Musimy zacząć być rządzeni z powrotem przez naszą własną kulturę.
Od lat jesteśmy rządzeni przez różne szkodliwe ekstremizmy – nie dlatego, że to jest wola większości, ale dlatego, że to fanatycy jakiegoś jednego kierunku idą do polityki, podczas gdy ludzie reprezentujący prawdziwą kulturę danego narodu – umiarkowani, pragmatyczni, nieideologiczni – zostają w domu, prowadzą firmy, wychowują dzieci i nie mają czasu ani ochoty na polityczną wojnę.
A nasza kultura, ta prawdziwa, wypracowana przez pokolenia, nigdy nie polegała na ekstremizmie. Polegała na umiarkowaniu. Na różnych równowagach – między wolnością a odpowiedzialnością, między tradycją a zmianą, między jednostką a wspólnotą – które ułożyły się przez dziesiątki, a czasem setki lat prób, błędów i kompromisów. To nie jest słabość. To mądrość zbudowana metodą prób i błędów, którą łatwo zniszczyć i bardzo trudno odbudować.
Do tego dochodzą wpływy zewnętrzne. Jesteśmy rządzeni nie tylko przez naszych własnych fanatyków, ale przez sieci wpływu zbudowane przez poprzednie amerykańskie administracje – fundacje, granty, programy, media, akademię – cały ekosystem, który przez dekady eksportował określony model kulturowy do całego świata, w tym do nas, jako uniwersalny standard postępu.
Ale model właśnie się zmienił. Symbolem tej zmiany jest sukces Muska – kogoś, kto reprezentuje system wartości dużo bliższy naszemu: zdrowy rozsądek, pragmatyzm, brak ideologicznego fanatyzmu, szacunek dla faktów ponad narracją.
Problem jest jeden: ta zmiana wygrała na poziomie modelu, ale jeszcze nie zdążyła zbudować swoich własnych sieci wpływu. Stare sieci – fundacje, media, instytucje – wciąż działają, wciąż finansują, wciąż obsadzają stanowiska, mimo że model, który reprezentują, już przegrał.
Te nowe sieci trzeba teraz zbudować. Nie poczekać, aż się zbudują same – bo wtedy zostaną przejęte przez tych samych operatorów...
Trzeba je budować świadomie, systematycznie, tak jak budowano poprzednie – tylko tym razem w oparciu o prawdę, a nie na "narracji", czyli na kłamstwie…
Za zagraniczne pieniądze działa w Polsce fundacja na rzecz integracji imigrantów z Afryki w Polsce, a przy okazji wsparcia ruchu LGBT i feministycznego🙃
Fundacja wspiera czarnoskórych imigrantów, którzy przybywają do Polski i oferuje im nawet wsparcie stypendialne. Wspiera też tzw. "edukację antyrasistowską", mającą na celu realizować pedagogikę wstydu, czyli wywoływać w Polakach potrzebę zadośćuczynienia Afrykanom za rzekomo popełnione przez nas "zbrodnie rasizmu". Na ich stronie czytamy też o wsparciu imigrantów LGBT oraz o "czarnym feminizmie".
Fundację Black Justice Poland wspierają międzynarodowe progresywno-lewicowe fundusze, za którymi stoi ogromny kapitał. Są to między innymi:
👉The United Unitarian Service Committee
👉Fundusz Feministyczny / The Feminist Fund in Poland
👉Rockefeller Brothers Fund
👉Humanity Now
👉Choose Love
Wspieranie tego typu organizacji przez zagraniczne fundusze powinno być zakazane. Jeśli demokracja ma opierać się na suwerenności obywateli, finansowanie aktywizmu politycznego z zagranicy musi zostać powstrzymane!
Jeśli dopuszczamy do tego, by zagraniczne miliony dolarów płynęły na konta organizacji, które mają na celu urabianie poglądów Polaków to nie ma mowy o uczciwej demokracji. Jest to zakamuflowana tyrania wielkiego kapitału, który może w ten sposób realizować u nas swoje interesy np. ściągać masy tanich imigrantów zarobkowych.