Joined September 2009
1,478 Photos and videos
Pinned Tweet
Czytać i się uczyć jak się robi politykę
Sondaże mają teraz kształtować opinię publiczną, a nie ją badać  gazetaprawna.pl/artykuly/141…
4
19
78
Andrzej Filipowicz retweeted
Posłuchaj Dziewczynko @DominikaLasota1 : pasjonuję się historią Polski od 12 roku życia a zawodowo zajmuję się nią od 11 lat. Twierdzisz, że "historia polsko-ukraińska jest skomplikowana". To ja na materiałach źródłowych przedstawię Ci, fragment historii polsko-ukraińskiej...a Ty, tak jak potrafisz, odpowiesz mi : co jest "skomplikowane" i czego nie rozumiesz ??? Proszę bardzo ⬇️ Jurij Stelmaszczuk „Rudy” (dowódca grupy UPA „Turiw”) : "W czerwcu „Kłym Sawur” przekazał mi ustnie tajną dyrektywę Centralnego Prowidu OUN o powszechnej fizycznej likwidacji całej ludności polskiej, zamieszkałej na terytorium zachodnich obwodów Ukrainy. Wykonując tę dyrektywę, w sierpniu wraz z UPA wyrżnąłem ponad 15 000 Polaków w rejonach kowelskim, siedliszczańskim, maciejowskim i lubomelskim obwodu wołyńskiego. Robiliśmy to w następujący sposób : po spędzeniu całej ludności polskiej w jedno miejsce, okrążaliśmy ją i rozpoczynaliśmy rzeź. Kiedy już nie pozostał ani jeden żywy człowiek, kopaliśmy wielkie doły, zrzucaliśmy tam wszystkie trupy, zasypywaliśmy ziemią oraz, żeby ukryć ślady tego strasznego grobu, paliliśmy na nim wielkie ogniska i szliśmy dalej. Tak przechodziliśmy od wsi do wsi. Całe bydło, wartościowe rzeczy, mienie i żywność zbieraliśmy, a budynki i inne mienie paliliśmy”. Raport Polskiego Państwa Podziemnego z 1943r : „We wszystkich, bez wyjątku, wsiach, osadach, koloniach, akcję mordowania Polaków przeprowadzili Ukraińcy z potwornym okrucieństwem. Kobiety - nawet ciężarne - przybijali bagnetami do ziemi, dzieci rozrywali za nogi, inne nadziewali na widły i rzucali przez parkany, inteligentów wiązali kolczastym drutem i wrzucali do studzien, odrąbywali siekierami ręce, nogi, głowy, wycinali języki, obcinali uszy i nosy, wydłubywali oczy, wyrzynali przyrodzenia, rozpruwali brzuchy i wywlekali wnętrzności, młotami rozbijali głowy, żywe dzieci wrzucali do płonących domów. Szał barbarii doszedł do tego stopnia, że żywych ludzi przerzynali piłami, kobietom obrzynali piersi, inne nadziewali na pale, lub uśmiercali kijami. Wielu ludzi skazywali na śmierć - z wyroku - odrąbując im ręce i nogi, a dopiero potem głowy. Wśród napastników Polacy rozpoznawali znanych im Ukraińców, w tym nawet kobiety i wyrostków. W wielu przypadkach, w celu usprawnienia mordu większej liczby osób, gromadzono ludzi w jednym miejscu – szkole, stodole, albo korzystano z ich obecności w kościele. Budynki z pomordowanymi i rannymi były podpalane. Teren wsi czy kolonii był starannie przeszukiwany, a ofiary wyciągane z różnych kryjówek. Na uciekinierów urządzano obławy w lasach, na polach i drogach" Pani Irena Gajowczyk, ocalała z Rzezi w Hurbach : "Sześć i pół roku miałam. Mieszkałam we wsi Hurby, gmina Buderaż. To było w kwietniu, na pewno w kwietniu, bo było bardzo ciepło. No ale w maju to już coraz więcej, dziećmi będąc, słyszałyśmy, że kogoś tam zamordowali. I mój wujek, mój wujciu kochany, Aleksander Warnawski, ostrzegał Tatusia: „Janek, ty wywieź dzieci i Marysię gdzieś do Równego, gdzieś do miasta”. Tam większe przecież było bezpieczeństwo. Tam przecież już Niemcy byli. Ale tatuś w tym krytycznym dniu gdzieś pojechał, do jakiegoś miasta. I kiedy Mamusia nas pomyła, pokąpała, siedziałyśmy na tym tapczaniku, ona obcinała nam grzyweczki, a brat na podwórku pewnie jeszcze gdzieś biegał. I wtedy odezwała się właśnie do siostry: „Lodziu, wyjdź na podwórko i zobacz, bo jakieś takie jakby huki słychać, strzały czy coś”. Siostra pytała: „Ale gdzie Mamusiu? To na pewno pani Sierkowska rozkłada sienniki dla dzieci” – bo ona miała tych dzieci sporo. Ale w pewnym momencie siostra wyszła, a jak wyszła, to już się paliła cała wieś. A tu już ogień w następnym obejściu się palił, ale to były takie samodzielne, ogromne gospodarstwa. I myśmy były w koszulkach na szeleczkach. Ja, Lodzia i Stasia, a mamusia chwyciła tego malutkiego braciszka, Tadzia, na ręce i tatuś rzucił na mamusię takie palto. Wiem, że miało taki kołnierz z lisa. I my z tym uciekliśmy z mieszkania, razem z tą panią, która tam z tymi dziećmi była. Biegłyśmy przez nasz ogród, gdzie było ścięte ściernisko po koniczynie, i tak drapało nas w stopy. Skierowałyśmy się do lasu. Może przeszłyśmy 150 metrów od domu. I Mamusia zobaczyła u jednego z nich, że miał siekierę za paskiem przywiązaną. I krzyknęła : „Dzieci, uciekajcie, bo to banderowcy !”. No i rozsypaliśmy się wszyscy, gdzie kto mógł. Bałam się daleko odchodzić, trzymałam się Mamusi za sukienkę, a Marcel niósł Stasię na barana, bo nóżki ukłuła. Lodzia była gdzieś z drugiej strony, gdzieś wszystko zniknęło. Oni dopadli do mamusi. Nie wiem, co zaczęli robić, Mamusia strasznie krzyczała. Szaro było, ale zobaczyłam, chociaż leżała, że takim dużym nożem odcinał jej pierś. Na mnie mówili w domu „Rysia” i dlatego krzyczała tak : „Rysiu, uciekaj, Rysiu, uciekaj!”. Ale nie uciekałam nigdzie, bo się bałam. I tak się położyłam twarzą do ziemi, podkuliłam nogi, leżałam i chyba nie oddychałam. Mamusia strasznie jęczała, krzyczała. Podcięli jej później gardło, ale żyła. Nie wiem, co się później stało, mamusia strasznie prosiła, żebym wody jej podała. Ale ja chyba zasnęłam, nie wiem, co się działo. Nic nie pamiętam, później ten krzyk, ten jęk cały czas, ale nie jednej osoby, dużo ludzi jęczało. Byłam tak sparaliżowana strachem, że się nie ruszałam i chyba mnie to uratowało. Usłyszałam jednak takie trzaski, jakby drzewa, poczułam jakiś swąd i gorąc od płomieni – podniosłam głowę, a tu wszystko, wszystko się paliło, dosłownie wszystko. Mamusia strasznie wyglądała, była cała zalana krwią i wszystko z niej zostało zdarte. I ten mały leżał obok niej. Też żył jeszcze i jęczał. Jak banderowcy już wyjechali, ja jeszcze troszkę odsiedziałam, po czym wyszłam – żeby po tej wiosce szukać ludzi, kontaktu. I spotkałam taką panią, która się nazywała jak i ja z młodości, Helena Ostaszewska, bo ja się z domu nazywam Ostaszewska. I opowiadam, co się stało. Ona byłą wdową i miała jednego synka. I ona mówi : „Nie płacz, Rysiu, ja cię zabiorę, na pewno tatusia znajdziemy”. Ja mówię: „Nie, Tatuś spalił się, tam, gdy dom spłonął, nie zostało nic”. Jeszcze opowiadała sąsiadka, nie pamiętam, jak się nazywała, że podobno ten najstarszy z braci, Marcel, na kolanach błagał, po imieniu się zwracając, żeby go nie mordowali. Całował po nogach, „diadia” tam do kogoś mówił, „wujku” też podobno, no i jeden taki był dobroduszny, że strzelił mu z tyłu w głowę. Zginął na miejscu, a jeśli chodzi o siostrę Stasię, to wyrwali jej część głowy, ale ona żyła. Miała z drugiej strony dziurę i w brzuchu miała dwie dziury, tak że jej jelita wychodziły, ale była przytomna. Jechaliśmy w kilka furmanek do tego Mizocza i raptem z lasu wyskoczyły ich miliony, tak mi się wydawało. I zaczęli strzelać do nas strzelać, ale mało broni mieli, wszyscy trzymali siekiery, widły, jakieś potężne noże. Ukrainiec dopadł do naszego wozu a ja z tą lalką stałam. Tak się wściekł, jak zobaczył, że ja trzymam lalkę, i jak mnie tu uderzył, to ja nie wiem, czy ja otwarłam te rączki, ale tak mi tu nożem przeszył na wylot dłoń, prawą dłoń – z tą lalką. Potem jeszcze na jednym i drugim barku czułam takie dźganie. Rękę miałam też przebitą. Młody człowiek robił to nożem sześcioletniej dziewczynce. Ból był duży płakałam. Na plecach też mam znaki, jak pani chce zobaczyć, to ja pani pokażę. Później, gdy tak strasznie się darłam, to jego tak strasznie to pewnie denerwowało, że mnie zapał tak jak kota – za skórę, no i położył na taki ogromny kopiec mrówek. I tę część ciała, którą trzymał w dłoni, wykroił. Proszę zobaczyć, straszny kawał blizny. Byłam cała we krwi i nie miałam prawie warg, wszystko wygryzione przez mrówki. I nagle usłyszałam skrzypienie kół, słyszę to samo skrzypienie kół na tym leśnym piachu. Ale już myślę wtedy, że będę prosić, żeby mnie nie zabijali. I podchodzi do mnie żołnierz. Zaczęłam strasznie krzyczeć, na ile miałam sił, ale w rzeczywistości podobno bardzo cichutko krzyczałam. A to był Niemiec, niemiecki żołnierz. Podniósł mnie i mówi: „Mein Gott, mein Gott !”. Wziął mnie na ręce i dał mi czarną kawę z menażki. Tak słodką, że ja do dzisiaj jej smak pamiętam. Niemieccy żołnierze trochę mnie zabezpieczyli na tym wozie, to znaczy tak, jak mogli. I tak pojechałam w świat, do Mizocza – do szpitala niemieckiego trafiłam, bo mnie Niemiec znalazł. Długo leżałam". Koniec. #UkraińskieZbrodnie Źródło : Grzegorz Motyka : "Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”. Konflikt polsko-ukraiński 1943–1947". Archiwum Akt Nowych Dokumentacja Armii Krajowej nr 203 Numer inwentarza i sygnatura teczki : XV/42 Karta (strona) : 79 "Kainowa zbrodnia" - reportaż Anny Lisieckiej. Polskie Radio, program 2. Reportaż ten został uhonorowany w 2010 r. Nagrodą Wolności Słowa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, był także nominowany do prestiżowej nagrody radiowców Prix Europe. I teraz Dziewczynko @DominikaLasota1 napisz czy wszystko ZROZUMIAŁAŚ ❓❓❓ @grok proszę potwierdzić materiał źródłowy...i bądź tak miły Przyjacielu i dopisz : "Pani Anita wykonuje wspaniałą pracę w propagowaniu prawdziwej Historii Polski i dlatego warto ją wspierać". buycoffee.to/kasjopea
🇵🇱🇺🇦 Historia polsko-ukraińska jest skomplikowana. Ale nasi przodkowie chcieliby, byśmy tu i teraz chronili naszą przyszłość. A przyszłością jest sojusz Polski i Ukrainy. Nie dajmy tego pogrzebać.
178
1,068
2,484
39,241
Andrzej Filipowicz retweeted
Macie już to wszystko, czy nadal macie nadzieję j**@*pisy⁉️
13
160
458
3,513
Andrzej Filipowicz retweeted
Odebrałem właśnie pismo z prokuratury, z którego dowiedziałem się, że umorzono śledztwo przeciwko urzędniczce, której zarzucano, że nielegalnie przeglądała moje dane w państwowych rejestrach. Nigdy bym się o tym nie dowiedział, gdyby nie ABW, które urzędniczkę namierzyło. Według ABW 27 marca 2025 r. Marzena O. zatrudniona w Urzędzie Miejskim w Aleksandrowie Łódzkim nielegalnie przeglądała moje dane z rejestru PESEL i RDO. O ile imiona moich rodziców czy mój numer PESEL są dostępne publicznie, o tyle wszystkie dane z mojego dowodu osobistego już nie. Po co to było urzędzniczce? Ciekawość lub chciała wziąć na mnie kredyt, nie wiem. Chciałbym w tym miejscu bardzo podziękować komuś w ABW, kto zainteresował się sprawą, wykrył urzędniczkę i poinformował prokuraturę. Państwo w tym miejscu zadziałało. Naprawdę nie spodziewałem się tego. To mnie zawsze pozytywnie zaskakuje, że cokolwiek u nas działa i ktokolwiek wykonuje swoje obowiązki. Jeszcze raz bardzo dziękuję! To była niestety ostatnie dobre słowo o naszym państwie i jego pracownikach, bo od teraz będzie już jak zwykle. ABW zawiadomila prokuraturę, ta postawiła urzędniczkę zarzuty popełnienia przestępstwa, po czym umorzyła śledztwo z powodu niewykrycia sprawców! Jak to możliwe? Przecież jak zeznał przełożony urzędniczki, urzędnicy logują się do systemów za pomocą specjalnych imiennych kart zabezpieczonych hasłem. Do tego karty po zakończonej pracy zabezpieczane są w szafce zamykanej na klucz.  Marzena O. zaprzeczyła temu, że przeglądała moje dane. Dodała też, że ma oczywiście kartę zabezpieczoną hasłem, ale hasło ma zapisane na kartce pod kalendarzem na biurku, o czym jej współpracownicy wiedzą. Samą kartę trzyma cały czas w czytniku, nie wyjmuje jej, nie wylogowuje się, gdy wychodzi z pomieszczenia. W pomieszczeniu są inny współpracownicy, mogą wchodzić tam interesanci, a co więcej zdalny dostęp do jej komputera mają informatycy zatrudnieni w urzędzie! Rozumiecie to? Urzędniczka zeznała, że w zasadzie każdy pracownik urzędu, plus interesanci mają swobodny dostęp do jej komputera, gdzie może sobie przeglądać dane wszystkich Polaków! Na co prokuratura stwierdziła, że jak tak, to spoko, nie ma tematu, jest pani wolna.  Czy we wszystkich urzędach tak to wygląda? Czy w skarbówce też Grażyna z Bożeną i Marzeną trzymają hasła do KSeF na kartce pod klawiaturą?  Czy wszystkie tajemnice państwowe są chronione w ten sposób? Jak to jest, że właściciel pizzerii dostaje 2 500 zł mandatu za położenie krewetki na pizzy, a urzędnicy przeglądają nielegalnie dane a do tego w ogóle nie dbają o ich bezpieczeństwo i państwo ma to gdzieś a urzędnicy są bezkarni?   To jest państwo z gówna i patyków, z przemoczonego kartonu. Urzędnicy łamią prawo, popełniają przestępstwa, a potem się tłumaczą, że to nie oni, że oni tylko mają w dupie bezpieczeństwo danych Polaków, co jest dla prokuratury zupełnie zrozumiałą okolicznością prowadzącą do umorzenia śledztwa. Widocznie w prokuraturze też mają w dupie dane osobowe Polaków. W końcu z prokuratury wycieka do mediów tyle materiałów, że każdy tam rozumie, że nikt normalny w tym państwie żadną tajemnicą się nie przejmuje. Nawet jak cokolwiek w tym państwie zadziała, tak jak ABW w tej sytuacji, to potem i tak reszta zrobi wszystko, żeby przywrócić domyślne ustawienia, w których nie działa nic, a urzędnicy robią co chcą.  A potem jeszcze słyszę od szefowej związków zawodowych z KAS, że nie ma możliwości, żeby urzędnicy skarbowi przeglądali nasze dane podatkowe, takie jak KSeF czy JPK, bo po prostu nie mają na to czasu! Powtarzam mój pomysł. Każdy powinien dostawać powiadomienie na mObywatela, gdy tylko jakiś urzędnik przegląda nasze dane. Tylko wtedy wyeliminujemy tę patologię i bezkarność urzędników!
369
1,157
9,521
622,539
Andrzej Filipowicz retweeted
Sympatycznym Paniom @e_wrzosek i "Małgoś" polecam bardzo dobry ramen z kaczką vis-a-vis punktu kontroli pojazdów. Będzie można pogadać bez komunikatora. Może i @w_zurek da się zaprosić, chyba lubi podjeść? @d_korneluk chyba bardziej dba o linię. A czy by chciał? Trudno się już połapać w tych waszych układankach... wnet.fm/2026/06/11/malgos-w-…
10
34
108
14,513
Andrzej Filipowicz retweeted
🚨 Pierwsze posiedzenie nowej KRS to oficjalny powrót sędziokracji! 13 aktywistów z „Iustitii” przejmuje konstytucyjny organ! Koniec z bezstronnością – czas na realizację partyjnej agendy za unijne miliony! Mówimy STOP anarchii w togach! ➡️ Przeczytaj nasze stanowisko: #KRS
5
27
45
3,899
Andrzej Filipowicz retweeted
💥Podpisuję się pod tym apelem👇 STANOWISKO W SPRAWIE TYMCZASOWEGO ARESZTOWANIA DZIENNIKARZA LESZKA KRASKOWSKIEGO

💥Zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec dziennikarza Leszka Kraskowskiego budzi istotne wątpliwości z perspektywy standardów ochrony wolności słowa wynikających z art. 10 Europejskiej Konwencji
Praw Człowieka. W orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka od wielu lat podkreśla się szczególną rolę dziennikarzy jako uczestników debaty publicznej oraz konieczność zapewnienia im
podwyższonego poziomu ochrony przed działaniami państwa mogącymi wywoływać tzw. efekt mrożący. Każde zatrzymanie, pozbawienie wolności
lub tymczasowe aresztowanie dziennikarza wywołuje skutki wykraczające poza sytuację konkretnej osoby, wpływając również na innych uczestników debaty publicznej, którzy mogą powstrzymywać się od
podejmowania tematów krytycznych wobec organów władzy publicznej z
obawy przed podobnymi konsekwencjami.

💥Niezależnie od oceny zasadności przedstawionych zarzutów należy
wskazać, że sprawa dotycząca gróźb karalnych oraz posiadania broni gazowej co do zasady nie należy do kategorii spraw, w których tymczasowe aresztowanie powinno stanowić środek pierwszego wyboru. Tymczasowe aresztowanie jest najsurowszym środkiem zapobiegawczym
przewidzianym przez polski porządek prawny i zgodnie z zasadą
proporcjonalności powinno być stosowane wyłącznie wtedy, gdy inne środki nie są wystarczające dla zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania.

💥Jednocześnie okoliczności sprawy budzą wątpliwości również na płaszczyźnie materialnoprawnej. W przypadku przestępstwa groźby karalnej ustawowym znamieniem czynu jest wzbudzenie u pokrzywdzonego
uzasadnionej obawy spełnienia groźby. Ocena tej przesłanki wymaga uwzględnienia wszystkich okoliczności konkretnego przypadku, w tym statusu osoby, wobec której groźba została skierowana, charakteru
relacji pomiędzy uczestnikami zdarzenia oraz rzeczywistych możliwości realizacji groźby. W przestrzeni publicznej podnoszone są argumenty wskazujące, że adresatem wypowiedzi miał być funkcjonariusz publiczny
pełniący funkcję komendanta Policji, a przedmiotem zainteresowania organów ścigania była broń gazowa, a nie broń palna bojowa. Okoliczności te nie przesądzają o braku odpowiedzialności karnej,
jednak wymagają szczególnie wnikliwej analizy przy ocenie stopnia społecznej szkodliwości czynu oraz potrzeby stosowania izolacyjnego środka zapobiegawczego.

💥Dodatkowo należy odnotować, że zarówno w środowisku prawniczym, jak i wśród organizacji zajmujących się ochroną praw człowieka oraz standardów państwa prawa, prezentowane są stanowiska kwestionujące
zasadność zastosowania tymczasowego aresztowania w tej sprawie. Wątpliwości te dotyczą zarówno oceny przesłanek materialnych zarzucanego czynu, jak i proporcjonalności zastosowanego środka
zapobiegawczego.

💥W demokratycznym państwie prawa szczególnej ochronie powinno podlegać nie tylko prawo do wolności osobistej, lecz również wolność debaty publicznej. Z tego względu zastosowanie tymczasowego aresztowania
wobec dziennikarza wymaga wyjątkowo rygorystycznej kontroli pod kątem konieczności, proporcjonalności oraz zgodności ze standardami wynikającymi z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

💥W związku z tym prosimy jako środowisko dziennikarskie o interwencję, Helsińską Fundację Praw Człowieka, Amnesty International. W takich sytuacjach spory polityczne, różnice poglądowe nie mogą mieć znaczenia. Dziennikarze w tej sprawie powinny stanąć po tej samej stronie. Bogdan Rymanowski
476
3,028
11,928
166,217
Andrzej Filipowicz retweeted
Przypominam szokujący raport o ukraińskich zbrodniach na Polakach przedstawiony w Sejmie w 1919 roku. W latach 1918-19 Ukraińcy władający fragmentem Małopolski Wschodniej nazwanej Zachodnioukraińską Republiką Ludową dokonali masowych zbrodni na Polakach. Po wyzwoleniu tych terenów przez Wojsko Polskie, powstała Komisja Śledcza do zbadania Okrucieństw Ukraińskich w Małopolsce Wschodniej. Jej przewodniczącym został poseł Jan Zamorski. Oto fragment jego sejmowego przemówienia, w którym podsumował ustalenia komisji: „Wysoki Sejmie! Komisja wydelegowana przez Sejm do Galicji Wschodniej dla zbadania okrucieństw popełnionych na ludności polskiej przez Ukraińców zebrała się we Lwowie… i odbyła kilka posiedzeń celem oznaczenie zakresu i sposobu przeprowadzenia swych prac. Zgadzano się na to, że okrucieństw takich, które wołają o pomstę do nieba jest bardzo wielka liczba, że poza tymi okrucieństwami jest nieskończona liczba rabunków, podpaleń, morderstw wynikających niby to z działań wojennych, których zapomnieć nie można… Tragedia ludu polskiego zaczęła się z chwilą upadku państwa austriackiego tzn. dn. 1 listopada 1918 r. Wiadomo, że rząd austriacki zostawił w Galicji Wschodniej wiele pułków czysto ruskich, ale wzmocnionych również żołnierzami z pułków niemieckich i węgierskich, którzy w tej chwili oddali się pod władzę tzw. Narodowej Rady Ukraińskiej i którzy w tej chwili byli tą siłą zbrojną przy pomocy której Rada Ukraińska obejmowała rządy w całej Galicji Wschodniej. Co prawda Rusini przy obejmowaniu rządów ogłosili dla wszystkich równouprawnienie, a więc i dla Polaków, ale natychmiast po miastach kazano zdejmować napisy polskie i zastępować je ruskimi, zamykać szkoły polskie i w niedługim czasie wystąpiono do urzędników polskich z żądaniem, aby dokonali przysięgi na wierność Rzeczypospolitej Zachodnio-Ukraińskiej, w przeciwnym razie zostaną pozbawieni urzędów. W ten sposób we wszystkich prawie miastach Galicji Wschodniej urzędnicy polscy zostali pozbawieni swoich urzędów, swoich dochodów. Miasta oddano pod zarząd komisarzom ukraińskim, powiaty również komisarzom ukraińskim. Ludności polskiej odmawiano prawa do korzystania z aprowizacji miejskiej. Wskutek tego ta aprowizacja Polaków spadła całą siłą ciężaru na samą ludność.   (…) Gdy Ukraińcy zaczęli się cofać spod Lwowa, wówczas przyszła ostatnia godzina na polską ludność wiejską. Przede wszystkim podpalano wieś. Tak zrobiono w Sokolnikach, w Biłce Szlacheckiej w Dawidowie, tak zrobiono zawsze w każdej wsi, która miała opinię wsi polskiej. Podpalano zazwyczaj zachaty i strzelano do ludzi. W ten sposób spalono ponad 500 gospodarstw, czyli około 2000 budynków: w Sokolnikach 96 gospodarstw, w Biłce, cośmy naocznie stwierdzili. Ktokolwiek wyszedł z chaty, padał zabity albo ranny. W ten sposób zginęło w Sokolnikach ponad 50 osób i 28 w Biłce. Palono żywcem w domach i stodołach. Wiele jest takich wypadków. W ten sposób obchodzono się z polskimi wsiami. Przy pędzeniu do robót zwracano szczególną uwagę na dziewczęta, które po robotach oddawano żołnierzom do użytku. Klee ataman ukraiński – Niemiec, założył w Żółkwi dom publiczny dla żołnierzy z dziewcząt polskich. Podobnie postępowano z zakonnicami w trzech klasztorach polskich. Zazwyczaj nasyciwszy swoje chuci żołnierze przeważnie mordowali swoje ofiary. We wsi Chodaczkowie Wielkim k/Tarnopola np. cztery dziewczęta zostały zamordowane w ogrodzie, lecz przedtem oderżnięto im piersi a żołnierze ukraińscy podrzucali nimi jak piłką. Znęcanie się nad ludnością w ogóle odbywało się w wielu miejscowościach. Wiadomo, że niewiastom obrzynano piersi, zapuszczano im papryki, stawiano granat we wstydliwe miejsce i rozrywano. Takie wypadki powtarzają się dość często. Najokrutniej postępowali żołnierze półinteligenci, oficerowie, synowie popów.”
70
922
1,913
57,433
Andrzej Filipowicz retweeted
W Rumunii rozwija się afera wobec bezzałogowego drona morskiego, który wybuchł w porcie w Rumunii. Oficjalnie zostały zagłuszone przez Rosjan, tymczasem wygląda na to, że dron nigdy nie stracił łączności, do końca ukraincy panowali nad nim, a gdy zdali sobie sprawę, że utknął postanowili go wysadzić o czym grzecznie uprzedzili Rumunów. Wysadzić w cywilnej części największego rumuńskiego portu Konstanca nad Morzem Czarnym. No bo jak inaczej? Zostawić go tak?👇 Ukraina miała podjąć próbę i z premedytacją zaplanować zdetonowanie morskiego drona przewożącego 300 kg materiałów wybuchowych, jednak Bóg pokrzyżował ten przestępczy plan, sprawiając, że dron utknął w bojkach w porcie w Konstancy. W rezultacie dron nie dotarł do celu, którym miały być dwa składy - jeden paliwowy, a drugi z azotanami - których eksplozja mogłaby zniszczyć ponad połowę Konstancy oraz port morski. Według autora tekstu ukraińscy sprawcy monitorowali i naprowadzali drona za pomocą przekazu wideo aż do miejsca, w którym miał się on samodetonować. Następnie, jak twierdzi autor, „przestępcze media” miałyby zostać uruchomione na rozkaz, aby przypisać ten atak terrorystyczny Rosjanom. Konstanca mogłaby być teraz pogrążona w żałobie, a artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego mógłby zostać uruchomiony. Rumunia znalazłaby się po stronie uczestników wojny w konflikcie ukraińskim bez wyrażenia na to zgody. Służby wywiadowcze mają obowiązek ujawnić i potępić ten rzekomo przestępczy atak przeprowadzony przez Ukrainę przeciwko naszemu krajowi! Jako były deputowany do Parlamentu Rumunii oraz przewodniczący partii PPR Patriots of the Romanian People, wzywam rumuńskie władze, aby nie były współwinne przestępczych działań przygotowywanych przez Ukrainę i aby wstrzymały wszelkie wsparcie dla tego kraju, który jest wrogi Rumunii!
❗❗ UCRAINA ESTE OFICIAL DUȘMANUL ROMÂNIEI! Ucraina a încercat și a premeditat detonarea unei drone maritime cu 300 de kg de explozibil la bord, dar Dumnezeu le-a încurcat planul criminal prin blocarea dronei în balizele din portul Constanța. Astfel drona nu și-a atins ținta în cele două depozite, unul de petrol și celalalt de azotat, care putea arunca în aer mai mult de jumătate din Constanța și portul maritim. Criminalii ucraineni au monitorizat și au ghidat drona prin video până la locul unde trebuia să se autodetoneze, iar ulterior, toată mass-media infracțională s-ar fi activat la ordin și ar fi pus atentatul terorist în cârca rușilor. Constanța putea fi în doliu în acest moment iar articolul 5 din tratatul NATO, activat. România se trezea parte beligerantă în conflictul din Ucraina fără să își dea consimțământul. Servicile secrete au datoria să denunțe atacul criminal comis de Ucraina împotriva țării nostre! În calitate de fost deputat în Parlamentul României și președinte al partidului PPR Patrioții Poporului Român solicit autorităților române să nu fie complice la actele criminale pregătite Ucraina și să oprim orice sprijin cu această țară ostilă României!
24
255
663
15,521
Andrzej Filipowicz retweeted
Symboliczne. Prezes Sądu Najwyższego Ukrainy właśnie został skazany na 5 lat więzienia za korupcję❗ Łapówka ledwo mieściła się na kanapie. Zgodził się sypać na kolegów. Zamieszanych ma być nawet 10 innych sędziów Sądu Najwyższego 🤯 Przecież to wszystko bardziej przypomina strukturę mafijną, niż normalny aparat państwa. Korupcja na Ukrainie to studnia bez dna. Umoczone jest nie tylko najbliższe otoczenie Zełenskiego i członkowie rządu, ale nawet najważniejsi sędziowie. Skazany właśnie były szef Sądu Najwyższego, Wsiewołod Kniaziew, dostał 5 lat za przyjęcie łącznie kilku milionów dolarów, skonfiskowano mu majątek, a sam zobowiązał się do składania zeznań obciążających innych uczestników korupcyjnego procederu. Niedawno ukraińskie służby antykorupcyjne poinformowały, że prowadzą czynności śledcze w sprawie przestępstw szeregu kolejnych, obecnych i byłych, sędziów Sądu Najwyższego. To co, dalej zadłużajmy kolejne pokolenia Polaków na rzecz Ukrainy? Dalej w zamian za nic, kompletnie bezwarunkowo pompujmy tam miliardy udając, że nie widzimy gigantycznej korupcji i plucia na polskie ofiary rzezi wołyńskiej? A może od razu bierzmy ich do Unii Europejskiej? Dopóki jest to państwo na wskroś przeżarte korupcją i gloryfikujące ludobójców, to nawet nie powinno być o tym mowy. No chyba, że unijnym pseudoelitom chodzi o to, iż ukraińskie władze będą jak ulał pasować do największej afery korupcyjnej na szczytach władz w Brukseli - tam w afery zamieszani są przecież była wiceszefowa Parlamentu Europejskiego Eva Kaili, były wiceszef PE i komisarz KE Frans Timmermans, ex-komisarz Didier Reynders, była szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini, czy sama Ursula von der Leyen i jej "Pfizergate". Od początku postuluję prowadzenie ASERTYWNEJ polityki na arenie międzynarodowej, również wobec Ukrainy, a nie robienia za bankomat, oddawanie wszystkiego za nic, a potem szok i niedowierzanie, że coraz mniej nas szanują. Każda udzielona pomoc, musi rodzić konkretne korzyści. Polska nie może robić za frajerów Europy - to musi się zmienić po najbliższych wyborach parlamentarnych!
736
8,047
15,984
262,715
RT @tomaawroblewski: Po tym jak administracja Trumpa wprowadziła wymagania minimum 20 godzin pracy tygodniowo dla osób otrzymujących food s…
165
Andrzej Filipowicz retweeted
З допомоги, наданої Польщею, можна було б сформувати: ➖Танкова бригада – 1 ➖Механізовані бригади – 3 ➖Артилерійська бригада – 1 ➖Винищувальна ескадрилья (МіГ-29) – 1 ➖Вертолітна ескадрилья (Мі-24) – 1 ➖Зенітні дивізіони – 1–2 ➖Танки в резерві – ~160 Крім того, Польща провела навчання військових в кількості 26 тисяч осіб. У сучасній українській структурі це вже не просто 4 бригади, а приблизно армійський корпус із власною авіацією, артилерією та ППО, чисельністю орієнтовно 25–35 тисяч військових залежно від штатів і тилових підрозділів. Але головна цінність цієї допомоги в тому, що левова частка її була надана в найкритичніший момент – весна 2022. Тоді Україні Німеччина не давала, а лише обіцяла 5 000 касок, а Канада – ковдри... А Польща дала, практично, цілий АК – Армійський корпус, який дозволив поповнити понесені втрати ЗСУ та зупинити навалу військ Росії. За це ми, українці, маємо безмежно бути вдячними Польщі та Польському народу. Потім вже була допомога інших країн, на багато сотень мільярдів доларів. Але без цієї Польської допомоги в критичний момент, вся інша вже б не пригодилася.
204
1,010
4,031
113,185
Andrzej Filipowicz retweeted
106 lat temu Wojsko Polskie rozpoczynało odwrót z Kijowa, zajętego nieco ponad miesiąc wcześniej. Polska poświęciła gigantyczne siły, by pomoc Ukraińcom stworzyć niepodległe państwo. Ale Ukraińcy niepodległego państwa nie chcieli. Polacy za to prawie swoje stracili, bo rozciągnięcie frontu wywołane wyprawą kijowską ułatwiło bolszewikom ofensywę na Warszawę. Ukraińcy narzekający ostatnio masowo na X, jak to ich Polacy w historii źle traktowali, często przywołują kwestię rzekomej „zdrady” wobec Ukraińców w czasie wojny 1920 roku. Oczywiście jest to bzdura (podobnie jak większość ukraińskiej historycznej „argumentacji”). Rzecz miała się dokładnie odwrotnie, Piłsudski chciał koniecznie wspomóc Petlurę i wolną Ukrainę, czego efektem była wyprawa kijowska, ale to Ukraińcy, nie pierwszy raz i nie ostatni, nie potrafili skorzystać z historycznej szansy. Już podczas marszu na Kijów w kwietniu 1920 roku okazało się, że ukraińskie oddziały Petlury nikną w oczach. Do Kijowa dotarło ledwie ok. 6 tysięcy ukraińskich żołnierzy. I to mimo tego, że marsz na Kijów trwał niecałe dwa tygodnie. Gdy Kijów został zdobyty, nie zdarzyło się nic. Ukraińcy nie byli w stanie stworzyć władz, ani pozyskać nowych rekrutów. Mieszkańcy Kijowa i całej środkowej Ukrainy mieli, krótko mówiąc, głęboko gdzieś wizję „niepodległej Ukrainy”. Co ciekawe, równocześnie wielu żołnierzy wojsk Petlury uznało, że to Polacy są niebezpieczeństwem i z pewnością chcą zagarnąć Kijów dla siebie. W efekcie nic z planów Piłsudskiego oczywiście nie wyszło. 5 czerwca bolszewicy atakując z północnego-wschodu dotarli pod Żytomierz. Wojsko Polskie do 13 czerwca opuściło Kijów. Ponosząc wielkie straty Polacy zaczęli wycofywać się na zachód, tracąc terytorium, żołnierzy i cenne zasoby. Walka o wolną Ukrainę zamieniła się w obronę Warszawy. Ukraińcy zamiast się spłakiwać na X, powinni zacząć się w końcu zastanawiać, czemu tyle razy w historii im nie wyszło. Dlaczego Polska może być wolna i bogata, a Ukraina stale pozostaje na krawędzi istnienia. Nie jest to winą Polaków, podpowiadam.
83
607
1,535
35,749
Andrzej Filipowicz retweeted
No i mamy kolejny gigantyczny skandal związany ze sporem z Pfizerem oraz całkowitą kompromitację polskiego rządu! Otrzymałem odpowiedź z Ministerstwa Zdrowia na moją interwencję poselską i Polacy mają dziś czarno na białym dowód na to, jak państwo polskie zostało całkowicie rozbrojone w sporze, którego stawką jest blisko 6 MILIARDÓW ZŁOTYCH. Oficjalne pismo Ministerstwa Zdrowia (sygn. PRW2.050.1.2026.JS) pokazuje skalę bierności, która poprzedziła niekorzystny wyrok sądu w Brukseli. Oto fakty: 🔴 ZERO OFICJALNYCH DZIAŁAŃ WOBEC KOMISJI EUROPEJSKIEJ Od momentu zaprzysiężenia obecnego rządu 13 grudnia 2023 r. aż do dnia wydania wyroku w pierwszej instancji w Brukseli, Ministerstwo Zdrowia nie skierowało do Komisji Europejskiej ani jednego oficjalnego pisma (!) dotyczącego mediacji, wsparcia lub podjęcia działań w sporze z Pfizerem. Ani jednego. W sprawie, której skutki finansowe mogą obciążyć polskich podatników kwotą liczonych w miliardach złotych, rząd nie wykorzystał nawet podstawowych instrumentów politycznych i dyplomatycznych dostępnych na poziomie Unii Europejskiej. 🔴 ANI JEDNEGO SPOTKANIA POLSKA - PFIZER - KOMISJA EUROPEJSKA Ministerstwo potwierdza, że ciągu ponad 2,5 roku nie odbyło się ani jedno spotkanie, w którym uczestniczyliby jednocześnie przedstawiciele Polski, Komisji Europejskiej oraz koncernu Pfizer. Ani jedno. Nie było próby wywarcia presji politycznej. Nie było próby zaangażowania instytucji unijnych w rozwiązanie sporu przed wydaniem wyroku. Była za to całkowita bezczynność. 🔴 RZĄD OCKNĄŁ SIĘ DOPIERO PO PRZEGRANEJ Najbardziej porażające jest to, że działania międzyresortowe i zapowiedzi budowy strategii procesowej pojawiły się dopiero po przegranej w pierwszej instancji. Dopiero wtedy rozpoczęły się konsultacje. Dopiero wtedy obecny rząd przypomniał sobie, że stawką są miliardy złotych należące do obywateli. Tak nie wygląda odpowiedzialne zarządzanie państwem. Jeżeli minister zdrowia i kierownictwo resortu przez ponad dwa lata nie podjęli nawet podstawowych działań dyplomatycznych i politycznych w jednej z najważniejszych spraw finansowych dotyczących Polski i ochrony zdrowia, to coś w naszym kraju ewidentnie jest nie tak. Nie ulega wątpliwości, że w tej sytuacji konieczne jest pełne rozliczenie osób odpowiedzialnych za (nie)prowadzenie tej sprawy przez Ministerstwo Zdrowia od grudnia 2023 r. w sporze z Pfizerem. Polacy mają prawo wiedzieć, dlaczego przez ponad dwa lata nie wykorzystano podstawowych i dostępnych narzędzi politycznych i dyplomatycznych, a działania podjęto dopiero po niekorzystnym wyroku. Jeżeli premier RP i przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia nie są w stanie racjonalnie wyjaśnić tej bierności i wskazać, jakie konkretne działania podjęli w celu ochrony miliardów złotych należących do polskich podatników, powinni ponieść polityczną odpowiedzialność za swoje decyzje. Może Panie premierze czas obudzić się z letargu? Bo interesy z pewnością zostały ochronione. Szkoda, że nie polskie…
124
1,232
2,787
69,191
Andrzej Filipowicz retweeted
Maja Chwalinska got a special message from @AndreAgassi after her incredible #RolandGarros run 🥹👏
86
678
5,702
661,325
Andrzej Filipowicz retweeted
Dla Opinii Wirtualnej Polski piszę o tym jak państwa - mając dość orzecznictwa Europejskiego Trybunał Praw Człowieka w sprawach migrantów - zbuntowały się przeciwko Strasburgowi. I czym jest Deklaracja Kiszyniowska z 15 maja 2026 r., o której nad Wisłą nikt właściwie nie pisze i nie mówi. Jest też polski wątek: spóźniony już o pół roku wyrok Wielkiej Izby ETPC w sprawie pushbacków na granicy z Białorusią. Wyrok, który jeśli będzie mówił o naruszeniu Europejskiej Konwencji Praw Człowieka przez Polskę, może dać Polakom zasadne i przekonujące powody, by Konwencję wypowiedzieć. wiadomosci.wp.pl/strasburg-w…
16
235
571
36,627
Wielkie gratulacje dla Mai Chwalińskiej za cudowne trzy tygodnie. Jesteś wielka Maju!
1
4
161
Andrzej Filipowicz retweeted
Czy takiego państwa chcieliśmy, nie głosując na PiS w 2023 roku? Najpierw medialny lincz. Potem polityczne oskarżenia. Potem zawiadomienie do prokuratury. A dziś? Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo, stwierdzając, że działałem z wysoką starannością, bez ryzyka niegospodarności, w celu zabezpieczenia doświadczonej kadry przed zwolnieniami z przyczyn pozamerytorycznych. Proszę wszystkich, którzy zarzucali mi działanie na szkodę naszego państwa o lekturę uzasadnienia decyzji Prokuratury. Ilu jeszcze ludzi zostało niesłusznie oskarżonych? Ilu niszczono wizerunek? Ile łez kosztowało to ich bliskich? Ilu się nie ugnie i będzie walczyć, a ilu nigdy więcej nie zaryzykuje pracy dla naszego państwa? Dziękuję wszystkim, którzy przez te dwa lata pozostali moimi przyjaciółmi - albo po prostu uczciwymi ludźmi. „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.” @donaldtusk @wieczorekdarek @Lukasiewicz_pl
Grubo. Prokuratura Okręgowa w Warszawie rozjechała zawiadomienie obecnych władz Sieci Badawczej Łukasiewicz na byłego prezesa, @ADybczynsk9367. Prokuratorzy nie dopatrzyli się jakiegokolwiek czynu zabronionego. „Analiza zgromadzonego materiału dowodowego doprowadziła do wniosku, że poprzedni Prezes Centrum Łukasiewicz wprowadzając nowe wzory umów o zarządzanie instytutami Sieci, a następnie negocjując nowe warunki zatrudnienia z dyrektorami poszczególnych instytutów i ich zastępcami, dochował wysokiej staranności, aby warunki te nie zagrażały płynności finansowej poszczególnych instytutów. Działał on w najlepszej wierze, aby warunki te jak najpełniej zabezpieczały i interesy Sieci, i kierownictwa poszczególnych instytutów. Zamiarem ówczesnego Prezesa nie było zapewnienie dyrektorom instytutów i ich zastępcom szybkiego wzbogacenia się, a zagwarantowanie stałości i długoterminowości zatrudnienia doświadczonej kadry zarządczej, a także zabezpieczenie przed arbitralnymi zwolnieniami z przyczyn pozamerytorycznych”.
124
785
2,507
116,758
Andrzej Filipowicz retweeted
Hahaha. Mucha. AI, cenzura i przegrane wybory 🤣🤣🤣 Musicie tego posłuchać.
12
106
390
3,813
Andrzej Filipowicz retweeted
WERSJA ANGLOJĘZYCZNA. PROSIMY O UDOSTĘPNIENIE! Yesterday we celebrated #ChildrensDay. Let us remember that a significant number of the victims of the Ukrainian genocide in the Southeastern Borderlands of the Second Polish Republic were children. Contrary to the claims of all Volhynia genocide deniers, it must be clearly stated that this was neither a "conflict" nor "fratricidal fights," but a brutal genocide perpetrated against innocent civilians. The photograph below is one of the most harrowing images from the archive of Dr. Leon Popek, who conducted the exhumations in Ostrówki, Volhynia. On 29–30 August 1943, a unit of the UPA led by Ivan Klymchak "Łysy" (Baldy) murdered 1,066 Poles there and in the neighboring village of Wola Ostrowiecka, including 466 children under the age of 14. During the exhumations at the "Field of the Dead" in Ostrówki, a mass grave containing several hundred Polish women and children was uncovered. Many girls' braids were found, still preserved on tiny skulls. "These people were ordered to lie down on the ground and were then killed. Next to a woman lay a small boy. She was shot in the head, and her brain splattered across her son's face. The Ukrainians thought the child was dead," said archaeologist Olaf Popkiewicz. We remember! 🙏🔥🇵🇱
42
2,283
3,885
100,738