O Wołyniu...
Dużo emocji i jawnej wrogości w ostatnich dniach na linii 🇵🇱🇺🇦. Przyglądam się temu z dużym smutkiem, bo relacje pomiędzy tym oboma narodami powinny być
w najważniejszej trójce wzajemnych stosunków, jeśli nawet nie najważniejsze... Po pewnym czasie kilka zdań komentarza z mojej strony.
Kilka środowisk w międzyczasie zdążyło już otworzyć szampany, "bo wyszło na ich", w dupie mając co to właściwie oznacza dla Polski i Polaków (a nie oznacza nic dobrego). Intencje są istotne. Całkowicie inna jest waga interpretacji tych wydarzeń ze strony osób umiarkowanych, czy nawet środowiska przychylnie patrzącego na wysiłek Ukrainy, aniżeli braunistów i tym podobnych. A ta sprawa charakteryzuje się tym, że nie znajdzie się ani jednej osoby, która broniłaby decyzji VZ.
Dlatego, na wstępie zaznaczę, że każdy kto obserwował nas/mnie doskonale wie, że bardzo szanuję wysiłek niepodległościowy Ukrainy, opór stawiany agresorowi i wolę wolności. Zaznaczam to na początku, bo (być może) przeczyta to kilka osób z Ukrainy. Wiele cierpienia zniósł ten naród w walce o szczytny cel, jakim jest niepodległość, i choćby z tego powodu zasługuje na najwyższy szacunek.
Tak - z jednej strony Polska, i Polacy mają w tym ukraińskim wysiłku swój interes geopolityczny (co bardzo chętnie 🇺🇦 komentariat lubi podkreślać), natomiast na poziomie ludzkim jest to walka o wolność przed tyranią, którą każdy człowiek wolny doceni. Wracając do interesu geopolitycznego Ukraińcy walczą jednak przede wszystkim za siebie i swoje rodziny, co nie zmienia faktu, że nasze interesy się pokrywają.
Ta walka nie wzięła jednak znikąd. Czasem prowadzę kampanię przeciwko trywializowaniu czynnika "wartości" w geopolityce. Faktem bowiem jest, że to wartości są tym czynnikiem, które popchnęły Kijów do walki z Moskwą o niepodległość. Ukraińcy mieli dość nie tylko "pozostawania w rosyjskiej strefie wpływów", lecz tego czym ta strefa się objawiała - wertykalnymi rządami w stylu mafii, korupcją, nepotyzmem, bylejakością, czy w końcu biedą. Życie i władza podporządkowana błędnej strukturze wartości koniec końców objawia się słabością ekonomiczno-społeczną.
Zachód ma swoje za uszami, ale naprawdę powinniśmy docenić to w jak bardzo zaawansowanym mentalnie i społecznie systemie przychodzi nam żyć. Pracowały na to całe pokolenia osób. Sprawiedliwość, prawda, prawa jednostki, egalitaryzm itd. to wszystko są filary zachodniego dobrobytu.
I na tym polega sedno sprawy. Jedną z zasad tak skonstruowanego systemu jest poszukiwanie prawdy historycznej i jej akceptacja, niezależnie od tego jak bardzo jest bolesna. Sprawa UPA jest największym cierniem w relacjach 🇺🇦🇵🇱. Pamięć, która wciąż jest żywa.
Część komentariatu 🇺🇦 mówi - problem polega na tym, że my przepraszamy cały czas, a Polacy chcą więcej.
Sęk w tym, że gdyby tak rzeczywiście było, jeśli ta sprawa miałaby cały czas "pozytywny trend", to nikt by nie robił z tego dramatu. I momentami wydawało się, że rzeczywiście tak będzie. Afera z Zelenskim wybuchła tak mocno właśnie z tego powodu - dlatego, że gdy wydawało się, że sprawy idą w dobrym kierunku, VZ pokazał że ma tę sprawę i wrażliwość Polaków w czterech literach. Całkowicie zdyskredytował i zniweczył wysiłek poczyniony przez obie strony na niższym szczeblu tylko aby? No właśnie co? Zdobyć punkty polityczne? Pokazać Polsce, że się nie liczy i może z nią robić co chce, bo gdy trwa wojna i tak Polacy muszą nas wspierać?
Inni mówią - wy Polacy wyciągacie jakieś stare trupy z szafy, a u nas trwa wojna!
W tym miejscu wracamy do clou - wartości. W momencie jak Polacy widzą, że Ukraińcy nie mają zamiaru uszanować prawdy historycznej i rzezi na 100 000(!) Polaków, że chcą czcić zbrodniarzy, którzy tą masakrę nadzorowali - to zadają sobie pytanie: czy Ukraińcy naprawdę wyznają te wartości, do których rzekomo chcą dołączyć? Relatywizacja, bądź wprost kłamstwa historyczne i wyparcie to atrybuty utożsamiane ze stroną, która właśnie napiera na Ukrainę ze wschodu. Katyń, deportacje, stałe wypieranie agresji na PL i bycia stronnikiem rozpoczynajacym 2WŚ itd. Polacy są na to ultra wyczuleni, a teraz dostają to samo od strony, która chce przynależeć do Zachodu? W polskim społeczeństwie to przestaje się kleić.
Czy Ukraińcy nie mają takich samych doświadczeń z rosyjskim przeinaczaniem historii? Oczywiście, że mają - chociażby rosyjską narrację hołodomorze.
W końcu mamy relatywizm i symetryzm w postaci argumentów: obie strony się mordowały! To nie prawda, że zginęło 100tys Polaków! Nie przyjmujemy tego do wiadomości.
I tu wkraczamy w szarą strefę, bo szacunki o 100tys są polskie, a więc z ukraińskiego punktu widzenia, nierzetelne. Większość z nas faktycznie nie ma pojęcia o tym, ile realnie mogło być tych ofiar. My ufamy polskim historykom (Motyka, Siemaszko), bo wierzymy w ich warsztat i (znowu), wartości respektowania metody naukowej. Ale ok, nawet przyjmując ten argument, że badania są złe, bo polskie - czy to jeszcze bardziej nie pogrąża stanowiska ukraińskiego? Co się robi jak kwestia jest niejasna? Prosi o pomoc niezależnych obserwatorów. Jaki problem w tym, żeby dopuścić do wszystkich dostępnych danych oraz miejsc kaźni badaczy z różnych niezależnych światowych uniwerstytetów by Ci pomogli w ocenie sytuacji? Problem polega na tym, że Kijów przez lata utrudnia dostęp do tych miejsc. Sam ten fakt, pokazuje złą wolę admnistracji Volodymyra Zelenskiego (i poprzednich administracji) względem rzezi wołyńskiej, i szerzej względem Polski.
Poniekąd z resztą tą bezstronną ocenę mamy już teraz. Wszystkie globalne dzienniki rozsmarowują decyzję Zelenskiego i budują narrację, że gloryfikuje on nazistów. Komu to pomaga i w jakim miejscu nas to zostawia?
Ale wracając do pozostalych argumentów. Czy Polacy mordowali Ukraińców - tak. Ale 1) były to ataki odwetowe i o znacznie mniejszej skali (a to ma znaczenie). Mówimy o różnicy rzędu 100tys vs 10tys (w odwecie). 2) Polacy nie wystawiają przywódców tychże ataków odwetowych na sztandary. Polska pamięć państwowa nie opiera się na kulcie przywódców akcji odwetowych przeciw ukraińskim cywilom. To nie są postacie wyniesione do rangi narodowych symboli porównywalnych z Banderą czy Szuchewyczem na Ukrainie. 3) Polscy historycy opisują te wydarzenia i nie unikają tego tematu w swoich badaniach.
Dlatego Wołyń jest dla nas ważny, ale nie z powodu, bo tak jak piszą niektórzy - "żyjemy przeszłością". Gdybyśmy widzieli szczerość i chęci wyjaśnienia sprawy nie byłoby żadnego tematu.
Wołyń jest ważny jako oddanie cześci, hołdu i pamięci ofiarom, ale także jako weryfikacja tego jakim narodem chce być Ukraina. Jest to dla nas ważne, bo to jeden z naszych najważniejszych sąsiadów, największa mniejszość w Polsce i kraj, który definiuje swoją przyszłość właśnie teraz. Oczywiście, Kijów ma dowolność wyboru swojej drogi, Warszawa nie ma mocy by nic mu narzucić, ale jeśli swoją przyszłość chce budować właśnie tak - na gloryfikacji zbrodniarzy, na łamaniu dobrosąsiedzkich reakcji, na podpalaniu napięć społecznych (szczególnie w Polsce) to będzie to przyszłość niestety smutna.
Rozumiem dumę, poczucie własnej wartości, awersję do paternalizmu (za który zapewne zostanę posądzony), ale nie zawsze rady te dawane są z "poczucia wyższości" czy chęci podporządkowania. Spokojna, harmonijna i prosperująca Ukraina jest w interesie Polski, tak samo jak spokojna, harmonijna i prosperująca Polska jest w interesie Ukrainy.
Natomiast sama polityka Kijowa wobec UPA jest tym głupsza, że o ile faktycznie do 2022r był problem z tym kogo brać na ukraińskie sztandary, tak teraz heroiczna walka Ukraińców "wytworzyła" po stokroć bardziej cnotliwych i szlachetnych bohaterów, którzy oddali swe życie w służbie najwyższym wartościom. Chociażby taki Witalij Skakun. Po co brnąć w takim razie w upiory przeszłości, jeśli ma się herosów pod ręką?
Ponownie, jest to polityka tym głupsza, że w momencie osiągnięcia zawieszenia broni, czy jakiegokolwiek pokoju Ukraina znowu będzie potrzebowała jak najwięcej pomocy międzynarodowej. Czy to FDI, czy to przynależność do zachodnich struktur (UE), czy linie kredytowe, a także szeroko otwarte "linie komunikacyjne" - przede wszystkim z Polską. To strona realpolitk tego sporu i żadna groźba ze strony 🇵🇱, a jedynie stwierdzenie faktów.
Dlatego to nie Polska najbardziej na tej sprawie ucierpi. To Kijów w dalszym ciągu zależy od pomocy międzynarodowej i to się szybko nie zmieni. Natomiast VZ robi wszystko by jednego z największych sojuszników obrócić we wroga, tudzież w lepszym scenariuszu państwo obojętne. A najbardziej ucierpią na tym normalnie Ukraińcy w Polsce, którzy dzisiaj do polskich zakładów musieli iść i świecić oczami za swojego prezydenta...
Ale na koniec odbiję piłeczkę w stronę najbardziej zagorzałych komentarzy po polskiej stronie. Przeczytałem gdzieś:
Trzeba było w 2022 postawić sprawę jasno! Nasze podręczniki historii, albo zero pomocy! [tłum klaszcze]
Serio? narzucanie drugiemu narodowi własnego spojrzenia na historię (chociażby prawdziwego) w momencie, gdy ten ma pistolet przystawiony do głowy? no zmieniliby te podręczniki i co? tak łatwo by o sprawie zapomnieli i z zapałem się tego uczyli, czy po cichu pięlęgnowaliby w sobie resentyment i uważali, że wydarzyło się dokładnie odwrotnie, skoro zostaliśmy siłą zmuszeni do adaptacji polskiego spojrzenia
To są metody stalinowskie. Doraźnie skuteczne, długofalowo głupie i szkodliwe. Możemy lobbować, albo nawet stawiać ultimatium (np. blok akcesji do UE jeśli nie zostaniemy potraktowani poważnie), ale realna zmiana, która jest NAJISTOTNIEJSZA (bo przekłada się na dobrosąsiedzkie stosunki i nasze relacje) musi wyjść od władz i narodu ukraińskiego naturalnie i organicznie. Z samego faktu konstatacji, że jeśli budujemy nowe państwo, to musimy budować je w zgodnie z normami dojrzałego państwa i społeczeństwa.
Brak tego zrozumienia będzie kosztował w ogólnym rozrachunku krocie, nie 🇵🇱, a 🇺🇦. Jeśli dalej 🇺🇦będzie temat Wołynia dalej olewać i go eskalować, to sprawa UPA będzie zataczała jeszcze szersze kręgi światowe tworząc jeszcze gorszą kampanię, a tym samym presja będzie sama samoistnie narastać. My właściwie możemy tylko spokojnie stawiać nasze ultimatum i reagować na każdą formę przekłamania.