Tu jednak wychodzą Wasze braki wiedzy.
Wybrany przez neo-KRS kandydat do SO w Łodzi miał zdecydowanie najsłabszą stabilność orzecznictwa na tle kilku innych konkurentów, co oznacza, że był kiepskim sędzią.
Z kolei Kolegium SO w Krakowie składało się wówczas w połowie z prezesów sądów wybranych przez Z. Ziobrę, zaś w połowie z sędziów wybranych przez zgromadzenie, przy czym w razie równości głosów rozstrzygał głos Prezes SO w Krakowie, a więc D. Pawełczyk-Woickiej. Negatywna ocena kolegium oznaczała, że przeciwko „zwycięskiemu” kandydatowi zagłosowała również część prezesów wybranych przez Z. Ziobrę.
Zaś za „przegraną” kontrkandydatką, która uzyskała opinię wyróżniającą głosowało również część „ziobrowych” prezesów - po prostu dlatego, że jest znacznie lepszym sędzią od kontrkandydata. Dla dopełnienia obrazu dodam, że D. Pawełczyk-Woicka wcześniej powołała „zwycięskiego” sędziego na stanowisko prezesa dużego sądu, pomimo, że był on dyscyplinarnie karany za mobbing.
W obydwu przypadkach neo-KRS poszło następnie „po bandzie”, odrzucając znakomitych kandydatów, zapewne kierując się biblijną zasadą, że „ostatni będą pierwszymi”.
Rozumiem, że z sytuacją dotyczącą konkursu do SO w Olsztynie, gdzie zadziałała prosta zasada „nominacja w nagrodę za wpłatę na fundusz wyborczy PiS” nawet nie podejmują Państwo polemiki uznając sprawę za z góry przegraną🫣. I bardzo słusznie👍
To Pana oceny. Skąd Pan wie że do SO w Łodzi został wybrany najsłabszy kandydat, no i co z tego że była negatywna ocena kolegium do SO w Krakowie, składającego się z członków lub sympatyków Iustitii lub Themis. O awansie decyduje nie opinia tylko poziom merytoryczny kandydata.