Tak wygląda życiowy przegryw.
Mimo władzy i pieniędzy, nie ma nic.
Mimo kilkuset ludzi wokół siebie codziennie, nie ma nikogo.
Nie ma rodziny ani przyjaciół. Otacza się chmarą lizusów, koniunkturalistów, złodziei i miernot, którzy dzięki niemu mogą funkcjonować w polityce, jednocześnie go w tej polityce utrzymując.
Nie mający wiedzy o nowoczesnym świecie i nienawidzący demokracji satrapa.
Uwięziony w samotności, zgorzkniały, nienawidzący wolnych ludzi i nie potrafiący z nimi rozmawiać frustrat, któremu należy współczuć, a wzbudza tylko odrazę.
Niezdolny do samodzielnej egzystencji i gubiący się wśród zwykłych ludzi nieudacznik.
Nigdy w życiu nie poczuł prawdziwej pracy, prawdziwych relacji międzyludzkich.
Gdyby nie polityka, to by samotnie gnił siedząc na zasiłkach, a tak gnijąc zatruwa cały kraj.