"25 maja( 1887r.) – dzień urodzin św. Ojca Pio (Padre Pio z Pietrelciny OFMCap, właśc. Francesco Forgione, znany jako święty ojciec Pio ur. 25 maja 1887 w Pietrelcinie, zm. 23 września 1968 w San Giovanni Rotondo)
Każdego ranka, kiedy Ojciec Pio wchodził na ołtarz, aby odprawiać Mszę Świętą, odczuwał dojmujący ból. Ojciec Vincenzo z Casacalendy, który pisał na temat nabożeństw Ojca Pio, stwierdził:
Pamiętamy […] jego prosty i zaangażowany sposób bycia. Trudno było mu się przedostać przez gęsty tłum ludzi, który niechętnie się rozstępował, aby pozwolić mu przejść. Jego twarz nie wyrażała jednak dostojeństwa ani nadnaturalnej mocy, ale raczej grymas cierpienia. […] Nie można się było znudzić jego widokiem. Doskonale pasował do tajemnicy Męki i wydawało się, że urodził się po to, by ją czcić.
Ojciec Alessio Parente tak opisał Ojca Pio w czasie Ofiarowania na Mszy Świętej: „Przez długi czas wydawało się, że nie może wykonać żadnego ruchu, jego pełne łez oczy były zawsze utkwione w krucyfiksie, kiedy ofiarowywał Ojcu w Niebie chleb i wino, które miały się stać Ciałem i Krwią Jezusa”. Brat Modestino Fucci, podobnie jak ojciec Alessio, dostrzegł, że Ojciec Pio płacze w czasie Mszy. Zachował pięć chusteczek, których Ojciec Pio użył w trakcie jej odprawiania – dwiema otarł łzy, a trzema pozostałymi pot z czoła. Brat Modestino zauważył, że na wszystkich tych chusteczkach znajduje się krew.
*****
Jako spowiednik Ojciec Pio pragnął, by ludzie zrozumieli, jak poważną rzeczą jest grzech. „Śmiertelnego grzechu boimy się bardziej niż ognia” – powiedział kiedyś. Innym razem rzekł: „Strzeżcie się grzechu jak jadowitej żmii”. Gdy penitenci zadawali mu pytania dotyczące kwestii moralnych, udzielał na nie odpowiedzi jednoznacznie określających różnicę między dobrem a złem oraz wskazywał właściwy sposób postępowania. Ktoś powiedział: „Słowa Ojca Pio były stanowcze, szczere i czyste”. Pewien mężczyzna wyznał kiedyś Ojcu Pio na spowiedzi, że miał nieczyste myśli. „Ile razy to się zdarzyło?” – zapytał kapłan. „Sześć lub siedem razy” – odparł mężczyzna. „Ale siedem to nie to samo co sześć, bo to o jeden grzech śmiertelny więcej” – odrzekł Ojciec Pio
Ojciec Pio bardzo się bał obrazić Boga i był gotów zrobić wszystko, by tego uniknąć. Nie miał żadnych złudzeń co do ludzkiej natury. Stwierdził: „Dopóki w naszych ciałach pozostanie choćby kropla krwi, dopóty będzie trwać walka między dobrem a złem”.
Ojciec Pio nie chciał, by podczas spowiedzi ludzie wynajdywali wymówki dla swoich grzechów i zaniedbań. Pewna kobieta z Gioia del Colle odwiedziła kiedyś Ojca Pio. Podczas spowiedzi wyznała, że któregoś razu opuściła niedzielną Mszę z powodu deszczu. „Ale kiedy wyjeżdżałaś do San Giovanni Rotondo, także padał deszcz” – odpowiedział Ojciec Pio. – „Już nigdy nie wolno ci opuścić Mszy, chyba że zatrzyma cię choroba” – dodał.
Ojciec Pio przywiązywał ogromną wagę do częstej spowiedzi. Jak mawiał: „Kurz zbiera się nawet w szczelnie zamkniętym pomieszczeniu”. Sam stosował się do tego, co zalecał innym. Często korzystał z sakramentu pokuty, a przed spowiedzią gorliwie się modlił i prosił Maryję Dziewicę o wstawiennictwo. Zawsze czuł wielką skruchę z powodu swoich grzechów i nierzadko płakał, gdy się spowiadał.
*****
Ojciec Pio był kapłanem zaledwie od kilku lat, kiedy pewnego dnia wezwał go jeden z rolników z miasteczka. Robactwo zaatakowało jego zboża i drzewa owocowe i wydawało się, że plony zostaną całkowicie zniszczone. Gospodarz zapytał Ojca Pio, czy zechciałby pójść z nim na pola i je pobłogosławić. Ojciec Pio się zgodził. Uczynił znak krzyża nad ziemiami należącymi do rolnika i gorliwie się modlił. Wkrótce po tym błogosławieństwie rolnik zobaczył ze zdumieniem, że wszystkie szkodniki pospadały na ziemię. Wieść o tym szybko rozeszła się wśród ludzi. Inni rolnicy również poprosili Ojca Pio o pobłogosławienie ich pól. Tego roku żniwa w Pietrelcinie okazały się znakomite."
za Jestem wierzę żyję