Mamy społeczeństwo wykształconych baranów w którym tresura trwa w najlepsze, a my potulnie idziemy na rzeź, zgadzając się dosłownie na wszystko. Łyknęliśmy absurdalne obostrzenia covidowe bez popity, a dziś z uległością akceptujemy nieustanne podwyższanie podatków i odbieranie nam wolności. Wciskają nam kolejny eko-zamordyzm jak np dodatkową segregację ubrań i zbiórki butelek, krzycząc, że „planeta spłonie”, podczas gdy pod spodem kręci się na tym gigantyczna pralnia pieniędzy.
Politycy przyzwyczaili nas do jawnego dojenia państwa. Przepalanie miliardów na bezsensowne wydatki zbywamy wzruszeniem ramion, bo wbijano nam do głów, że to całkowicie „normalne, że władza kradnie”. Bezczelne obsadzanie koryt w Spółkach Skarbu Państwa swoimi ludźmi i pociotkami nie budzi już nawet buntu, przeszło do porządku dziennego.
Jakby tego było mało, sami na własne życzenie pogłębiamy tę patologię. Pozwalamy na pełną inwigilację każdej naszej złotówki. Klaszczemy na Strefy Czystego Transportu, oddając w imię zielonej religii prawo do swobodnego przemieszczania się i wykluczając z miast najbiedniejszych. A w tle rząd bezkarnie wyprowadza gigantyczne długi poza budżet, obciążając na dekady nienarodzone pokolenia.
Zrobili z nas niewolników we własnym państwie pod płaszczykiem ekologii, bezpieczeństwa i rzekomej troski. Oddajemy wolność, majątek i godność w zamian za iluzję opieki. Kiedy to stado baranów powie w końcu DOŚĆ.