Siedzimy sobie, nic nie robimy, jest spokój, w miarę cicho, lampeczki fajnie świecą, muzyczka gra i browarek jest, lecz tam wyżej - po prawej schodami - było przed chwilą zło, niepokój i wkurwi…e. Aż nie chce się tam wracać. Ale wrócę, bo jak inaczej. Ech…