Ziemiaństwo polskie na Wołyniu wykształciło się w XIX wieku z górnych, zamożniejszych warstw dawnego stanu szlacheckiego; jego atrybutem była własność większych majątków ziemskich. Jak pisze Tadeusz Epsztein, w 1921 r. gospodarstwa powyżej 1000 ha zajmowały 72,1% powierzchni dużej własności, a w 1939 r. - 66,8%; parcelacja i reformy rolne stopniowo uszczuplały stan posiadania, ale ziemiaństwo pozostawało nosicielem polskiej kultury, mecenatu i organizacji gospodarczej na wsi. Wg spisu powszechnego z 1931 r. (dane J. Turowskiego i W. Siemaszki) województwo wołyńskie liczyło 2 085 574 osób: Ukraińcy 1 418 324 (68,0%), Polacy 346 640 (16,6%), Żydzi 205 545 (9,9%).
Polskie rezydencje były ośrodkami kultury - gromadziły biblioteki, archiwa rodowe, kolekcje sztuki. Roman Aftanazy w „Dziejach rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej" (11 tomów, Ossolineum 1991–1997) opisał ok. 1500 polskich pałaców i dworów (tom V poświęcony jest województwu wołyńskiemu); jego praca pozostaje często jedynym źródłem do ich historii.
Po latach 1939–1941 ziemiaństwo zostało już wcześniej przetrzebione: deportacje i mordy NKWD usunęły z Wołynia „wiele jednostek przywódczych, o przygotowaniu wojskowym i organizacyjnym". Gdy w 1943 r. rozpoczęła się akcja UPA, polska społeczność była „grupą etniczną pozbawioną w większości działaczy społecznych, inteligencji, wojskowych".
Ideologia OUN dążyła do „całkowitego usunięcia wszystkich okupantów z ziem ukraińskich". Ziemianin polski był podwójnym symbolem: jako Polak i jako „pan". Element antyziemiański (klasowy) splatał się z nacjonalistycznym. Obietnica podziału ziemi i mienia była narzędziem mobilizowania chłopstwa ukraińskiego do mordów: „W jaki sposób – oprócz przymusu -UPA skłaniała chłopów do mordowania polskich sąsiadów? Obiecując rozdzielenie między nich dobytku i ziemi zabitych", mówi Grzegorz Motyka w wywiadzie dla portalu
CiekawostkiHistoryczne.pl .
Konkretne przykłady zniszczonych siedzib i zamordowanych ziemian/oficjalistów to między innymi:
Smordwa (pow. Dubno) - majątek Ledóchowskich h. Szaława. Pałac klasycystyczny, przebudowany przez Janusza Ledóchowskiego wg projektu Henryka Marconiego, a w XX w. przez Stefana Szyllera w stylu neorenesansowym. W lipcu 1943 r. UPA napadła na mieszkańców wsi, którzy schronili się w majątku; po całonocnej walce atak odparto, ale zginęło 15 obrońców. Po 1945 r. pałac zburzono. Relacja naocznego świadka Marii Sebzdy (z d. Marciniec): „Banderowcy napadli na nas, to był chyba wieczór, godzina jedenasta, i zaczęli palić ten cały majątek hrabiny Ledóchowskiej. Podpalili stajnie i obory, wypuścili konie, krowy, to wszystko gnało. W osadzie paliły się domy polskie." W pełniejszej wersji relacji: „Kto doszedł do tego dworku, to się uratował, a kto nie zdążył, to został zamordowany. Banderowcy palili domy, mordowali siekierami, widłami – dzieci, starców. No i trwało to caluteńką noc, aż do świtu." W tę noc zginęło 12 Polaków, między innymi jej kuzyn-rówieśnik. (Relacja występuje w kilku wersjach prasowych z drobnymi rozbieżnościami co do wieku świadka i pory napadu.)
Poryck Stary (pow. Włodzimierz Wołyński) - majątek hrabiego Stanisława Czackiego. 8 lipca 1943 r. „W majątku Poryck Stary […] w nocy został uprowadzony w bieliźnie przez upowców zarządca majątku Adam Rudek i ślad po nim zaginął" (kalendarium oparte na ustaleniach E. Siemaszko i T. Berezy). 11 lipca w samym Porycku zamordowano ok. 200 Polaków, w tym ok. 100 w kościele podczas mszy; baza IPN wymienia wieś i majątek Stanisława Czackiego jako miejsce zbrodni.
Majątek Rykowicze (pow. Włodzimierz Wołyński). „W majątku Rykowicze […] zamordowali 7-osobową rodzinę polską zarządcy majątku."
Folwark Butejki (pow. Kostopol). W nocy z 7 na 8 lutego 1943 r. zamordowano rodzinę zarządcy: Eugeniusza Sokołowskiego (52 l.), jego żonę Zofię (51 l.), córkę Marię Bratkowską (24 l.) i 3-letniego syna Andrzeja, a także księgowego folwarku Edwarda Kałusa i jego narzeczoną.
Majątki w pow. kowelskim. Według kalendariów opartych na Siemaszkach: „W majątku Nyry pow. Kowel upowcy wymordowali Polaków i spalili majątek. W majątku Peresieka […] wymordowali Polaków i spalili majątek. W majątku Rokitnica […]. W majątku Woronna […]".
Majątek Koniuchy (pow. Horochów). „W majątku Koniuchy […] upowcy i miejscowi Ukraińcy wymordowali przed kościołem około 50 Polaków. Drewniany kościół z 1667 roku spalili w styczniu 1944 roku."
Międzyrzecz Korecki (pow. Równe) - pałac Steckich. Ród Steckich władał dobrami od 1773 r.; pałac słynął z malowideł, obrazów, biblioteki, a Steccy prowadzili szpital dla ubogich i fundowali stypendia („Co roku Steccy sponsorowali naukę trzydziestu utalentowanych młodych szlachciców na Uniwersytecie Warszawskim oraz Wileńskim"). Latem 1943 r. polscy mieszkańcy szukali schronienia w kościele św. Antoniego; wieś została zaatakowana przez UPA. Sam pałac Steccy utracili już we wrześniu 1939 r. wskutek okupacji sowieckiej, a ostatni właściciel Józef Stecki zginął jako ofiara zbrodni sowieckiej, pochowany w Bykowni.
Wiśniowiec (pow. Krzemieniec) - pałac Wiśniowieckich i Mniszchów. Największa rezydencja magnacka na Wołyniu, którą Honoré de Balzac nazwał „ukraińskim Wersalem". Atak nastąpił ok. 21 lutego 1944 r.; wg ustaleń W. i E. Siemaszków (cyt. za IPN, J. Karbarz-Wilińska) w zbrodniach lutowych „w Wiśniowcu Nowym zginęło łącznie około 300 Polaków, w Wiśniowcu Starym około 160"; zginęli między innymi zakonnicy. Podpalono kościół Karmelitów Bosych i pałac. List brata Cypriana od św. Michała do przełożonego zakonu (7 czerwca 1943): „Uchodźcy wszyscy uciekają do Wiśniowca, gdzie w klasztorze żyją w opłakanych warunkach, cierpią straszną nędzę. […] Co rano przychodzą wieści: tam zabito, tam zrabowano, tam znów spalono dom wraz z ludźmi." W liście z listopada 1943 r.: „Na nasz kościół były już dwa razy napady nocne w sile 500 bandytów […]. Klasztor od dnia 20 lipca został obrócony na miejscowy szpital. Nam z łaski zostawiono tylko dwie cele."
Akcja w Małopolsce Wschodniej (od 1944 r.) zaczęła się od „fali pojedynczych zabójstw, często osób o znaczącej pozycji w społeczności polskiej – przedstawicieli inteligencji, byłych wojskowych i policjantów, księży, leśników". Udokumentowane mordy na oficjalistach:
Żelechów Wielki (pow. Kamionka Strumiłowa): „zamordowano leśniczego, jego żonę, córkę i matkę żony" (raport PolKO, 2 marca 1944, B. Ossol. 16722/2, s. 7–8).
Boberka (pow. Turka): „Zamordowany zarządca Folwarku Państwowego Jarosz" (pismo PolKO Drohobycz, 2 października 1943, B. Ossol. 16722/1, s. 287–291).
Bobulińce (pow. Buczacz): „01.02.1944 r. został zam[ordowany] Musiałek Tomasz, zarządca folwarku" (L. Jankiewicz, „Uzupełnienie…", t. 7).
Szypowce (pow. Zaleszczyki): „został ciężko raniony Markowski Stanisław, zarządca folwarku, zmarł w szpitalu w Czortkowie".
Szumlany (pow. Podhajce, wrzesień 1939): „Zamordowano rodziny właścicieli folwarków Gilewskiego i Gołembskiego, po 3 osoby". W liście rządcy z dworu w Szumlanach Jana Serafina do Polskiego Komitetu Pomocy w Brzeżanach (17 grudnia 1941): „We wrześniu 1939 r. Ukraińcy zamordowali w Sławentynie miejscową nauczycielkę p. Zdebową […]. Powodem mordu był fakt, że Zdebowa była Polką".
Dwa raporty PPP z 1943 r. („Rzezie wołyńskie" i „Wypadki na Wołyniu w powiecie włodzimierskim") opisują agitację poprzedzającą napady — przekonywano o konieczności „wyrwania z korzeniami", „do siódmego pokolenia" wszystkich Lachów, którzy „dość już paśli się na ukraińskiej ziemi".
Rozkaz OUN z 2 lutego 1944 r. nakazywał: „Zniszczyć drzewa przy zabudowaniach tak, aby nie pozostały nawet ślady, że tam kiedykolwiek ktoś żył […] zniszczyć wszystkie polskie chaty, w których poprzednio mieszkali Polacy […]. Zwraca się uwagę raz jeszcze na to, że jeżeli cokolwiek polskiego pozostanie, to Polacy będą mieli pretensje do naszych ziem."
Na Wołyniu z ok. 2500 polskich miejscowości ok. 1500 przestało istnieć. Według Wikipedii („Rzeź wołyńska"): „z 252 wołyńskich kościołów i kaplic zniszczone zostały 103 obiekty"; serwis IPN
zbrodniawolynska.pl podaje, że „spalonych, zdewastowanych i zniszczonych" zostało „ponad 50 katolickich kościołów (31 proc.) i 25 kaplic (15 proc.)", a „ok. 70 proc. parafii (ze 166 istniejących) przestało istnieć". UPA przeprowadziła podział między chłopów ukraińskich ziem po zniszczonych osadach i folwarkach. Ziemianie, którzy przeżyli, uciekali do miast pod opieką niemiecką, byli wywożeni na roboty do Rzeszy, a po wojnie ekspatriowani na zachód, tracąc majątki ostatecznie wskutek nacjonalizacji sowieckiej.
Co do skali ofiar: za Ewą Siemaszko (Biuletyn IPN nr 7–8/2023) - „Dla całego obszaru zbrodni ludobójstwa ukraińskiego jest to ok. 133 tys. Polaków, w tym ok. 60 tys. na Wołyniu i ok. 70 tys. na pozostałych terenach. Zostali oni zamordowani w ok. 4300 miejscowościach". Na Wołyniu Siemaszkowie udokumentowali 36 543–36 750 ofiar znanych z nazwiska, przy szacunku rzeczywistym 50–60 tys.