Gdy gra się pomiędzy Luisem Palmą a Alim Gholizadehem, niełatwo można odcisnąć na meczu swoje piętno. Pablo Rodriguez zdołał to jednak wczoraj zrobić.
Scenariusz, w którym Hiszpan będzie jest Lecha Poznań staje się coraz bardziej realny.
Przede wszystkim Rodriguez stał się piłkarzem gwarantującym konkrety. Starcie z Radomiakiem mógł skończyć z co najmniej kilkoma asystami więcej, a kolejna bramka również działa na jego korzyść. Łapie pewność siebie, coraz lepiej funkcjonuje jako element zespołu i naprawdę może się podobać.
Pablo Rodriguez w końcu funkcjonuje w Lechu Poznań jako dziesiątka - jeszcze nie bierze na siebie ciężaru gry, ale naprawdę trudno wymagać tego od piłkarza, który ma obok siebie Palmę i Gholizadeha.
Bardzo doceniam u Rodrigueza to, że bardzo często potrafi ustawić się w dobrym miejscu - pokazuje się partnerom i nie musi spektakularnie ogrywać rywali, by znaleźć sobie przestrzeń. Z tego właśnie wyniknęły jego gole z Arką Gdynia czy wczorajsze trafienie z Radomiakiem.
Potrzebował kilku tygodni, ale mam wrażenie, że Hiszpan w końcu załapał o co chodzi w grze Lecha Poznań. Jeżeli Kolejorz dalej będzie grał w ten sposób to na pewno będzie miał jeszcze wiele okazji do celebrowania i estetycznych postów meczowych na ig.
To pokazuje jednak jak wielki błąd Lech Poznań popełnił w letnim okienku. Tak naprawdę od początku było wiadomo, że Afonso Sousa raczej nie zostanie w klubie dłużej.
Dlaczego w takim razie Rodriguez trafił do Poznania tak późno? Może gdyby Rodriguez złapał rytm trochę wcześniej, Lech nie miałby teraz aż tak minimalnego marginesu błędu...
fot. Lech Poznań
#LPORAD #LechPoznań