Wczoraj późno w nocy dostałem wiadomość z prośbą o pomoc dla psa, którego historia nie daje mi spokoju.
Majlo miał swój dom. Miał człowieka, który pokochał go całym sercem. Miał kogoś, kto uwierzył w niego, otoczył opieką i sprawił, że po raz pierwszy poczuł, czym jest prawdziwe bezpieczeństwo.
Niestety życie napisało bardzo smutny scenariusz.
Opiekun Majlo zmarł.
Z dnia na dzień ten wierny przyjaciel stracił wszystko. Stracił swojego człowieka, codzienne spacery, znajomy głos, ciepło domu i poczucie, że ktoś na niego czeka.
Dziś Majlo przebywa w Schronisku Azorki w Gorzowie Wielkopolskim.
Nie potrafię przestać myśleć o tym, co musi czuć pies, który poznał smak miłości i rodzinnego domu, a potem nagle został sam. Psy nie rozumieją śmierci. One po prostu czekają. Wypatrują. Nasłuchują kroków ukochanej osoby, która już nigdy nie wróci.
Dlatego dziś bardzo proszę Was o pomoc.
Może gdzieś wśród naszych znajomych ktoś szuka właśnie takiego przyjaciela. Może jest ktoś, kto otworzy przed Majlo drzwi swojego domu i serca.
Jeśli nie możecie adoptować, pomóżcie chociaż reakcją i podaniem dalej. Czasem to jedno kliknięcie wystarczy, żeby odmienić czyjeś życie.
Nie pozwólmy, aby po stracie swojego ukochanego człowieka Majlo stracił również nadzieję.
Pomóżmy mu znaleźć nowy dom. Niech dusza jego właściciela będzie spokojna, wiedząc, że ukochany przyjaciel nie został sam i znów jest otoczony miłością. ❤️