Koniec regulacyjnej mozaiki. MiCA kończy "rozdrobnienie regulacyjne" w UE, zastępując 27 różnych systemów jednym, wspólnym "rulebookiem", w którym licencja CASP uzyskana w jednym kraju daje dostęp do całego rynku (27 państw).
Kluczowym błędem firm spoza UE jest zakładanie, że brak rejestracji w Europie oznacza brak obowiązków, tymczasem MiCA działa bardziej w myśl zasady "service first, not company location", co oznacza, że jeśli dany produkt jest dostępny w UE lub też sam marketing kierowany jest stricte do użytkowników z UE, to taki produkt podlega regulacji.
Wymusza to wybór: Uzyskanie licencji CASP lub wykluczenie rynku europejskiego.
Częstym błędem (pozdrawiam polityków partii rządzącej) jest mylenie VASP (system AML/FATF) z CASP - rozporządzenie MiCA jest znacznie bardziej wymagające. Obejmuje zarówno kapitał, ład korporacyjny, ochronę klientów, custody, IT security, jak i pełną odpowiedzialność korporacyjną.
Licencja CASP wymaga realnej struktury w UE - biura, lokalnego zarządu, MLRO, działów compilance, risk i IT, a także udowodnienia działania procesów, a nie tylko ich istnienia na papierze (jak to ostatnio często bywa).
Minimalny kapitał to 50-150k Euro, ale regulatorzy mają również za zadanie oceniać płynność, jak i stabilność finansową danego podmiotu.
Nie bez znaczenia jest sam wybór jurysdykcji - popularne i szybsze ścieżki prowadzenia działalności w UE to
m.in. Czechy, Słowacja, Litwa, Łotwa i Estonia. Większe rynki np. Niemcy czy Holandia są znacznie "trudniejsze" (bardziej obciążone).
Sam proces licencyjny trwa średnio 6-8 miesięcy (przy dobrej organizacji). Tutaj z kolei największe ryzyko wiąże się z próbami samodzielnego przejścia całej procedury bez wsparcia prawnego, ponieważ interpretacje poszczególnych regulatorów nadal się różnią.
Rynek dzieli się na trzy grupy: firmy przygotowujące licencję, firmy analizujące opłacalność oraz te, które błędnie zakładają, że regulacje ich nie dotyczą - to właśnie one są najbardziej narażone. MiCA nie jest lokalnym przepisem, lecz nowym standardem, który ostatecznie ukształtuje architekturę europejskiego (i nie tylko) rynku krypto.
Nie ma się jednak czym martwić - w Polsce w pierwszej kolejności myśli się o zabijaniu innowacji i dojeniu obywateli z kasy, więc firmy kryptowalutowe zbyt głupie, by w porę stąd s*****lić i tak będą miały mnóstwo innych problemów na głowie - MiCA sama w sobie jest prawdopodobnie najmniejszym z nich.