NASDAQ100
Słyszę wypowiedzi, że to co dzieje się dziś w USA to bańka. Patrzę na średnią 45-sesyjną stopę zwrotu, która wzrosła do ok. 32%, i dochodzę do wniosku, że ostatnie kilkanaście tygodni nie stało nawet obok tego, co pamiętam z końcówki lat 90.
W 1999 roku rynek potrafił przez wiele miesięcy generować dynamikę ruchu cenowego, która dziś wydaje się wręcz niewyobrażalna. Obecne wzrosty są silne, ale historycznie wciąż mieszczą się w granicach tego, co Nasdaq pokazywał wielokrotnie podczas długoterminowej hossy.
To nie oznacza, że korekta nie przyszła wczoraj. Oznacza jedynie, że słowo „bańka” jest dziś używane zdecydowanie zbyt lekko. Gdy patrzę na liczby, widzę rozgrzany rynek. Gdy porównuję je z 1999 rokiem, widzę rynek, który dopiero próbuje przyśpieszyć.
Bo po tak dużej stopie wzrostu kurs wraca do trendu po korekcie. Zwyczajowo.
Ot banieczka
A spadki na nowojorskiej giełdzie wczoraj były tak silne, że aż 5 sektorów (z 11-stu reprezentujących amerykańską gospodarkę) z rozpędu zakończyło dzień na plusie, w tym co ciekawe, finansowy.