Mam prośbę do osób, które znają rodzinę Leszka Kraskowskiego. Jeżeli ktoś z z rodziny zechciałby się zgłosić do mojej kancelarii to zobowiązuję się znaleźć mu adwokata, który mógłby poprowadzić mu dobrze sprawę. Na moj koszt. Nie może być to ktoś z mojej kancelarii, gdyż mamy tzw. konflikt, ale znajdę mu kogoś dobrego z adwokatów ze mną współpracujących. Zaznaczę, że osobiście uważam, iż przy opisywanych przez prokuraturę okolicznościach sprawy, ani prokuratura ani sąd nie mieli na tym etapie innego wyboru jak zastosowanie aresztu i ataki na nich ze strony mediów są jawnie niesprawiedliwe. Jednak nie oznacza to, iż areszt musi trwać dłużej niż jest to niezbędne i że nie powinna mu być dostarczona pomoc, której w oczywisty sposób on potrzebuje. Być może są okoliczności, które mogłyby uczynić zażalenie na areszt skutecznym.
Nikt nigdy nie atakował mnie zażarciej i bezwzględniej niż red. Kraskowski. Ale bycie chrześcijaninem oznacza, że codziennie powtarzamy: „przebacz nam nasze winy jako i my przebaczamy” . I skoro on mnie najbardziej atakował, to najbardziej ma prawo do przebaczenia. Wiara nie może być pusta. Musi się czymś wyrażać. I nawet jeśli większość uzna mój gest za cyniczną grę albo nawet jeśli red. Kraskowski nie zgodzi się przyjąć ofiarowanej pomocy, to nie zwalnia mnie to z obowiązku aby spróbować. W obecnych okolicznościach aresztowany nie potrzebuje niczego bardziej niż dobrego adwokata. Jeżeli jego rodzina zgodzi się zgłosić do mnie to go znajdę, opłacę i przypilnuję, aby w tej sprawie udzielił najlepszej możliwej pomocy.