Jako były swapper (po polsku “wymiennik”?) amator na scenie amigowej pisałem oczywiście także papierowe listy do najlepszych przyjaciół, ale potem na dyskietkach ze stuffem zaczęliśmy dorzucać listy w plikach tekstowych lub nawet w formacie amigaguide. Do czego zmierzam - to była forma pośrednia, list zapisany na dyskietce, włożony do koperty i wysłany do kolejnego kontaktu. Oczywiście dyskietka lub kilka dyskietek zawierało także inne “dobra”, a same listy były czasami bardzo bardzo długie. Bo co można było robić jak nie miało się sieci, a smartfony jeszcze nie istniały nawet w planach inżynierów…
Kiedyś to się pisało listy, teraz nikt nie pisze już, tylko cyfrowe wiadomości kursują, a co pozostanie po tym...