Małe podsumowanie ostatnich 2 miesięcy.
Przez ten czas testowałem AI do tworzenia treści o krypto.
Dałem konkretne wytyczne.
Dodałem własne doświadczenia z rynku od 2019.
Analizy.
Posty.
Psychologię rynku.
Filozofię inwestowania.
W teorii wszystko wyglądało dobrze.
Były dane.
Były newsy.
Były regularne publikacje.
A efekt?
Może 10 nowych obserwujących.
Szału nie ma.
I to jest dla mnie ciekawa lekcja.
Bo okazuje się, że nawet najlepsze prompty nie zastąpią własnego głosu.
AI potrafi napisać poprawny post.
Potrafi streścić wykres.
Potrafi połączyć fakty.
Ale nie przeżyło rynku.
Nie pamięta paniki z 2020.
Nie pamięta euforii z 2021.
Nie widziało upadku Luny.
Nie siedziało po nocach podczas FTX.
Nie słuchało ekspertów, którzy ogłaszali śmierć BTC, XRP czy ETH.
I chyba właśnie dlatego efekt był tak przeciętny.
Za dużo poprawnych treści.
Za mało prawdziwych obserwacji.
Za dużo informacji.
Za mało charakteru.
Gdybym miał wystawić ocenę całemu temu eksperymentowi?
3/10.
Nie dlatego, że AI jest bezużyteczne.
Tylko dlatego, że nie sprostało moim oczekiwaniom.
Miałem publikować lepiej.
Miałem rosnąć szybciej.
Miałem budować bardziej angażujące treści.
A rzeczywistość szybko zweryfikowała te założenia.
Dlatego wracam do podstaw.
Więcej własnych doświadczeń.
Więcej historii z rynku.
Więcej rzeczy, których nauczyłem się przez ostatnie 6 lat.
Bo ludzie nie obserwują kont dla informacji.
Informacje są wszędzie.
Obserwują ludzi za sposób myślenia.
I mam wrażenie, że przez ostatnie 2 miesiące za bardzo próbowałem pisać jak AI.
Zamiast pisać jak człowiek, który siedzi w tym rynku od 2019.