Kardynał Grzegorz Ryś twierdzi, że modlitwa wielkopiątkowa za nawrócenie wyznawców judaizmu jest "dramatycznie nieprawdziwa" i trzeba ją zmienić.
Ergo: pojedynczy kardynał przeciwstawia się liturgii Kościoła, opartej na jego odwiecznej (sic!) nauce.
Kto może mieć w tym sporze rację?
Kościół zawsze modlił się o nawrócenie wyznawców judaizmu.
Dawniej Kościół modlił się, aby wyznawcy judaizmu "uznali światło prawdy, którym jest Jezus Chrystus".
Modlitwa wielkopiątkowa przeszła już szereg zmian. Kilkadziesiąt lat temu zrezygnowano ze słów "wiarołomni" czy "zaślepieni".
Czy to dobrze? Można o tym dyskutować, ale to kwestia języka.
To, co istotne, zachowano: modlitwę o nawrócenie.
"wysłuchaj łaskawie prośby swojego Kościoła, aby lud, który niegdyś był narodem wybranym, mógł osiągnąć pełnię odkupienia" - brzmi wersja, którą teraz krytykuje kardynał Ryś.
Dlaczego krytykuje? Bo modlitwa mówi o "narodzie, który niegdyś był narodem wybranym".
Otóż Kościół uczy, że jest nowym Izraelem. Zawsze tego uczył.
Kardynał Ryś twierdzi jednak, że Kościół przez kilkanaście wieków (sic!)... się mylił.
Dopiero dzisiaj "odkryto", że jest dokładnie odwrotnie...
Nowa wersja ma brzmieć:
"wysłuchaj łaskawie próśb Twego Kościoła, aby lud, który jako pierwszy nabyłeś na własność, mógł osiągnąć pełnię odkupienia."
"Lud, który jako pierwszy nabyłeś na własność" - to wyrażenie implikuje, że wybraństwo Izraela trwa nadal.
Nawrócenie? Niepotrzebne.
Nowa wersja wyraża przekonanie "o dwóch drogach zbawienia": dla wyznawców judaizmu i dla innych.
To nie jest nauka Kościoła.
To narracja ideologiczna, która nie ma żadnego uzasadnienia w oficjalnym nauczaniu Kościoła.
Zwolenników zmiany proszę o podanie jednego oficjalnego cytatu z nauki Kościoła, który wskazuje: Kościół się przez wieki mylił, teraz jest inaczej.
Jeszcze raz: katolicka Tradycja, katolicka liturgia - w kontrze do przekonań jednego kardynała.
O czym w ogóle dyskutować?