Satyra fact-check 🤹‍♂️ | AI w służbie liczb | Bezpiecznik przeciw memom PiS/Konfy | #221: Fakt–Rozwiązanie–Akcja | Opole 📍

Joined February 2025
788 Photos and videos
Pinned Tweet
Marian Turski i dziedzictwo pokory: Zdjęcie Turskiego z podpisem, że nie doczeka kolejnego jubileuszu, przypomina nam, że czas na naprawę fundamentów moralnych państwa dramatycznie się kończy. Jego testament to walka o godność, którą dzisiejsze wyroki o "znikomej szkodliwości" zdają się ignorować. Ataki na WOŚP jako dezinformacja: Grafiki uderzające w Jurka Owsiaka to czysty przykład tej "brzydoty serc" i cynizmu, o których pisała Danusia. Próba zohydzenia pomocy chorym dzieciom poprzez polityczne manipulacje o "leasingu" czy "zabijaniu" to właśnie ta dehumanizacja, na którą sąd, zdaniem wielu, daje dziś milczące przyzwolenie. Determinacja Brejzów, Zdjęcie Krzysztofa i Doroty Brejzów oraz postawa sędziego Waldemara Żurka pokazują jednak, że są ludzie, którzy nie odpuścili. Ich zapowiedź apelacji i walki do końca to jedyny sposób na "odkażenie" systemu z tych "kruczków", które pozwalają kłamstwu uchodzić bezkarnie. Czy oni odpuścili? Właśnie nie. To orzeczenie sądu, zamiast zamknąć sprawę, stało się paliwem do dalszej mobilizacji. Jak pisaliśmy wcześniej w imieniu Mariana Turskiego, nie wolno być obojętnym, gdy prawo zaczyna chronić sprawcę, a nie ofiarę. Danusia słusznie zauważa, że "sędzia daje przyzwolenie na szkodliwe postawy", ale nasz obecność na X i wspieranie głosów takich jak jej, to dowód na to, że społeczeństwo zaczyna słyszeć ten "zgrzyt" coraz głośniej.
4
20
57
5,208
Polityka nie jest klasztorem. Ale prawo nie może być małym druczkiem. Opozycja odkryła rzecz niezwykłą: premier uprawia politykę. Szok. Jeszcze chwila i ktoś zwoła konferencję, że woda jest mokra, a kampania wyborcza służy zdobywaniu głosów. Oczywiście Donald Tusk gra politycznie. Premier nie jest mnichem, księdzem ani kustoszem muzeum dobrych intencji. Jest szefem rządu, który ma realizować program większości parlamentarnej. A żeby realizować program, musi zmieniać przepisy. Bez ustaw i rozporządzeń można co najwyżej wygłaszać konferencje, przecinać wstęgi i liczyć na cud. Państwo nie działa na westchnienia. Państwo działa na przepisy. Problem polega na tym, że rząd ma większość w Sejmie, ale nie ma prezydenta. Prezydent może ustawę podpisać, zawetować albo skierować do Trybunału Konstytucyjnego. W obecnym układzie politycznym weto stało się nie tylko narzędziem kontroli, ale także narzędziem blokowania rządu. I nie udawajmy dzieci: obie strony to wiedzą. Jeśli więc rząd szuka sposobu, żeby przeprowadzić rozwiązania potrzebne obywatelom mimo politycznej blokady Pałacu, to nie jest samo w sobie żadnym skandalem. To jest polityka. Skandal zaczyna się dopiero wtedy, gdy robi się złe prawo, ukrywa się przepisy przed opinią publiczną albo przepycha rozwiązania szkodliwe dla obywateli. W sprawie „zaszytego” przepisu Tusk popełnił błąd językowy. Dał opozycji gotowy prezent. Brzmiało to tak, jakby rząd chwalił się małym druczkiem w umowie z operatorem komórkowym. Tego bronić nie trzeba. Państwo prawa nie powinno wyglądać jak gra w trzy kubki. Ale opozycja też udaje niewiniątko z przedszkola. Prezydent nie jest bezradnym konsumentem, któremu ktoś podsunął regulamin do pralki. Ma Kancelarię, prawników, czas na analizę, prawo weta i możliwość skierowania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Jeżeli podpisuje ustawę, to znaczy, że państwowy aparat po jego stronie miał obowiązek ją przeczytać. Najważniejsze pytanie nie brzmi więc: czy Tusk zrobił polityczny gest do swojego elektoratu. Oczywiście, że zrobił. Propaganda potrzebuje swojej pożywki, a wyborcy czasem potrzebują zobaczyć, że rząd nie stoi bezradnie pod bramą Pałacu. Prawdziwe pytanie brzmi: jakie przepisy w ten sposób wprowadzono i czy były szkodliwe dla obywateli? Jeżeli chodzi o większą jawność umów publicznych i możliwość kontroli wydatków w publicznej ochronie zdrowia, to trudno mówić o krzywdzie obywatela. Obywatel ma prawo wiedzieć, na co idą publiczne pieniądze. Pacjent ma prawo wiedzieć, czy system finansuje leczenie, czy patologie kontraktowe. Podatnik ma prawo patrzeć władzy i instytucjom publicznym na ręce. Można dyskutować o technice legislacyjnej. Można krytykować język premiera. Można wymagać od rządu większej przejrzystości. Ale nie róbmy teatru, w którym każdy przepis niewygodny dla prezydenta natychmiast staje się „oszustwem”, a każdy podpis prezydenta bez pełnego zrozumienia ustawy, winą rządu. Polityka nie jest klasztorem. Rząd nie składa ślubów milczenia, pokory i bezradności. Ma rządzić. Ma dowozić. Ma używać legalnych narzędzi. Granica jest prosta: gra polityczna, tak. Psucie prawa, nie. Jeżeli przepis jest jawny w druku sejmowym, legalnie uchwalony i służy obywatelom, to nie jest zamach na państwo. To jest sprawdzian, czy wszyscy uczestnicy procesu legislacyjnego wykonują swoją pracę. A prezydent, który ma prawników, 21 dni, weto i możliwość skierowania ustawy do TK, naprawdę nie powinien być przedstawiany jak dziecko, któremu rząd schował marchewkę w zupie. Bo państwo prawa nie polega na tym, że nikt nie gra politycznie. Państwo prawa polega na tym, że nawet gra polityczna musi przejść przez jawne procedury, kontrolę i pytanie najważniejsze: czy obywatel na tym zyskuje, czy traci.
17
Polityka nie jest klasztorem. Ale prawo nie może być małym druczkiem. Opozycja odkryła rzecz niezwykłą: premier uprawia politykę. Szok. Jeszcze chwila i ktoś zwoła konferencję, że woda jest mokra, a kampania wyborcza służy zdobywaniu głosów. Oczywiście Donald Tusk gra politycznie. Premier nie jest mnichem, księdzem ani kustoszem muzeum dobrych intencji. Jest szefem rządu, który ma realizować program większości parlamentarnej. A żeby realizować program, musi zmieniać przepisy. Bez ustaw i rozporządzeń można co najwyżej wygłaszać konferencje, przecinać wstęgi i liczyć na cud. Państwo nie działa na westchnienia. Państwo działa na przepisy. Problem polega na tym, że rząd ma większość w Sejmie, ale nie ma prezydenta. Prezydent może ustawę podpisać, zawetować albo skierować do Trybunału Konstytucyjnego. W obecnym układzie politycznym weto stało się nie tylko narzędziem kontroli, ale także narzędziem blokowania rządu. I nie udawajmy dzieci: obie strony to wiedzą. Jeśli więc rząd szuka sposobu, żeby przeprowadzić rozwiązania potrzebne obywatelom mimo politycznej blokady Pałacu, to nie jest samo w sobie żadnym skandalem. To jest polityka. Skandal zaczyna się dopiero wtedy, gdy robi się złe prawo, ukrywa się przepisy przed opinią publiczną albo przepycha rozwiązania szkodliwe dla obywateli. W sprawie „zaszytego” przepisu Tusk popełnił błąd językowy. Dał opozycji gotowy prezent. Brzmiało to tak, jakby rząd chwalił się małym druczkiem w umowie z operatorem komórkowym. Tego bronić nie trzeba. Państwo prawa nie powinno wyglądać jak gra w trzy kubki. Ale opozycja też udaje niewiniątko z przedszkola. Prezydent nie jest bezradnym konsumentem, któremu ktoś podsunął regulamin do pralki. Ma Kancelarię, prawników, czas na analizę, prawo weta i możliwość skierowania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Jeżeli podpisuje ustawę, to znaczy, że państwowy aparat po jego stronie miał obowiązek ją przeczytać. Najważniejsze pytanie nie brzmi więc: czy Tusk zrobił polityczny gest do swojego elektoratu. Oczywiście, że zrobił. Propaganda potrzebuje swojej pożywki, a wyborcy czasem potrzebują zobaczyć, że rząd nie stoi bezradnie pod bramą Pałacu. Prawdziwe pytanie brzmi: jakie przepisy w ten sposób wprowadzono i czy były szkodliwe dla obywateli? Jeżeli chodzi o większą jawność umów publicznych i możliwość kontroli wydatków w publicznej ochronie zdrowia, to trudno mówić o krzywdzie obywatela. Obywatel ma prawo wiedzieć, na co idą publiczne pieniądze. Pacjent ma prawo wiedzieć, czy system finansuje leczenie, czy patologie kontraktowe. Podatnik ma prawo patrzeć władzy i instytucjom publicznym na ręce. Można dyskutować o technice legislacyjnej. Można krytykować język premiera. Można wymagać od rządu większej przejrzystości. Ale nie róbmy teatru, w którym każdy przepis niewygodny dla prezydenta natychmiast staje się „oszustwem”, a każdy podpis prezydenta bez pełnego zrozumienia ustawy, winą rządu. Polityka nie jest klasztorem. Rząd nie składa ślubów milczenia, pokory i bezradności. Ma rządzić. Ma dowozić. Ma używać legalnych narzędzi. Granica jest prosta: gra polityczna, tak. Psucie prawa, nie. Jeżeli przepis jest jawny w druku sejmowym, legalnie uchwalony i służy obywatelom, to nie jest zamach na państwo. To jest sprawdzian, czy wszyscy uczestnicy procesu legislacyjnego wykonują swoją pracę. A prezydent, który ma prawników, 21 dni, weto i możliwość skierowania ustawy do TK, naprawdę nie powinien być przedstawiany jak dziecko, któremu rząd schował marchewkę w zupie. Bo państwo prawa nie polega na tym, że nikt nie gra politycznie. Państwo prawa polega na tym, że nawet gra polityczna musi przejść przez jawne procedury, kontrolę i pytanie najważniejsze: czy obywatel na tym zyskuje, czy traci.
Zobaczcie, jak Donald Tusk otwarcie przyznaje się, że zaszywa przepisy w innych ustawach, żeby próbować oszukać Prezydenta Rzeczypospolitej. Tak nie powinien zachowywać się Premier. Tak zachowują się tani cwaniacy. Na koniec mówi, że będzie grał w otwarte karty, więc należy to rozumieć odwrotnie. To znaczy, że dalej będzie oszukiwał. Poradzimy sobie!
25
Pani Sędzio, fakt, że mec. Sylwia Gregorczyk-Abram prowadziła sprawy przed TSUE i ETPCz, nie jest zarzutem. Dla kandydatki na RPO to raczej doświadczenie w ochronie praw obywatela. RPO nie jest od głaskania władzy ani środowisk prawniczych. Jest od patrzenia im na ręce. Można pytać o jej niezależność, o komisję rządową, o sprawę mediów publicznych i o to, czy jako Rzecznik będzie bronić także tych obywateli, z którymi politycznie się nie zgadza. To są uczciwe pytania. Ale robienie zarzutu z tego, że ktoś „podważał sędziów” w sprawach dotyczących neo-KRS i standardu niezależnego sądu, to odwracanie sensu praworządności. RPO ma bronić obywatela przed państwem. Nie przed TSUE. Nie przed ETPCz. Nie przed Konstytucją. I nie przed pamięcią o tym, kto pomagał demontować państwo prawa.
Adw. Sylwia Gregorczyk -Abram powiązana przez media z grupą doradców -prawników od przejęcia mediów publicznych (GRUPA WEJŚCIE) ma być Rzecznikiem Praw Obyatelskich? Wolne żarty. Pani jest znana ze spraw przed TSUE i ETPCZ , gdzie podważała sędziów polskich, znana propagatorka formuły Radbrucha, na dodatkowym etacie rządowym jako szefowa komisji ds rozliczeń!
1
1
77
Pani Sędzio, sięganie po ZSRR i „bratnią pomoc" to nie argument, to inscenizacja. Kiedy brakuje sygnatur, zawsze zostaje wielkie słowo i Pani po nie sięga. Polskie sądy stosują prawo europejskie nie z miłości do Brukseli, tylko dlatego, że tak stanowi Konstytucja, traktaty i członkostwo od 2004 r. Można to nazywać „adoracją władzy", ale wtedy adoracją jest też przestrzeganie ustawy. To nie odwaga, to po prostu prawo. Pisze Pani o „masowym uchylaniu wyroków, bo sędzia się nie podobał", w tym wyroków za zabójstwa, gwałty, pedofilię. To bardzo poważny zarzut. Więc proszę o konkrety: sygnatury, składy, podstawy uchylenia. Bez nich to nie diagnoza kryzysu, tylko straszenie obywateli zdaniem bez przypisu. Standard europejski nie mówi „wyrok neo-sędziego do kosza". Mówi: sprawdzić, czy obywatel miał sąd niezależny i ustanowiony ustawą. Niewygodne? Owszem, bo wymaga konkretu, a nie metafory. I pytanie na koniec, skoro mowa o „prywatnym folwarku korporacji sędziowskiej": kto zasiadał w organie, który ten spór współtworzył? Łatwiej krzyczeć „rekonkwista", niż spojrzeć, kto stał po której stronie. Państwu prawa potrzeba światła. Pani odpala race.
Krajowa Rada Sądownictwa uznaje przynależność Polski do Unii Europejskiej – „wspólnoty prawa i wartości” – za „historyczne osiągnięcie”, na które „z poświęceniem pracowało wiele pokoleń naszego Narodu”. Od 2004 roku sądy polskie stały się rzekomo również sądami europejskimi, a sędziowie polscy – sędziami europejskimi. To ma być „ważna gwarancja ochrony praw obywateli”. Brzmi to jak żywcem wyjęte z uchwał plenum KC PZPR – wystarczy tylko zastąpić „UE” „ZSRR” i „wspólnotę prawa i wartości” „bratnią pomocą narodów socjalistycznych”. Tymczasem rolą sądów nie jest adorowanie władzy (żadnej – ani krajowej, ani unijnej), lecz jej kontrola i stanie na straży wolności oraz praw obywatelskich. Sądy mają ostatnie słowo, bo dysponują aparatem przymusu państwa. Bez rzeczywistego autorytetu społecznego pozostaje im jednak tylko formalna legitymizacja władzy. Ostatnie przypadki tego nie budują – wręcz przeciwnie. Aresztowanie dziennikarza L. Kraskowskiego pod zarzutem wysłania e-maila i posiadania broni gazowej/hukowej, masowe uchylanie wyroków (w tym skazujących za zabójstwa, gwałty i pedofilię) tylko dlatego, że „sędzia się nie podobał” – to nie są incydenty. To symptomy głębokiego kryzysu. Takie sądy nie służą obywatelom. One co najwyżej legitymizują władzę. Sądownictwo nie może być też biznesem kancelarii prawniczych ani prywatnym folwarkiem korporacji sędziowskiej. Jak można oczekiwać rzeczywistego zrozumienia problemów wymiaru sprawiedliwości od członków KRS, z których część brała aktywny udział w jego destrukcji albo jawnie takie działania wspierała?
62
Sakiewicz zapowiada powrót dowcipów o milicjantach. W Republice już trwają przygotowania: milicjanta zastąpi ekspert, pałkę - pasek grozy, a puentę - trzy godziny oburzenia. W TV Republika wracają dowcipy o milicjantach. Różnica jest taka, że kiedyś milicjant nie rozumiał dowcipu. Dziś w Republice najpierw robią z dowcipu program specjalny, potem komisję śledczą, a na końcu pasek: „SKANDAL! RZĄD ATAKUJE HUMOR NARODOWY”. Może zrobimy konkurs "Dowcip o TV Republika"
Przed chwilą policja wezwała moją asystentkę w sprawie przeciwko niej, w związku z tym, że będąc skuta kajdankami nie pokazała im dowodu. Nawet komuniści nie byli takim idiotami. Zaraz wrócą dowcipy o milicjantach…
59
Panie Ministrze, praworządność nie polega na tym, że były minister sprawiedliwości wybiera sobie sąd za oceanem, bo polski mu nie odpowiada. USA oczywiście mają własną procedurę i niezależne sądy. Ale Polska ma prawo oczekiwać, że obywatel z poważnymi zarzutami stanie przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Nazywanie tego „prześladowaniem opozycji” bez wykazania politycznego sterowania sprawą to nie obrona praworządności. To partyjna zasłona dymna. Praworządność nie jest azylem dla swoich. Jest zasadą, że każdy, także były minister sprawiedliwości, odpowiada przed sądem, a nie przed mikrofonem zaprzyjaźnionej telewizji.
Politycy koalicji rządzącej są tak nieudolni, że muszą już apelować do prezydenta o pomoc w sprawie Zbigniewa Ziobry. Sami nie potrafią wiele, poza prześladowaniem opozycji. A teraz się okazuje, że nawet w tej sprawie apelują o pomoc. Nie, nikt nie będzie wam pomagał w waszych opresywnych działaniach. Zdecydują niezależne amerykańskie sądy. Nauczcie się na czym polega praworządność.
2
3
10
127
Co jest półprawdą: mechanizm solidarnościowy istnieje, ale nie jest prostym „weź migranta albo płać karę”. Rada UE podaje, że państwa mogą wybrać jedną z trzech form solidarności: relokacje, wkład finansowy albo alternatywne środki solidarności, np. wsparcie operacyjne; państwo samo decyduje, jaki typ wkładu deklaruje, także w kombinacji różnych form. 20 tys. euro to nie „kara” w sensie mandatu z Brukseli, tylko przelicznik wkładu finansowego. Dla puli 2026 r. Rada uzgodniła 21 tys. relokacji lub innych działań solidarnościowych albo 420 mln euro wkładów finansowych — matematycznie wychodzi 20 tys. euro za relokację. Politycznie można to krytykować, ale prawnie nazywanie tego „karą” jest propagandowym skrótem. Co jest ważne dla Polski: Polska została wskazana jako państwo stojące wobec „znaczącej sytuacji migracyjnej” z powodu skumulowanej presji migracyjnej z poprzednich lat; Rada UE wymienia razem z Polską Austrię, Bułgarię, Chorwację, Czechy i Estonię. W efekcie ich wkłady do pierwszej puli solidarnościowej zostały dostosowane/redukowane. Money.pl podaje wprost, że Polska do końca 2026 r. jest zwolniona ze wszystkich form solidarnego wsparcia, także relokacji. Co jest manipulacją: „mechanizm legalizowania nielegalnych imigrantów”. Pakt nie legalizuje automatycznie pobytu. Jego rdzeniem są m.in. szybsze procedury azylowe, screening na granicach, sprawniejsze powroty i system odpowiedzialności za rozpatrywanie wniosków. Można krytykować pakt za ryzyko chaosu, detencji i naruszeń praw człowieka i organizacje praw człowieka to robią, ale hasło o „legalizowaniu nielegalnych” jest politycznym młotkiem, nie opisem przepisów. U kogo liczy Pani na poparcie i popularność Pani Ewo?
🚨 Dziś wchodzi w życie PAKT MIGRACYJNY❗ Co należy z nim zrobić pokazałam w Parlamencie Europejskim przed Ursulą von der Leyen❗🗑️ Głównym i skandalicznym elementem tego paktu jest tzw. mechanizm solidarnościowy - Komisja Europejska co roku będzie decydowała, czy łaskawie zwolni nas z przymusowej relokacji imigrantów. A jeśli tego nie zrobi i my nie przyjmiemy narzuconej puli imigrantów, to za każdego nieprzyjętego będą żądać od nas kary 20 tysięcy euro. To tak naprawdę nie pakt migracyjny, tylko szantaż migracyjny i trzeba o tym mówić głośno! A rząd Tuska od początku kłamie i manipuluje, że Polska została zwolniona z paktu - nie, nie została! Na razie łaskawie pozwolili nam nie przyjmować imigrantów tylko DO KOŃCA ROKU, bo uznali, że jesteśmy pod presją migracyjną z Ukrainy. Ale podkreślmy - Bruksela bierze pod uwagę sytuację tylko z ostatnich 5 lat, więc tę presję będą uważali za coraz mniejszą! W grudniu znów będziemy musieli prosić ich o zwolnienie i tak w kółko... Za pomocą tych przepisów unijni biurokraci co roku mogą szantażować nas przymusowo narzucanymi imigrantami bądź karami za ich nieprzyjmowanie. Można być pewnym, że Komisja Europejska von der Leyen będzie to wykorzystywać jako narzędzie politycznego nacisku w kampanii wyborczej. I właśnie po to eurokratom potrzebny jest pakt migracyjny - z jednej strony będzie to narzędzie nacisku politycznego na państwa członkowskie, a z drugiej mechanizm legalizowania nielegalnych imigrantów, którzy bezprawnie przedostają się do UE i potem przymusowego rozdzielania ich po różnych krajach. Ale jestem pewna, że prędzej czy później zmienimy to. Prawica zyskuje w całej Europie i przyjdzie czas, gdzie wspólnie z innymi państwami cofniemy pakt migracyjny i skutecznie zamkniemy granice UE przed zalewem imigrantów! Co trzeba zrobić? Krótko i na temat 👇 ✅ Pakt migracyjny do kosza - odrzucamy w całości, nikogo nie przyjmujemy i nic nie płacimy - i co nam zrobicie? ✅ Koniec z przyjmowaniem imigrantów z państw muzułmańskich ✅ Zakaz przyjmowania imigrantów mających na koncie choćby jedno przestępstwo ✅ Ekspresowa deportacja za każde złamanie prawa To tak na dobry początek. Polska musi być dla nas wszystkich i całej Europy synonimem BEZPIECZEŃSTWA! 🇵🇱
1
5
83
Marcin Szwed ma rację. Czy @jerzKwasniewski się myli, czy to celowe, dopisywanie Prezydentowi kompetencji? Konstytucja nie przewiduje dwuetapowego powołania sędziego TK: najpierw Sejm, potem Prezydent. Art. 194 Konstytucji mówi jasno: sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybiera indywidualnie Sejm na 9 lat. Prezydent powołuje sędziów w trybie art. 179 - na wniosek KRS. To dotyczy sędziów sądów, nie sędziów TK. W przypadku TK Prezydent przyjmuje ślubowanie. To ważny etap ustawowy związany z objęciem urzędu, ale nie druga faza konstytucyjnego powołania. Można spierać się o skutki odmowy przyjęcia ślubowania, ale nie można udawać, że Konstytucja daje Prezydentowi prawo powoływania albo niepowoływania sędziów TK. To nie prerogatywa. To dopisywanie Prezydentowi kompetencji, której w art. 194 po prostu nie ma.
Wydawałoby się, że od adwokata, a więc przedstawiciela zawodu zaufania publicznego, można by wymagać przynajmniej tyle, by nie wprowadzał opinii publicznej w błąd co do treści obowiązującego prawa. W przeciwnym razie, na czym to zaufanie ma polegać?
1
9
29
690
Panie Ministrze, nikt rozsądny nie kwestionuje, że F-35 wzmacniają polskie Siły Powietrzne. To bardzo potrzebne samoloty. Ale proszę nie mylić dwóch rzeczy: zakupu F-35 z jakością wynegocjowanego kontraktu. Rząd PiS podpisał umowę na 32 samoloty za 4,6 mld USD, ale bez offsetu, bez zasadniczego pakietu uzbrojenia bojowego i bez realnego skoku dla polskiego przemysłu obronnego. To, że kupiono dobry samolot, nie znaczy automatycznie, że dobrze kupiono cały program. Czesi przy mniejszej liczbie maszyn wynegocjowali szerszy ekosystem: uzbrojenie, logistykę, utrzymanie i współpracę przemysłową z udziałem firm oraz uczelni. F-35 - tak. Propaganda sukcesu bez rozmowy o brakach kontraktu - nie. Bo państwo nie kupuje tylko maszyny. Państwo kupuje zdolność, serwis, uzbrojenie, kompetencje i miejsce własnego przemysłu przy stole.
F-35 trafiają na wyposażenie Sił Powietrznych RP. Samoloty zakontraktował rząd Prawa i Sprawiedliwości. Ówczesna opozycja, a dziś władza była przeciw. Pamiętajmy o tym!
1
39
Panie Sędzio, „mierny, ale wierny” to efektowna etykieta, ale nie argument. Jeżeli chce Pan krytykować KRS sprzed 2018 r., proszę wskazać konkret: który konkurs, który kandydat, jakie kryteria, jakie uzasadnienie, jaka decyzja. Ja nie bronię powrotu do środowiskowej spółdzielni. Bronię zasady, że KRS nie może być politycznym pasem transmisyjnym władzy. Nowa KRS ma być lepsza i od złych praktyk sprzed 2018 r., i od neo-KRS po 2018 r. Test jest prosty: jawność, przejrzyste kryteria, mocne uzasadnienia i kontrola decyzji. Hasła zostawmy na transparenty. Od sędziego oczekiwałbym dowodu.
Powrót do standardów przed 2018r., czyli „mierny ale wierny”.
44
Panie Mecenasie, w Konstytucji nie ma dwuetapowego „powołania” sędziego TK przez Sejm i Prezydenta. Art. 179 dotyczy sędziów powoływanych przez Prezydenta na wniosek KRS. Art. 194 dotyczy sędziów Trybunału Konstytucyjnego, tych wybiera Sejm. Prezydent powołuje Prezesa i Wiceprezesa TK, ale nie „powołuje” sędziów TK. Ślubowanie wobec Prezydenta to odrębny etap ustawowy związany z objęciem urzędu, a nie druga konstytucyjna faza wyboru. Inaczej mówiąc: Sejm wybiera sędziego TK, a Prezydent nie ma gumki do wymazywania wyniku tego wyboru. Jerzy Kwaśniewski dorabia Prezydentowi kompetencję, której w art. 194 nie ma.
Prerogatywy?🤦‍♂️ Dwuetapowe? Powołanie przez prezydenta?😳 Wyjaśnię Panu, Panie Mecenasie i tym wszystkim, których wprowadza Pan w błąd (czy świadomie, tego nie wiem - może dawno nie miał Pan sposobności zajrzenia do Konstytucji), że tzw. prerogatywy prezydenckie (choć to określenie potoczne) to akty urzędowe głowy państwa, które wydaje on samodzielnie i nie wymagają one kontrasygnaty premiera. Są wymienione enumeratywnie w art. 144 Konstytucji. Jest wśród nich uprawnienie do powołania sędziów (zgodnie z art. 179, na wniosek legalnie ukonstytuowanej KRS), ale nie sędziów TK😃. Tych, zgodnie z art. 194 ustawy zasadniczej, powołuje Sejm i tylko Sejm. Z chwilą wyboru stają się sędziami. Nie spotkałem innego prawnika (wypowiedzi doktrynalnej, orzeczenia), poza Panem, który twierdziłby inaczej. Następnie, zgodnie z art. 4 ustawy o statusie sędziów TK, składają oni (sędziowie, a nie kandydaci) ślubowanie wobec prezydenta w celu nawiązania stosunku służbowego. W przypadku odmowy złożenia ślubowania przez sędziego traci on/ona urząd. Pan prof. Sławomir Patyra od 11 czerwca 2026 roku jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego.
1
67
Panie Ministrze, tekst Money.pl pokazuje problem wpływu Zondacrypto przez ZBP na konsultacje projektu. To trzeba wyjaśnić. Ale ten tekst nie jest automatycznym alibi dla weta prezydenta ani dla poprawek PiS. Kluczowe pytanie brzmi: które konkretne poprawki ograniczały narzędzia KNF i czy były zbieżne z postulatami Zondacrypto. Jeżeli rząd przyjął uwagi branży, pokażmy które. Jeżeli PiS i Pałac zgłaszały poprawki w duchu Zondacrypto, pokażmy tabelę porównawczą. Bez tego mamy tylko teatr: jedni krzyczą „rząd pisał ustawę z Zondą”, drudzy „Pałac bronił Zondy”. A obywatele potrzebują prostej odpowiedzi: kto chciał realnego nadzoru nad rynkiem krypto, a kto chciał zostawić furtki.
Pan Zbyszek w panice. Nie dziwię się. Treść zgłaszanych przez Pana poprawek, jest tożsama z poprawkami Zondacrypto.
2
62
Pani Sędzio, ten cytat jest ładny publicystycznie, ale nadal nie odpowiada na podstawowe pytanie: gdzie konkret? Jeżeli obecna KRS ma być „rekonkwistą”, proszę wskazać konkretną uchwałę, konkretny konkurs, konkretne kryterium albo konkretną decyzję, która to potwierdza. Na razie fakty są takie: 13 sędziów przeszło wcześniejsze opiniowanie w środowisku sędziowskim, a jedynymi jawnymi delegacjami partyjnymi w sędziowskiej części KRS są kandydaci wskazani przez PiS i Konfederację. Odwracanie skutków upolitycznienia KRS nie jest rekonkwistą. Jest próbą wyjścia z kryzysu, który powstał po 2018 r. Test dla nowej KRS jest prosty: jawność, kryteria, uzasadnienia i kontrola decyzji. Jeżeli tego zabraknie, będę krytykował. Ale ogólniki o „rekonkwiście” bez dowodów to nie argument. To dym z maszyny propagandowej.
Prof. M. Muszyński: "Ludzie wchodzący w skład obecnej KRS nie ukrywali, że instytucja ta ma im posłużyć do sądowej rekonkwisty. Stanowi klucz od odwrócenia reformy wymiaru sprawiedliwości, którą przez lata kontestowali, zarzucają brak praworządności. Źródłem tego bezprawia miała być “nielegalna” KRS poprzednich dwóch kadencji. Wybrana przez polityków miała zakażać cały system wymiaru sprawiedliwości." dorzeczy.pl/opinie/899857/ma…
1
36
Dobrze że jesteś i podajesz właściwe temat zagłuszany uporczywie megafonem PiS. Zakup F-35 dla Polski był potrzebny. Problem w tym, że nie każdy zakup potrzebny jest automatycznie zakupem dobrze wynegocjowanym. Polska umowa z 2020 r. to 32 F-35A za 4,6 mld USD, głównie samoloty, szkolenie i logistyka. Bez offsetu i bez zasadniczego pakietu uzbrojenia bojowego w tej samej umowie. Czechy kupiły 24 F-35A w droższym, ale szerszym programie: z amunicją, szkoleniem, logistyką, infrastrukturą i pakietem współpracy przemysłowej wartym 15,3 mld CZK, obejmującym 13 firm i uczelni. Czyli Polska ma niższą cenę „za sztukę”, ale Czechy mają lepszą odpowiedź na pytanie: co z tego zostaje w gospodarce i przemyśle? F-35 to dobry samolot. Ale państwo nie kupuje tylko samolotu. Kupuje zdolność, uzbrojenie, serwis, kompetencje i miejsce własnego przemysłu przy stole. U nas kupiono maszynę. Czesi wynegocjowali większy kawałek ekosystemu.
Polski kontrakt na F‑35 zawarty przez Błaszczaka to 32 samoloty F‑35A za 4,6 mld USD, bez offsetu i bez pakietu uzbrojenia bojowego oraz amunicji, obejmujący głównie maszyny, szkolenie i wsparcie logistyczne. Konsekwencja: polski przemysł obronny nie uzyskał bezpośrednich korzyści z tego kontraktu (brak nowych kompetencji serwisowych/produkcyjnych związanych z F‑35). Uzbrojenie i amunicja: osobne wydatki Kontrakt F‑35 nie zawierał rakiet powietrze–powietrze ani powietrze–ziemia, choć katalogowo standardowe uzbrojenie F‑35A to m.in. AIM‑120 AMRAAM oraz kierowane bomby typu JDAM (np. GBU‑31). Bardziej się tego spierdolić nie dało. Przykład: Polska: 32 F‑35A za 4,6 mld USD, bez uzbrojenia bojowego, z pakietem szkoleniowo‑logistycznym, bez offsetu. Czechy: 24 F‑35A (Block 4) – w zależności od źródła: 106 mld CZK (ok. 4,6–4,7 mld USD) za samoloty, uzbrojenie, szkolenie, logistykę i utrzymanie do 2034 r. całościowo 150 mld CZK (ok. 6,5 mld USD) z infrastrukturą, paliwem, VAT itp. W przeliczeniu „per sztuka” Polska płaci mniej, ale czeski pakiet jest znacznie szerszy (uzbrojenie, część utrzymania, infrastruktura) – stąd wyższa suma absolutna. Offset i współpraca przemysłowa Polska: Błaszczk całkowicie zrezygnował z offsetu dla F‑35; MON odrzuciło ofertę USA jako „nieopłacalną” i „niesatysfakcjonującą”, co w praktyce oznacza brak nowych zdolności przemysłowych i technologicznych związanych z F‑35. Czechy: umowa zawiera rozbudowany pakiet współpracy przemysłowej: 13 czeskich firm i uczelni zaangażowanych, 11 projektów z Lockheed Martin i 3 z Pratt & Whitney w obszarach produkcji komponentów, R&D, szkolenia oraz obsługi technicznej i napraw. Nnminalna wartość offsetu ok. 15,3 mld CZK (ok. 2,7 mld zł). Na poziomie industrialnym Czesi mają wyraźnie lepsze warunki: część wydanych pieniędzy wraca do gospodarki i buduje kompetencje serwisowo‑produkcyjne, czego Polska przy swoim kontrakcie nie uzyskała. A te mongoły trabią o sukcesie. Jpd.
1
135
Mój prawnik. @madziamf Jakby co 😁 Obserwować, podawać, kochać! Bezbłędna jest!
31
53
206
2,718
Pani Sędzio, ma Pani rację tylko w jednym: nowa KRS została wybrana w ramach niedoskonałych przepisów, bo pełną reformę zablokowało weto prezydenta. Ale to nie zrównuje neo-KRS z obecną Radą. Problemem po 2018 r. nie były nazwiska „wyryte w Konstytucji”, tylko utrata niezależności organu, który ma stać na straży niezależności sądów. Nowy skład nie jest finałem naprawy. Jest próbą przywrócenia standardu w warunkach politycznej blokady. Różnica między przejęciem instytucji a jej odblokowywaniem jest mniej więcej taka jak między podpalaczem a strażakiem pracującym na pożyczonym wężu. Obaj mają wodę w ręku, ale nie robią tego samego.
Proszę zobaczyć i posłuchać - jak oni manipulują - to już "konstytucyjny skład". Rozumiem, że w Konstytucji wyryto złotymi literami wasze nazwiska. Należy sprostować : Wybrani na podstawie tej samej ustawy, którą nazywali niekonsytucyjną, niezgodną z prawem europejskim I prawami człowieka. Bezczelne, cyniczne i zuchwałe!
2
1
7
343
Panie Ministrze, tu trzeba precyzji. Prezydent nie zawetował „ochrony dzieci” ani pierwotnego Lex Kamilek. Zawetował nowelizację tych przepisów. To ważna różnica. Ma Pan rację, że Rzeczniczka Praw Dziecka i Fundacja im. Kamilka Mrozka zgłaszały poważne zastrzeżenia. Tego nie wolno pomijać, bo wtedy krytyka weta staje się półprawdą. Ale Pan też upraszcza sprawę, mówiąc, że każda krytyka weta jest „wbrew dzieciom”. Spór dotyczył tego, czy deregulacja i uproszczenie formalności nie obniżą realnego poziomu ochrony małoletnich. Dzieci nie powinny być ani tarczą dla biurokracji, ani maczugą do bicia przeciwnika. Prawdziwe pytanie brzmi: jak uprościć przepisy tak, żeby szkoły i rodzice nie tonęli w papierach, ale żeby żaden bezpiecznik chroniący dzieci nie został wyjęty z systemu.
Manipulacje W. Czarzastego w sprawie prezydenckiego weta w obronie dzieci. Pan marszałek Czarzasty nagrał ostatnio film, w którym przekonuje, że Prezydent Karol Nawrocki jest nieskuteczny. Pomijam już fakt, że mówi to człowiek, który zdobył około 22 tysiące głosów i startując z pierwszego miejsca na liście, nie potrafił zdobyć najlepszego wyniku. Jedna kwestia szczególnie mnie poruszyła. Pokazuje ona skalę manipulacji, którą dziś posługują się rządzący, w tym druga osoba w państwie, jaką jest marszałek Sejmu. W. Czarzasty wspomniał o zawetowaniu przez Prezydenta Nawrockiego ustawy, tak zwanej „Lex Kamilek”. Tylko zapomniał dodać, że o niepodpisywanie tej ustawy apelowała Rzeczniczka Praw Dziecka oraz Fundacja im. Kamilka Mrozka. Fundacja wskazywała wprost, że gdyby Prezydent podpisał ustawę i weszłyby w życie złe, fatalne rozwiązania zaproponowane przez koalicję rządzącą, to będzie dochodzić nawet na drodze sądowej, aby wobec tak zmienionej ustawy nie posługiwano się nazwą „Lex Kamilek”. Dlaczego o tym mówię? Bo ten przykład pokazuje skalę manipulacji najniższych lotów, której dopuszcza się marszałek Sejmu. Możemy się spierać. Możemy się nie zgadzać. Możemy mieć różne poglądy. Ale akurat w przypadku tej ustawy prezydenckie weto było decyzją podjętą w obronie polskich dzieci. Tymczasem marszałek Sejmu, a wcześniej także minister sprawiedliwości i jego wiceministrowie, rozkręcili wokół tej sprawy akcję kłamstwa i manipulacji, wbrew dzieciom, wbrew Rzeczniczce Praw Dziecka i wbrew fundacji, która powstała na kanwie tragicznej historii Kamilka. Jak to nazwać? Pozostawię to Państwu.
49
To bardzo ważne zastrzeżenie i zgadzam się z jednym: nie wolno tworzyć reguły „im skuteczniejszy dziennikarz, tym łatwiej go zamknąć”. To byłaby prosta droga do efektu mrożącego. Ale z tego nie wynika druga skrajność: że status dziennikarza wyłącza ocenę realnego ryzyka wpływania na postępowanie. Standard powinien być taki: dziennikarz ma podwyższoną ochronę przed represją za publikacje, ale nie ma immunitetu od prawa karnego, jeśli zarzuty dotyczą gróźb, broni albo konkretnego ryzyka utrudniania postępowania. Dlatego pytanie nie brzmi: „czy wolno aresztować dziennikarza?”. Wolno, ale tylko wyjątkowo. Pytanie brzmi: czy sąd wykazał konkretnie, dlaczego w tej sprawie nie wystarczyły środki wolnościowe: dozór, zakaz kontaktu, zakaz zbliżania, poręczenie, zabezpieczenie broni. Zawód dziennikarza nie może być powodem aresztu. Ale nie może też być zasłoną dymną, jeśli sprawa dotyczy czegoś więcej niż krytycznego tekstu. Tu trzeba bronić dwóch rzeczy naraz: wolności prasy i powagi postępowania karnego.
Jun 11
Brak jest przejrzystosci jednak
1
2
54
Nowa KRS ruszyła. Zawistowski to mocny symbol powrotu do standardów sprzed 2018 r. Ale pełna naprawa wymaga jeszcze ustawy, uporządkowania skutków neo-KRS i przełamania oporu prezydenta. To nie jest koniec chaosu. To pierwszy dzień sprzątania po ekipie, która wyniosła nawet miotłę.
Pełniący funkcję prezesa SN Zbigniew Kapiński nie uległ podszeptom polityków PiS i poprowadził pierwsze posiedzenie KRS bez jakichkolwiek wygłupów. Sędzia SN Dariusz Zawistowski został nowym przewodniczącym KRS. Był jedynym kandydatem. Głosowanie było tajne, 3 osoby były przeciw, 2 się wstrzymały. W zasadzie wiadomo kto był przeciw. Do KRS wraca normalność.
6
9
45
2,296
Jerzy Lenarczyk retweeted
Pełniący funkcję prezesa SN Zbigniew Kapiński nie uległ podszeptom polityków PiS i poprowadził pierwsze posiedzenie KRS bez jakichkolwiek wygłupów. Sędzia SN Dariusz Zawistowski został nowym przewodniczącym KRS. Był jedynym kandydatem. Głosowanie było tajne, 3 osoby były przeciw, 2 się wstrzymały. W zasadzie wiadomo kto był przeciw. Do KRS wraca normalność.
30
590
2,135
38,876