Dlaczego Antoni Macierewicz nie wezwał NATO do artykułu 5 ws. Zamachu w Smoleńsku?
Antoni Macierewicz od lat sprzedaje Polakom jedno z najbardziej dramatycznych kłamstw narracji w polskiej polityce: 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku nie doszło do katastrofy lotniczej, lecz do zamachu. Zamachu zaplanowanego i wykonanego na polecenie Władimira Putina. Eksplozje, ingerencja rosyjska, „ludobójstwo smoleńskie” - to jego mantra, powtarzana w raportach podkomisji, wywiadach i wystąpieniach publicznych.
Jeśli Macierewicz naprawdę wierzy w to, co mówi, a jako wieloletni minister obrony narodowej, poseł i wiceprezes PiS powinien, to jego milczenie w sprawie artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego jest nie tylko politycznym skandalem. Jest aktem zdrady interesu narodowego.
Artykuł 5 mówi jasno: Atak zbrojny na jedno państwo członkowskie NATO jest traktowany jako atak na wszystkie. To rdzeń Sojuszu. Gdyby rosyjski reżim dokonał zamachu na polskiego prezydenta, premiera, naczelnego dowódcę sił zbrojnych i elitę państwa, to byłby to akt wypowiedzenia wojny, i de facto akt agresji na suwerenne państwo NATO. W takiej sytuacji obowiązkiem polskiego rządu, a szczególnie ministra obrony, byłoby natychmiastowe zwołanie Rady Północnoatlantyckiej i uruchomienie mechanizmu zbiorowej obrony.
Gdzie było to wezwanie w latach 2015–2023, gdy Macierewicz miał realną władzę? Gdzie jest dziś, gdy nadal krzyczy o „zamachu Putina”? Dlaczego Polska nie postawiła sprawy na forum NATO? Dlaczego nie zażądała solidarności sojuszników, sankcji, wsparcia militarnego, rozpoznania strategicznego?
Macierewicz buduje mit zamachu, by demonizować przeciwników politycznych, Tuska, Platformę Obywatelską, mobilizować elektorat i uzasadniać miliardowe wydatki na podkomisję smoleńską. Ale gdy przychodzi co do czego, gdy trzeba byłoby realnie skonfrontować się z Rosją na arenie międzynarodowej i ryzykować eskalacją, temat znika.
To klasyczna taktyka PiS, krzyczeć o zdradzie i zamachu w kraju, a na zewnątrz udawać, że nic się nie stało. Bo gdyby naprawdę wierzył w rosyjski zamach, to jego największym sojusznikiem powinno być NATO – a nie narracja dzieląca Polaków.
Panie Macierewicz, Polacy zasługują na odpowiedź:
Dlaczego nie zawiadomił Pan NATO w trybie artykułu 5?
Dlaczego przez osiem lat rządów PiS Polska nie postawiła tej sprawy na Radzie Północnoatlantyckiej? Czy bał się Pan, że sojusznicy roześmieją się Panu w twarz?
Czy może wie Pan, że to tylko polityczny teatr?
Autor:
@BeataKSU
#InstytutPrawdy