🇳🇱 W lipcu 2020 r. 14-letnia Tamar zginęła potrącona przez samochód w Północnej Holandii. Kierowcą był Irakijczyk Jamal T., wówczas azylant w Niemczech, a po wypadku uciekł z miejsca zdarzenia. Powiedział, że nic nie zauważył i dostał tylko mandat 1500 euro za telefonowanie za kierownicą.
Zamiast rzetelnego śledztwa, holenderska policja i prokuratura przez kilka lat bagatelizowały sprawę lub ją umarzały. Oszukali rodziców dziewczynki ukrywając z powodów politycznych, że sprawca to imigrant.
Rodzina ofiary musiała walczyć o sprawiedliwość, korzystając z procedury sądowej (tzw. art. 12), która pozwala obywatelom wymusić podjęcie działań przez organy ścigania. Dopiero po latach nacisku i interwencji sądowej prokuratura zdecydowała się w końcu postawić podejrzanego przed sądem. Sześć lat po śmierci Tamar.
🇳🇱 Matka 14-letniej Tamary, która zginęła tragicznie w 2020 r., twierdzi, że policja okłamała ją co do pochodzenia sprawcy. Podali, iż był Niemcem, podczas gdy w rzeczywistości był to Irakijczyk
W lipcu 2020 r. na wałach w Monnickendam k/Amsterdamu 14-letnia Tamara została potrącona przez samochód. Kierowca patrzył w smartfona. 28-letni Irakijczyk mieszkający w Niemczech, nie został nawet skazany. Otrzymał jedynie mandat 1500 euro za korzystanie z telefonu podczas jazdy. Kara ta nigdy nie została zapłacona – list z mandatem wrócił jako „niedoręczalny”, a mężczyzna zniknął, co potwierdziła prokuratura na początku 2022 r. Sprawa śmierci Tamary ciągnęła się latami.
Teraz matka dziewczynki ujawnia w telewizji nieznane fakty: „To nie był Niemiec, tylko czterej Irakijczycy, którzy ubiegali się o azyl w Niemczech. Dla mnie to zupełnie co innego niż Niemiec. Na początku dostaliśmy informację, że to był Niemiec. Od razu powiedziałem: Znowu ci pieprzeni Niemcy, bo moja rodzina też zginęła z ich rąk. A potem, dwa dni później, okazuje się, że to byli czterej Irakijczycy. Mówię: Policja przecież wiedziała o tym od początku. A oni na to: Nie chcieliśmy wywoływać efektu Wildersa. Więc kłamstwa zaczęły się już na samym początku.”