Nie był. Gość poszedł do gotowego produktu na absolutnym topie. Był w maszynce do robienia goli, w cieniu Messiego. Jedynym dobrym rozwiązaniem w tej sytuacji byłoby przejęcie pałeczki po Messim i granie tam do starości.
Bez tego stał się jednym z grajków tamtego okresu.
Przechodząc do Europy z Santosu powinien wybrać klub z czołówki, ale nie z absolutnie najwyższej półki. Tam powinien zostać jego absolutną gwiazdą i po 2-3 sezonach trafić do Barcelony jako absolutny kozak.
Przyszedłby tam już z dokonaniami i legendą, nie jako niesamowicie utalentowany dzieciak z Brazylii.
Takie ścieżki kariery miała więkoszść legend, Cristiano Ronaldo, Ronaldinho, Tierry Henry, Ronaldo, Suarez, Lewandowski, Kaka... można wymieniać bez przerwy.
Neymar od razu wszedł w cień Messiego i w cień Barcelony i nie miał jak z niego wyjść. Był zawsze tym, który nie dorównał, wielką gwiazdą z drugiego szerego. Co ciekawe jego sława wzrosła po transferze do PSG. Tyle tylko, że powinno to się odbyć na odwrót. Najpier jakiś Man Utd, Bayern, PSG, czg Inter, a potem Barcelona czy Real.
Też nie oszukujmy się, to był bardzo dobry piłkarz, magik ale przez swoje decyzje, w tym przejście do Barcelony, nie został nigdy legendą, GOATem. Za 20 lat o Messim, będzie pamiętam każdy, o Neymarze większość zapomni.
Nie wiem, czy więcej osób za 15-20 lat nie będzie pamiętać Hulka czy Ibrę niż Neymara.