Tickery albo śmierć!
Na
#WallStreet30, ale też na X, kanałach YT, blogach, grupach zamkniętych inwestorzy poszukują prostych podpowiedzi: w którą spółkę, ETF itp. zainwestować.
Rozmawiałem długo z inwestorem, który mówi, że śledzi 11 influencerów i inwestuje na podstawie ich typów.
Ma zyski, ale czy to dobra droga?
Może w krótkim czy średnim terminie tak, ale czy te decyzje podejmowane są świadomie? Chyba nie.
Kto będzie odpowiadał za ewentualne straty? Na pewno nie ten, kto "dał ticker".
Czasem do ludzi lepiej przemawiają jakieś bardziej "życiowe" porównania, więc zapytałem nowego kolegę, czy kupiłby używany samochód bez sprawdzenia, co ma pod maską i czy nie ma rdzy na podwoziu. Bo w końcu też możę nie mieć czasu na sprawdzenie. To go trochę otrzeźwiło :)