Nie tylko Anita. Każda z nich jest w fatalnym stanie psychicznym. Wszystkie boją się tego, co czytają w mediach, czują się zdane na siebie.
Są przestraszone i wściekłe, nie rozumieją, dlaczego władze ciał medycznych, w tym PTGiP, otwarcie deklarują, że nie pomogą. Bo Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników chciałoby zmusić kobiety takie jak Ewelina, Sylwia i Klara, żeby rodziły. By wbrew
sobie wychowywały ciężko niepełnosprawne dzieci, często kosztem ich starszego rodzeństwa, które czeka na mamę w domu. By trzymały swoje umierające dzieci na rękach mimo, że prosiły, żeby skrócić to cierpienie i podać substancję, która uczyni lżejszą nieuniknioną śmierć. Ignorując przy tym międzynarodowe rekomendacje, uznane standardy opieki, stanowiska Międzynarodowej Federacji Ginekologii i Położnictwa (FIGO). Władze towarzystw medycznych chcą tworzyć własne prawo, a szpitale zamieniać w osobne państwa w państwie. Idą ręka w rękę z Ordo Iuris.
Naczelna Izba Lekarska i Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników nie tylko nie pomagają, a aktywnie utrudniają Ewelinie, Sylwii i Klarze dostęp do opieki medycznej, która im się należy. Tak właśnie wygląda nasza praca – czas powiedzieć głośno, że PTGiP stoi przeciwko własnym pacjentkom.