Budżet NFZ to All Time High — 217 mld zł, po wzroście dotacji o 42%. A pieniędzy dalej brakuje, szpitale się zadłużają i na operację żylaków czekasz 30 miesięcy.
Jak to możliwe?
625 lekarzy bierze ponad 100 tys. zł z jednej umowy, dyżur 12-godzinny potrafi kosztować 14,5 tys., a mediana kontraktu B2B to 26 tys. Problem nie w tym, że brakuje kasy — problem w tym, że jest źle wydawana. Połowa budżetu idzie na szpitale: leczenie drogo i za późno, zamiast na podstawową opiekę zdrowotną.
Rozwiązania są.
Cyfryzacja jak w Estonii, konkurencja funduszy jak w Czechach, regulowana konkurencja kas jak w Holandii. Plus korekta automatu płac z 2022 i realny audyt przepływów — to dziesiątki miliardów oszczędności. Nikt w tym molochu nie kontroluje, gdzie te pieniądze uciekają.
A Wy jak myślicie — dosypać kasy czy najpierw policzyć, gdzie znika?
Napiszcie w komentarzu.