"NASA po raz kolejny przypomniała nam, dlaczego misje Voyagera pozostają jednym z najodważniejszych triumfów ludzkości: nawet po prawie 50 latach spędzonych w próżni, Voyager 2 wciąż przesyła dane, które zmuszają naukowców do ponownego przemyślenia granic naszego Układu Słonecznego – i są one o wiele bardziej niepewne, niż ktokolwiek przewidywał. Wystrzelony w 1977 roku, Voyager 2 przekroczył przestrzeń międzygwiezdną w listopadzie 2018 roku, stając się zaledwie drugim obiektem stworzonym przez człowieka (po bliźniaczym Voyagerze 1 w 2012 roku), który opuścił heliosferę Słońca – rozległą bańkę wiatru słonecznego i pól magnetycznych osłaniającą nasze planetarne sąsiedztwo. To, co tam znalazł, to nie tylko „więcej tego samego”. Najnowsze analizy odczytów, w tym bieżące dane z pola magnetycznego i fal plazmowych, ujawniły palącą „ścianę” plazmy na granicy heliopauzy, której temperatury sięgają 30 000–50 000 kelwinów (czyli około 90 000°F – więcej niż powierzchnia wielu gwiazd, a jednak w cienkiej, rzadkiej warstwie). Ta piekielnie gorąca strefa przejściowa powstaje w miejscu, w którym zwalniający wiatr słoneczny uderza w gęstszy, chłodniejszy ośrodek międzygwiazdowy, powodując kompresję i ogrzewanie, które przeczą wcześniejszym modelom. Co jeszcze bardziej zagadkowe: linie pola magnetycznego tuż wewnątrz i na zewnątrz heliopauzy pokrywają się niemal idealnie – bez gwałtownej zmiany kierunku, jak przewidywała od dawna teoria. Voyager 2 potwierdził to, co Voyager 1 początkowo sugerował, sugerując ukryte procesy (być może ciśnienie międzygwiazdowe lub rury strumieniowe) kształtujące granicę w nieoczekiwany sposób. To nie są zakurzone, stare archiwa — ocalałe instrumenty Voyagera 2 (pole magnetyczne, fale plazmowe i wkrótce wyłączone inne) nadal dostarczają nowych informacji na temat gęstości cząstek, zachowania promieniowania kosmicznego i interakcji plazmy międzygwiazdowej z domeną naszego Słońca. W 2025 roku NASA wyłączyła nawet wybrane instrumenty (takie jak detektor niskoenergetycznych cząstek naładowanych), aby wycisnąć dodatkowe lata działania do 2026 roku i później, priorytetowo traktując te, które badają tę granicę. Stawka? Ogromna. Te odkrycia podważają podstawowe założenia dotyczące: sposobu, w jaki heliosfera oddycha i ulega zniekształceniom pod wpływem międzygwiezdnej „pogody”; przepływu i ciśnienia cząstek kosmicznych, które bombardują wszystko poza naszą ochronną bańką; szerszej astrofizyki, od powstawania gwiazd po wpływ galaktycznych pól magnetycznych na całe układy gwiezdne. Żadna „odtajniona bomba” nie zmieniła nagle podręczników z dnia na dzień – wiele z nich opiera się na danych, które Voyager 2 po cichu gromadził od momentu przekroczenia granicy. Ale wytrwałość jest zdumiewająca: sonda kosmiczna z lat 70., obecnie oddalona o ponad 140 jednostek astronomicznych (około 21 miliardów km), wciąż szepcze sekrety z krainy, której nie dotknęła żadna inna sonda. Voyager 2 nie tylko przetrwał – rozkwita jako kosmiczny strażnik, udowadniając, że śmiała inżynieria i nieustająca ciekawość potrafią odkrywać najdziwniejsze zakątki wszechświata długo po tym, jak myśleliśmy, że sprzęt zawiedzie. Historia głębokiego kosmosu się nie skończyła; ewoluuje, jeden słaby sygnał na raz. Nasza podróż w kosmos? To dopiero początek."
za NASA'S James Webb Space Telescope - JWST