Pick me! Pick me! Me! Me! Me!
Mam wrażenie, że część dzisiejszych 20-latków została wychowana w przekonaniu, że każde niepowodzenie wymaga natychmiastowego wsparcia emocjonalnego, a każdy dyskomfort jest traumą. Efekt? Mniej asertywności, mniej odporności psychicznej i coraz częstsze publiczne "terapie grupowe" w mediach społecznościowych. Zamiast uczyć się radzić sobie z problemami, oczekują współczucia i potwierdzania swoich emocji przez tysiące obcych ludzi.
I to nie jest obrona chama.
Za mojej młodości taki typ ryzykował nie viralem na TikToku, tylko spotkaniem z czyjąś dłonią. I zwykle to działało szybciej i efetywnej niż nagrywanie filmików.
No ale materiał propagandowy jest piękny, bo przecież rowerzysta mógł być obcokrajowcem...