𝐑𝐨𝐥𝐥𝐞𝐫𝐜𝐨𝐚𝐬𝐭𝐞𝐫 𝐞𝐦𝐨𝐜𝐣𝐨𝐧𝐚𝐥𝐧𝐲 - 𝐜𝐳𝐲𝐥𝐢 𝐛𝐫𝐮𝐭𝐚𝐥𝐧𝐚 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐚 𝐨 𝐫𝐲𝐧𝐤𝐮
- dlaczego giełda wyniszcza
- własne odczucia
- nieodwracalne skutki emocjonalne
Zapraszam 🧵
W takich okolicznościach piszę ten post, nada się idealnie aby zbalansować wydźwięk treści 😄 ale do rzeczy..
Okres świąteczny to dla mnie czas refleksji oraz odpoczynku.. spoglądam w swoje notatki & tworzę nowe.
Każdy kto przeżył chociaz jeden pełny cykl (wzrostowy & spadkowy) prawdopodobnie odczuł każdą możliwą emocje, od skrajnie pozytywnych do skrajnie negatywnych - gdy rośnie jest super: życie piękne, problemy codzienne mają małe znaczenie, rozpiera nas energia i czujemy, że wygraliśmy życie. W momencie spadków odwrotnie - spadek nastroju, odczuwalne przygnebienie, mniejsza energia, życie staje się bardziej szare. Wszystko to sprawia, że my - uczestnicy rynku kryptowalut jesteśmy nieodwracalnie bombardowani levelem dopaminy której „zwykły Kowalski” nie ma możliwości odczuć. Ujmę to w najprostszy możliwy sposób - momenty w których portfolio puchnie o parędziesiąt tysięcy w krótkim okresie czasu przez to, że kupiliśmy memecoinowy czy jakikolwiek inny żeton nie jest czymś normalnym - jest to swego rodzaju anomalia rynku finansowego i w naszej głowie dzieje się wtedy apogeum.
Dawka ekscytacji którą odczuwamy jest na poziomie wybijającym zdecydowanie poza skalę - nie ma co się dziwić, że gdy tyle samo tracimy, otrzymujemy tą samą dawkę ale negatywnych emocji. Po takim rollercoasterze, nigdy nie będziemy już tacy sami - wszystko będziemy odczuwać inaczej, mniej lub bardziej intensywnie .. a „uzdrowić” się z tego bardzo trudno, zwłaszcza jeśli nadal uczestniczymy aktywnie w rynku.
Rynek jest ku*ewsko trudny.. Wiele daje ale również wiele odbiera,czekają nas:
nieprzespane noce & dni pełne szczęścia, ataki lęku & niezniszczalność psychiczna, dni w przygnębieniu & złudne uczucie szczęścia.. w dwóch słowach po prostu: emocjonalny rollercoaster. Wchodząc do tego świata możesz polepszyć swoje życie lecz nie za darmo.. nie da się być na to wszystko gotowym, ale uważam, że lepiej znać prawdę niż uwierzyć w marketingowy bullshit „mentora” z tiktoka jak to łatwo i przyjemnie można sobie budować dodatkowy dochód poprzez trading - większość z nich nie przeżyła nawet jednego pełnego cyklu a robią z siebie bossów giełdy.
Ktoś może pomyśleć „co ty chłopie pie*dolisz” zarabiam i czuję się świetnie więc nie wiem o czym piszesz.. też miałem takie podejście w trakcie swojej drogi. Dopiero gdy emocje opadną, przestajemy zarabiać przez dłuższy okres czasu .. odczuwalny jest głód, głód zarobku, nagle coś jest nie tak, brakuje tego puzzla w układance .. a po czasie okazuje się, że nie tylko jednego bo znikają kolejne. Tyczy się to również momentów gdzie tracimy siano, odczucia są jeszcze gorsze i tworzy się mętlik w głowie a z dnia na dzień nasz stan emocjonalny ulega pogorszeniu.. najgorszy (lub najlepszy bo otwierający oczy) jest w tym wszystkim powrót do normalności, kiedy finalnie wychodzimy ze swojej kryptowalutowej bańki i potrafimy spojrzeć na rynek z innej perspektywy .. kiedy każdy wirtualny dolar ma inne znaczenie niż podczas dopaminowego haju hossowego.
Kiedy nagle zaczynamy doceniać każdą zyskowną pozycje, każdy airdrop na parędziesiąt lub pareset $ - nagle okazuje się, że perspektywa zmienia się diametralnie w zależności od punktu siedzenia. Tak właśnie złudny jest rynek, dlatego momenty wyciszenia i stagnacji są najlepsze aby docenić i zrozumieć. Giełda dostarczy przeżycia które będą swojego rodzaju łatką i to jak na nas samych wpłyną jest kwestią indywidualną.
Żeby nie kończyć tak brutalnie to na własnym przykładzie wiem, że można znacząco zmniejszać odczuwanie tych emocji pracując nad sobą, rozkminiając, wymieniając się doświadczeniem z bliskimi, robiąc notatki oraz przede wszystkim dawać sobie luz i czas na ładowanie baterii - bo życie to nie tylko kasa i giełda 😊