Czytamy o lekarzu-milionerze, a pisowski motłoch znowu drze mordę o „skandalu” i „układzie”. No to przypomnijmy sobie, jak wyglądała prawdziwa złodziejska orgia za czasów ich rządów.
W latach 2016–2023 tylko w 19 giełdowych spółkach z bezpośrednim lub pośrednim udziałem Skarbu Państwa ludzie powiązani z PiS zgarnęli ponad 437 milionów złotych wynagrodzeń. Do tego dochodzą nagrody, nawet po 45 milionów złotych rocznie dla wybranych.
Prześwietlono dokładnie 152 osoby, od członków zarządów, przez rady nadzorcze, po tych „zaprzyjaźnionych”. 90 z nich zostało milionerami dzięki państwowym spółkom. Niektórzy wyciągnęli po kilka milionów w ciągu kilku lat.
A to tylko czubek góry lodowej. PGNiG w ogóle nie ujawniło pensji za cały 2022 i 2023rok, Lotos podał dane tylko do marca 2022, zanim pochłonął go Orlen. Wiele spółek „zapomniało” wymienić tych, którzy odeszli w trakcie roku. Do tego dochodziły dodatkowe, często znacznie wyższe pieniądze z innych państwowych spółek, agencji i instytucji. Dla wielu rad nadzorczych te „giełdowe” miliony były tylko przyjemnym dodatkiem do prawdziwej fortuny.
PiS stworzył sobie maszynkę do robienia milionów dla swoich, na koszt podatnika, pod przykrywką „repolonizacji” i „dobrej zmiany”.
Dzisiaj, gdy sami siedzą w opozycji, nagle odkryli, że państwo nie może płacić dobrze lekarzom i że każdy zarabiający grubo ponad średnią to „układ”. Hipokryzja
Bo jak ktoś z PiS brał 2–3 miliony rocznie z Orlenu, PGNiG czy Energi, to była „normalna rynkowa wycena”.
Jak lekarz zarobi milion, to już „skandal” i „trzeba coś z tym zrobić”, bo nie jest związany z partią Kaczyńskiego.
Tyle że Polak nie jest głupi. Pamięta, kto naprawdę rozkradł państwo w biały dzień. I wie, że obecny „oburzony” krzyk to nie troska o sprawiedliwość, to tylko żal, że teraz ktoś inny siedzi przy korycie.
Zarobki lekarza, są skandalem, trzeba to sprawdzić, wyjaśnić, rozliczyć i ukarać winnych. Ale pisowski motłoch powinien w tej sprawie milczeć.