Przysięgam, jak Islanders to przegrają to niech się mergują z Rangersami, tam jest swing w % szansach na playoffy (jak przegrają i wygrają) tak wielki, że muszą to zrobić.
Boston u siebie, pewnie winek, bo arena w Bostonie to kryptonit na przeciwników (jak kiedyś arena w Winnipeg).
Pensi z Washingtonem pewnie cardio game przypierdolą, bo i nie ma się po co pocić.
No cóż, Edmonton vs Kingsi, klasyczek, pewnie przepierdolimy bo w gazie na Edmonton zawsze na full spince i kręci punkty.
Bawi mnie mecz Carolinki z Utah, bo Carolina w ostatnim meczu 30 min przed puck dropem dała odpocząć kluczowym zawodnikom, do tego stopnia, że w drugiej piątce grał Kotkaniemi (ziomek co był healthy scratchem przez połowe sezonu XD) więc pewnie też na luziku giereczka.
Z reszty meczów po 0:00 to tylko Sharksi mnie grzeją, bo trzymam kciuki, żeby jakoś wykręcili te playoffy, a no i jeszcze Phila (tylko po to, żeby była bitwa o Pensylwanie z Pittsburghiem w playoffach).