Też myślałem, że inwestuję, żeby rzucić pracę.
Zrobiłem prosty test i przestałem całkowicie pracować na 3 miesiące.
Po 6 tygodniach zdezerterowałem, a jestem człowiekiem o tysiącu zajawek.
Wolę tryb barista fire. Inwestuję, żeby żaden chuj nie mówił mi jak żyć.
Po co w ogóle inwestujecie? Żeby mieć cyferki na koncie maklerskim, czy żeby w końcu rzucić pracę?
Czasem warto wrócić do korzeni i zapytać samego siebie: po co to robię?