Metadane mówią więcej niż treść
Falcon, aplikacja używana przez ICE, nie musi czytać treści twoich rozmów żeby cię śledzić. Wystarczą metadane: kto dzwonił, kiedy, jak długo, z jakiego miejsca. Analiza tych informacji pozwala określić relacje społeczne, rutyny, miejsce pracy i zamieszkania.
Edward Snowden ujawnił, że NSA zbierało właśnie metadane, argumentując że to “nie jest prawdziwa inwigilacja”. Tymczasem analiza metadanych jest często bardziej wartościowa niż podsłuch. Pokazuje strukturę organizacji, identyfikuje liderów, przewiduje zachowania.
I źródłem tych metadanych nie są jakieś sekretne podsłuchy. To zwykłe dane operatorów telekomunikacyjnych, które powstają automatycznie przy każdym połączeniu i są przechowywane przez lata.
Biometria - dane których nie możesz zmienić
Twarz, odcisk palca, tęczówka oka - to dane biometryczne, które raz skradzione nie mogą być “zmienione” jak hasło. ICE używa bazy EID (Enforcement Integrated Database) zawierającej dane biometryczne. W Polsce podobne bazy buduje policja - system AFIS dla odcisków palców, systemy rozpoznawania twarzy testowane w miastach.
Każdy telefon z Face ID, każde przejście przez kontrolę paszportową, każde zdjęcie wrzucone na Facebooka (który ma jeden z najlepszych systemów rozpoznawania twarzy na świecie) to kolejny punkt odniesienia dla algorytmów. A w przeciwieństwie do hasła, swojej twarzy nie zmienisz.
Czy można się obronić?
Odpowiedź jest rozczarowująca: całkowicie - nie. Częściowo - tak, ale wymaga to wysiłku i rezygnacji z wygody.
Można wyłączyć lokalizację w aplikacjach. Można używać VPN. Można instalować blokery trackerów. Można rezygnować z darmowych aplikacji na rzecz płatnych odpowiedników szanujących prywatność. Można używać Signal zamiast WhatsApp, DuckDuckGo zamiast Google, ProtonMail zamiast Gmail.
Ale nie da się uniknąć logowania telefonu do wież BTS. Nie da się funkcjonować w społeczeństwie bez wizyty u lekarza, co generuje wpis w NFZ. Nie da się chodzić po mieście bez mijania kamer. Nie da się żyć bez dokumentów tożsamości zawierających dane biometryczne.
Perspektywa systemowa
Jako inżynier pracujący z systemami SIEM widzę to z dwóch stron. Z jednej - te same mechanizmy agregacji i korelacji danych, które służą ICE do tropienia imigrantów, służą firmom do ochrony przed cyberatakami. Energy Logserver, Elastic Stack, Splunk - wszystkie te platformy są zaprojektowane żeby łączyć dane z różnych źródeł i wyciągać wnioski.
Różnica jest w intencji i kontroli. Firewall firmowy loguje twoje połączenia sieciowe, ale te logi są pod kontrolą administratora, podlegają polityce retencji, są chronione prawem pracy. Dane w Google są własnością Google, sprzedawane brokerom, analizowane przez algorytmy reklamowe, dostępne dla służb na podstawie niejasnych przepisów.
Wnioski
Artykuł
OKO.press o Palantir i ICE to studium przypadku działającego globalnie mechanizmu. Technologia nie jest tu ani dobra ani zła - to narzędzie. Problem leży w asymetrii: my zostawiamy dane w tysiącach miejsc, często nieświadomie, zawsze bez pełnej kontroli nad tym co się z nimi stanie. Firmy i agencje państwowe te dane agregują, analizują i wykorzystują w sposób, którego nie jesteśmy w stanie przewidzieć.
I choć można winić “system”, prawda jest taka że ten system karmimy sami. Każdym kliknięciem “zgadzam się na cookies”, każdą instalacją darmowej aplikacji z 20 uprawnieniami, każdym postem na social mediach.
Pytanie nie brzmi już “czy jesteśmy inwigilowani”. Brzmi: “ile jesteśmy w stanie poświęcić z wygody cyfrowego życia, żeby choć częściowo kontrolować swój cyfrowy ślad”. I dla większości odpowiedź brzmi: niewiele. Co firmy takie jak Palantir doskonale rozumieją i na czym budują swój biznes.