Rzecznik Praw Pacjenta nie odpowiedział na nasze pytania.
Zamiast odpowiedzi na wniosek o informację publiczną dotyczący projektu UD207/„lex szarlatan”, otrzymaliśmy pismo, że RPP wyznacza sobie nowy termin rozpatrzenia sprawy do 30 czerwca 2026 r. Powód? Według RPP sprawa jest „skomplikowana” z uwagi na liczne pytania zadane przez wnioskodawcę.
Tyle że to nie są skomplikowane pytania.
Pytaliśmy o sprawy fundamentalne:
kto faktycznie pracował nad projektem,
jaki był udział RPP w jego przygotowaniu,
kto doradzał Rzecznikowi,
czy eksperci składali oświadczenia o konfliktach interesów,
jakie są kryteria oceny „aktualnej wiedzy medycznej”,
czy analizowano relacje z sektorem farmaceutycznym i okołomedycznym,
jakie gwarancje mają chronić obywateli przed arbitralnością.
To są pytania szczególnie ważne, bo z publicznych komunikatów samego RPP wynikało, że projekt został przygotowany z inicjatywy Rzecznika Praw Pacjenta, we współpracy z Ministerstwem Zdrowia. A ten sam organ ma później otrzymać kompetencje do prowadzenia postępowań, wydawania ostrzeżeń publicznych, decyzji tymczasowych i nakładania kar pieniężnych.
Na dziś nie przedstawiono żadnego europejskiego przykładu, w którym organ odpowiadający polskiemu Rzecznikowi Praw Pacjenta miałby tak szerokie kompetencje: ocenianie praktyk przez pryzmat „aktualnej wiedzy medycznej”, wydawanie ostrzeżeń publicznych, decyzji tymczasowych i nakładanie kar pieniężnych.
Właśnie dlatego zapytaliśmy również Ministra Zdrowia, czy istnieje w Europie choć jeden analogiczny model. Jeżeli Ministerstwo twierdzi, że to europejski standard to niech wskaże konkretne państwo, konkretny organ i konkretne przepisy - narazie również MZ milczy.
Reasumując: organ, który miał inicjować projekt, ma dostać nowe narzędzia władzy wobec obywateli i przedsiębiorców, ale gdy pytamy o kulisy, ekspertów, dane i mechanizmy bezstronności to słyszymy, że sprawa jest skomplikowana.
W normalnym państwie obywatel ma prawo zapytać: kto przygotował te przepisy, na jakich danych, z udziałem jakich ekspertów i z jakimi zabezpieczeniami przed konfliktem interesów.
Swoją drogą, ciekaw jestem, jakie było uzasadnienie pominięcia wysłuchania organizacji pacjenckich podczas dzisiejszego posiedzenia Komisji Zdrowia. To przecież sprawa ważna dla nas wszystkich: obecnych i przyszłych pacjentów.
Myślę, że warto również prześledzić powiązania finansowe podmiotów oraz „ekspertów” dopuszczonych do głosu na posiedzeniach komisji. Skoro projekt ma dotyczyć ochrony pacjentów, opinia publiczna powinna wiedzieć, kto realnie wpływa na jego kształt i czyje interesy mogą stać za prezentowanymi stanowiskami.
Nie wolno się poddać! Udostępniajcie 🔗