Coraz więcej Lech Poznań musi wymagać od Yannicka Agnero, który w zasadzie dopiero teraz będzie mógł zacząć udowadniać, że jest dobrym piłkarzem i nadaje się do drużyny walczącej o mistrzostwo Polski.
Ma za sobą już kilka epizodów z ławki, miał już jedną pełną przerwę na kadrę, by pokazać się na treningach, więc liczę na to, że coraz śmielej będzie pokazywał, że Lech słusznie wydał na niego pieniądze.
Ocenianie nowego napastnika po kilku meczach, w których wchodził z ławki na maksymalnie 25 minut jest trochę absurdalne. Agnero faktycznie nie zrobił pierwszego wrażenie wirtuoza, ale z Zagłębiem Lubin czy w końcówce meczu z Rakowem nikt z ofensywy Kolejorza nie wyglądał najlepiej.
Od Agnero nie można było też wymagać niesamowitego wejścia do drużyny pokroju tego Luisa Palmy czy Leo Bengtssona, bo to zdecydowanie mniej doświadczony piłkarz.
Tym bardziej, że pozycja napastnika w Lechu Poznań jest naprawdę bardzo wymagająca - naprawdę wielu piłkarzy sobie z tym nie radziło, więc jeżeli zdecydowano się w Poznaniu wydać na piłkarza tak duże pieniądze, to Agnero zasługuje na pewien kredyt zaufania.
Myślę, że tak naprawdę dopiero teraz możemy zacząć realnie oceniać jego występy. Jest wprawdzie w Poznaniu od miesiąca, ale czasu na treningi z zespołem nie miał wcale aż tak dużo. Myślę, że dopiero ta październikowa przerwa na kadrę mogła zdefiniować tego piłkarza.
Mam też nadzieję, że w najbliższych tygodniach Agnero otrzyma kilka szans w dłuższym wymiarze czasowym. Lepszych okazji od Lincoln czy Gryfa Słupsk chyba nie będzie, a w przypadku napastników bazujących na podaniach mecz w wyjściowym składzie a wejście z ławki, to dwa zupełnie różne środowiska.
Jestem bardzo ciekawy tego jak Lech Poznań będzie chciał wykorzystać snajpera-biegacza - w jaki sposób Kolejorz zrobi użytek z jego atutów.
fot. Lech Poznań
#LPOPOG #LechPoznań #Kolejorz