Czy Rosji kończy się czas i dlaczego?
Zacznijmy od tego, co niby jest najważniejsze, ale nie w Rosji. Gospodarka. W Rosji ma się bardzo źle z kilku powodów. Głównym są sankcje i utrata znacznej części rynków zbytu. Kolejnym są gigantyczne wydatki wojenne. Brak rąk do pracy. Złe zarządzanie (nepotyzm i korupcja, czyli niekompetencja). Spadek przychodów z paliw kopalnych.
Gospodarką w Rosji nikt się nie przejmuje. Przekłada się to na spadek poziomu życia, ale ludzi Moskwa ma w dupie. Co im zrobią? Nie wybiorą Putina w kolejnych wyborach? Nieco gorzej jest z oligarchami i kremlowskimi towarzyszami, ale do tego wrócimy.
Gospodarka w Rosji nie upadnie z dnia na dzień. Nie jestem ekonomistą tylko (z jednym z wykształceń) politologiem, więc skąd to wiem? Bo obserwowałem te same zjawiska u nas w PRL. I w ZSRR. Te gospodarki w stanie coraz większego rozkładu trwały przez dekady.
Kolejny czynnik to brak chętnych na kontrakty wojskowe. Mimo wysokich zachęt finansowych, różnych obietnic, ludzie już wiedzą, że jak trafią na front, to czeka ich cała seria samobójczych "mięsnych szturmów" i przetrwać na froncie jest ciężko. A jak podpadniesz dowódcy, to jego cyngle spuszczą ci wpierdol, przywiążą nago do drzewa, gdzie rozpieprzy cię ukraiński dron, albo zagłodzą cię zamkniętego w piwnicy związanego i leżącego we własnych szczochach i gównie. A jak zmądrzejesz, do do ataku! I ciesz się jak dostaniesz motocykl krosowy, na którym masz większe szanse nie oberwać serią niż biegnąc pod ogniem przez pole minowe.
Rekrutacja trwa w więzieniach, na uczelniach, w aresztach śledczych, kontrakt z wojskiem oferują nawet komornicy w zamian za umorzenie. Dla wielu jest to jedyna szansa na wyrwanie się ze słynnej rosyjskiej "głubinki" gdzie nie ma bieżącej wody, trzeba brać ze studni, a sracz jest za domem na dworze. Mimo to ilość miesięcznie podpisywanych kontraktów spadła poniżej 30 tys., a z szeregów ubywa nieco więcej. Straty miesięczne, zabitych i rannych to właśnie ok. 30 000 , przy czym stosunek zabitych do rannych jest obecnie fatalny: pół na pół. Zwykle armie mają 2-4 rannych na jednego zabitego, ale w Rosji MEDEVAC leży jeszcze lepiej niż gospodarka, więc ranni zdychają z wykrwawienia w męczarniach leżąc na przedpolu. Ukraiński dron jest dla nich zbawienną eutanazją. Co prawda rekonwalescenci, jak im nie pourywało kończyn, wracają do szeregu, ale jednocześnie część ubywa, bo kończą im się kontrakty i nie wszyscy są przymuszani do przedłużenia. Nie namawiani ale zmuszani, bo to jest Rosja.
Mimo to coraz bardziej brakuje piechoty na rzeź. Przekłada się to też na brak rąk do pracy w gospodarce.
Ukraina nie jest celem w samym sobie, jak powiedział gen. płk Andriej Mordwiczew, Ukraina to tylko etap w wojnie z Zachodem. Po Ukrainie cała ta wielka armia zabijaków i morderców musi być pchnięta dalej, nie może wrócić do kraju i zasilić bandyterkę, bo rozpieprzą kraj od środka. Powtórka z lat 40. w ZSRR, kiedy to bandy z bronią grasowały po lasach i wsiach, kiedy gospodarka leżała, i kiedy to władza Stalina zaczęła słabnąć, bo zapanować nad tym bajzlem musiała administracja republik, krajów, obwodów. A ci mieli swoich mocodawców na Kremlu i Stalina zaczęto spychać na bok. Aż w końcu w pewien marcowy dzień 1953 r. leżał w swojej daczy bez pomocy medycznej, a towarzysze patrzyli jak zdycha.
Tymczasem Europa się budzi, Europa się zbroi, Europa rozbudowuje swoje wojska, zwłaszcza wschodnia rubież (nie flanka, bo flanka to skrzydło a nie czoło). W dodatku ruchy zmierzające do integracji UE są silniejsze, mimo gwałtownego oporu podsycanego przez rosyjską agenturę wpływu. Rosja nie może do tego dopuścić. Rosja może pokonać Państwa Bałtyckie, może pokonać Polskę, może nawet pokonać Niemcy mając potencjał własny, ukraiński, polski i jeszcze innych zdobyczy, a wszystko to rzucone razem. Ale nie może pokonać KOALICJI państw UE. Ale pojedynczo, to od biedy nawet Niemcy, które mają armię z mniejszą ilością czołgów od polskiej.
Co, w Polsce nie znajdą chętnych do marszu na Niemcy? Sami się będą Pszeki pchali, nie trzeba będzie ich siłą gnać do szeregów. Trzeba tylko uważać, żeby się z Chochłami nie potłukli, ale to też dobre, bo jak Chochły będą fikać, to się na nich Pszeków wyśle, i odwrotnie. Nie będą sobie musieli Rosjanie rąk brudzić, załatwią to między sobą.
Tak sobie Rosjanie marzą. Tak planują. Czy to jest realne? Obyśmy nie musieli się przekonać. Trzymać się razem w koalicji obrony przez Rosjanami, a nas nie ruszą. Nie odważą się. I jeszcze jak będziemy silni wewnętrznie, nie damy sobie zrobić wody z mózgu wojną informacyjną.
W tym momencie prawdopodobieństwo tego że nas napadną oddala się. I to właśnie Rosja uważa za "kończy się jej czas". Oddalająca się perspektywa realizacji długofalowych planów.
Władmirowi Putinowi nie grożą ludzie. Oni jeszcze wytrzymają. Ruszą z pięściami i szynami tramwajowymi na funkcjonariuszy policji, FSB, na administrację państwową dopiero wtedy, jak nie będą mieli co żreć. Bo rewolucje nie są o ideologię, są o kiełbasę i chleb. Lud rusza na władze, jak nie ma co do gara włożyć, a nie jak mu się zachce wolności czy demokracji. Dlatego jak w 1975 r. w Polsce wpisano przewodnią rolę PZPR i wieczny sojusz z ZSRR do konstytucji, to pies z kulawą nogą się nie zainteresował. Ludzie mieli to w dupie. Poza garstką studentów idealistów w ogóle nikt nie protestował. Dopiero jak ceny żarcia skoczyły rok później, o to wtedy tak! Słynne "wydarzenia radomskie"...
To samo będzie w Rosji. Dopóki jest wódka i zakąska, ludzie zniosą wszystko i na nic nie mają wpływu. Ale towarzysze na Kremlu już nie. Oni nie mogą wyjechać, bo sankcje. Ich jachty wielkości krążowników rakietowych niszczeją gdzieś we Włoszech czy Hiszpanii. Dzieci na studia wysłać też nie za bardzo. Ich dochody idą z dymem w miarę jak rafinerie płoną. A w Rosji jakaś rafineria płonie co drugi dzień. Złowieszcze bzyczenie drona i jeb! A potem słup ognia i dymu widoczny 10 km dalej. I wpisy na Telegramach, że szczątki zestrzelonych dronów...
Szczególnie aktywna jest grupa "siłowików": Patruszew, Bortnikow, Miedwiediew, Kadyrow, Surowikin, pierdzący w pasiak Girkin, ten od klubu wkurwionych patriotów. Mają Putina dość. Uważają, że wszystko spierdolił, że tak nic nie osiągnie, że Rosja przez niego stała się pośmiewiskiem świata, zamiast mocarstwa jest memocarstwem. Nie są w stanie tego zdzierżyć, szlag ich trafia.
Coraz częściej napuszczają na krytykę milblogerów i wojenkorów, których mają na krótkim pasku. Coraz więcej leje się krytyki i oskarżeń, także wobec samego Putina, coś nie do pomyślenia kilka lat temu.
Czy Rosja upadnie, rozlezie się? To raczej nie, choć i to nie jest całkiem wykluczone. Najprędzej poleci sam Władimir Władimirowicz. I zacznie się chaos, walka o władze. To będzie moment, by postawić Rosjanom tamę. Kwestia tego jak chcecie, czy pod Charkowem, Dnipro i Chersoniem, czy pod Olsztynem, Białymstokiem, Lublinem i Rzeszowem. To już jak chcecie, decydujcie. Moje Skierniewice i tak zostaną poza. Oczywiście zawsze może pieprznąć jakiś Shahed.
Ale jak koalicja chętnych wprowadzi swoje siły do Ukrainy to Rosja zostanie zatrzymana. Jak zachowamy integralność i jedność. Mimo różnic, niechęci, niesnasek, pretensji. Po prostu skalkulujmy co nam się bardziej opłaca. Jak ludzie wolą ruski mir, no to trudno, demokracja.
Najwyżej będą zapierdalać do mięsnych szturmów pod Dreznem, ale może lubią. Ja i tak skończę zakatowany w obozie filtracyjnym, więc co mi tam.
Generalnie Ukraina ma szansę doprowadzić do upadku Putina. Jego następca nie będzie lepszy, pewnie gorszy. Ale moment między jednym a drugim to będzie nasz czas. Postawmy barierę. Nie dajmy się ogłupić russkiej agenturze wpływu, a będzie OK. Oczywiście nowa Zimna Wojna, ale do cholery, lepsza chyba zimna niż gorąca, nie?
Piszę te teksty poświęcając swój czas by miały coś z tego moje dzieciaki. To jedno ze źródeł dochodów, takie jak pisanie w prasie gdzie jestem dość aktywny, ale wszystko przenosi się do neta, takie czasy. Nigdy nie zarobię nawet 3 % tego co patostreamer katujący psa po pijanemu, ale trudno, jak powiedziałem - takie czasy. Mimo to przypominam się szanownym czytającym, kupcie mi kawkę, a będę pisał na wiadome wam tematy. Lotnictwo, wojna, wspomnienia.
Polityki innej niż bezpieczeństwo nie tykam.
buycoffee.to/dafiszer