Polska i Zachód rozwiązują ten sam problem na dwa skrajnie różne sposoby. p0lki traktują urodę jak dodatkowy etat badawczo-rozwojowy meanwhile takie Niemki / Holenderki wyglądają tak, jakby od lat prowadziły strajk włosów, makijażu i estetyki. U nas przeciętna kobieta zna więcej składników aktywnych niż student farmacji po pierwszym roku. Tam sukcesem jest znalezienie w drogerii czegoś bardziej zaawansowanego niż szampon familijny i krem Nivea. Gdyby przełożyć polskie zainteresowanie beauty na rozwój kompetencji zawodowych, PKB eksplodowałoby do poziomu intergalaktycznego. Problem w tym, że podobnie jak dziś, po zdobyciu trzech dyplomów i siedmiu certyfikatów, nadal można byłoby skończyć obsługując kasę w Żabce - tylko z większą świadomością na temat włosingu i mordą bez zmarszczek po 30stce.
p0lki w szoku, że życie baby nie toczy się wokół robienia pazurów, gdzie na zachodzie, czyli w cywilizacji każdy ma to w dupie