Doceniam Pana zaangażowanie w dyskusję. Uważam, że to fascynujące, że dożyliśmy czasów, w których można prowadzić praktyczne pogadanki o znaczeniu inteligencji. Pana krytyka byłaby jednak dla mnie pożyteczniejsza, gdyby dotyczyła moich wypowiedzi (mylić się jest rzeczą ludzką), a nie Pana kreatywnych wariacji, które sobie Pan wyhalucynował.
„Dragan przekonuje, że skoro samolot nie potrzebuje piór, by latać, to inteligencja nie potrzebuje biologii, by myśleć.”
Do niczego takiego nie przekonuję, jako że nie uważam nawet, żeby powyższe wynikanie w ogóle zachodziło. A konkretnie: jedyne, na co wskazuje argument z samolotem to to, że jedyną drogą do osiągnięcia w sposób sztuczny określonych umiejętności znanych u żywych organizmów *nie musi* być ich wierna imitacja. Zbliżone efekty czasem udaje się uzyskiwać na kompletnie różne sposoby.
„Jeszcze bardziej nietrafione jest twierdzenie profesora, jakoby nikt nie rozumiał, jak działa telefon komórkowy, co ma usprawiedliwiać naszą niewiedzę na temat działania sieci neuronowych (…) Porównywanie tego do 'czarnej skrzynki' AI, opartej na wysokowymiarowej statystyce i emergentnych wagach, których nikt ręcznie nie ustalał, jest błędem kategoryzacji.”
Ale przecież ja nie „porównuję”, czy „usprawiedliwiam” (?) tylko *przeciwstawiam* obie okoliczności zwracając uwagę na *różnice* pomiędzy sposobem, w jaki „nie rozumiemy” działania telefonów komórkowych a sposobem, w jaki „nie rozumiemy” działania wytrenowanych sieci. Tym razem Pan nie wykoślawił, a odwrócił sens moich wypowiedzi na ten temat. Co jednakowoż otworzyło Panu możliwość rozpętania pasjonującej polemiki z samym sobą.
„Kolejnym punktem spornym jest bagatelizowanie neuroplastyczności. Dragan traktuje ją jedynie jako efekt ograniczeń fizjologicznych (rozmiar czaszki)”
Uważam brak neuroplastyczności bieżącej AI za jej najpoważniejszy aktualnie defekt, więc moją tezę o „bagatelizowaniu” jej ponownie sobie Pan skądś wykoślawił. A wraz z nią wyimaginowany „punkt sporny”.
„sugerując, że w przypadku AI problem ten rozwiązuje się poprzez proste dołożenie sprzętu.”
Neuroplastyczność „poprzez proste dołożenie sprzętu”? :) Gdzie coś takiego Pan usłyszał? Dyskutuje Pan z kompletnie absurdalnymi tezami, których nikt poza Panem nie wypowiada.
„Równie problematyczny jest mit 'Czarnej Skrzynki' jako argumentu za transcendencją AI.
Pierwsze słyszę o jakiejkolwiek „transcendencji AI”, może mnie Pan z kimś jednak myli? W tym, że jednokierunkowe NN są sprawnymi narzędziami do dostrzegania analogii nie widzę jakichkolwiek objawów transcendencji, czyżby Pan dostrzegał? Zarówno sieci neuronowe, jak i znana mi fizyka, opierają się na mniej lub bardziej wyrafinowanych operacjach matematycznych. O jakiej transcendencji Pan tu opowiada (w moim imieniu)?
„Ostatecznie, definicja inteligencji jako wyłącznie 'dostrzegania analogii' jest skrojona pod to, co aktualnie potrafią robić sieci neuronowe (…) Pomija to aspekty takie jak wyznaczanie celów, empatia, intuicja czy subiektywne doświadczenie (qualia).”
Mózg to rzeczywiście fascynujące urządzenie mieszające cały szereg kompetencji, z których większości nawet nie rozumiemy, więc nic dziwnego, że owa większość jest wciąż poza zasięgiem obecnych sztucznych sieci. I jeśli pragnie Pan mieszać Pańskie rozumienie inteligencji z qualiami, subiektywnymi doświadczeniami i tym podobnymi, to Pana święte prawo do redefiniowania stu lat psychometrii. Obawiam się jednak, że jeśli któregoś dnia obleje Pan standardowe testy IQ w trakcie rozmowy o pracę (czego Panu nie życzę), to nie przekona Pan raczej działu HR tłumaczeniem, że dysponuje Pan ponadprzeciętnymi qualiami oraz transcendentnymi doświadczeniami subiektywnymi.
I tak dalej. Sorry że dopiero teraz na Pana imbę reaguję, ale Walentynki.