Nawet sekretarze PZPR nie byli tak służalczy wobec Moskwy jak Nawrocki jest wobec Trumpa. Oni nie skarżyli się na sytuację w kraju, bo to by ich obciążało wobec sowieckich szefów, pokazywałoby ich słabość. Być może dlatego uniknęliśmy interwencji w końcówce lat 70 i 80.
Nawrocki zaś przedstawia się jako człowiek bez żadnej sprawczości, obsesyjnie nienawidzący swych przeciwników politycznych.
Zresztą, patrząc z perspektywy czasu, to Gierek, czy nawet Jaruzelski, jawią się jak mężowie stanu w porównaniu z Nawrockim - niech historia ich sprawiedliwe osądzi