---A37 i A57 – średnio, średnio---
Tak się składa, że zakończyłem przygodę ze średnią półką od Samsunga i czas sklecić kilka zdań. ;) Postaram się krótko, żeby Was nie zanudzić.
Obudowa:
Oba urządzenia pod względem wykonania wypadają naprawdę dobrze. Fakt, tańszy brat, czyli A37, jest trochę jak dobra, poprawna pizza... tylko bez sosu. To, co w droższym modelu już znajdziemy.
Na pierwszy rzut oka różnic praktycznie nie widać. Dopiero przy bliższym kontakcie A57 sprawia bardziej premium wrażenie. Mamy tutaj metalową ramkę oraz szkło z przodu i z tyłu. W A37 zastosowano plastikową ramkę.
Czy w codziennym użytkowaniu robi to jakąś różnicę? Szczerze mówiąc – nie. Oba telefony bardzo dobrze leżą w dłoni, a dzięki smukłej konstrukcji ani razu nie miałem wrażenia, że chcą mi się wyślizgnąć.
Ogólnie uważam, że Samsung potrafi robić eleganckie urządzenia ze średniej półki, które trafią do szerokiego grona odbiorców. Oczywiście konkurencja jest ogromna, a większość osób i tak wkłada telefon do etui, więc materiały wykonania nie zawsze mają kluczowe znaczenie.
Dlatego osobiście chyba wolałbym nieco gorsze materiały, ale lepszy... procesor.
System:
Już kiedyś wspominałem, że nakładka Samsunga jest moją ulubioną. Możliwości personalizacji, polskie funkcje AI oraz dobrze zaprojektowany interfejs sprawiają, że korzysta się z niej przyjemnie.
No właśnie... optymalizacja.
A37 działa średnio i mówię to bardzo delikatnie. Trafiały się przycięcia, szarpanie animacji, a do tego telefon potrafił się wyraźnie nagrzewać. Rozumiem, że jest to tańszy model, ale trudno mi sobie wyobrazić komfortowe korzystanie z niego za dwa czy trzy lata. Zwłaszcza że Samsung obiecuje aż 7 lat wsparcia.
Mam wręcz wrażenie, że szybciej taki telefon trafi do szuflady, niż ktoś będzie chciał korzystać z niego przez cały deklarowany okres.
W przypadku A57 jest zdecydowanie lepiej. Telefon nie gubi płynności na każdym kroku i ogólnie sprawia znacznie lepsze wrażenie. Mimo to moja sztuka testowa miała pewną dziwną przypadłość, po pierwszym uruchomieniu niektórych aplikacji zdarzało się, że pojawiało się charakterystyczne kółko ładowania, a apka na chwilę się zawieszała. Wyrzucenie aplikacji z pamięci RAM i ponowne uruchomienie rozwiązywało problem. Kuriozum.
I właśnie tutaj mam największy zarzut do Samsunga. Po co tworzyć telefony, które wyglądają dobrze, robią przyzwoite zdjęcia i mają świetne ekrany, skoro potrafią działać topornie? Dla mnie płynność działania to jedna z najważniejszych cech smartfona.
Ekran:
Poza tym, że A37 jest wyraźnie ciemniejszy od swojego droższego brata, co szczególnie widać w słoneczne dni, nie mam większych zastrzeżeń.
Głębia kolorów, kontrast i ogólna jakość wyświetlanego obrazu stoją na bardzo dobrym poziomie. To zdecydowanie jeden z mocniejszych punktów obu urządzeń.
Tutaj nie mam się do czego przyczepić.
Aparaty:
Nie będę rozpisywał się o liczbie megapikseli czy szczegółowej specyfikacji aparatów, bo takie informacje można znaleźć w internecie w dwie minuty.
Powiem krótko: jak na tę półkę cenową oba telefony radzą sobie dobrze.
Zarówno A37, jak i A57 potrafią w dzień zrobić naprawdę przyjemne zdjęcia. Samsung nie odstaje tutaj od konkurencji, choć oczywiście na rynku znajdziemy urządzenia oferujące jeszcze lepsze możliwości fotograficzne.
W nocy szczegółowość wyraźnie spada, ale nie jest to nic zaskakującego. Osoby kupujące telefon z tej półki raczej nie szukają sprzętu do zaawansowanej fotografii nocnej.
Bateria:
W obu modelach znajdziemy akumulator 5000 mAh i szybkie ładowanie 45 W.
I tutaj różnice były już dla mnie zauważalne.
A37 często miał problem z wytrzymaniem pełnego dnia pracy, co moim zdaniem może być związane z nagrzewaniem się urządzenia.
A57 natomiast bez większego problemu kończył dzień z zapasem energii.
Podsumowanie:
Dla kogo są te telefony? A37 widziałbym raczej dla mamy, taty, babci czy dziecka. A57 sprawdzi się lepiej u mniej wymagających użytkowników.