🥗🥩DIETETYCZNE FAKTY i MITY: SZYBKI METABOLIZM NIE ISTNIEJE (LICZYMY TDEE)
Tyjesz bo masz "wolny metabolizm", a szczupła koleżanka z pracy je co chce, bo "ma fartowną genetykę"? To mit.
Różnica między tyciem a trzymaniem sylwetki nie musi być duża. Wystarczy 100 czy 200 kalorii dziennie (1-2 cukierki) a skumulowane sprawi, że po kilku miesiącach koszule i sukienki staną się za ciasne. To nie jest jednak kwestia mitycznego metabolizmu a w dużej mierze... nieświadomego ruchu.
Badania metaboliczne (Donahoo i in., 2004) pokazują, że po uwzględnieniu masy ciała i ilości tkanki aktywnej metabolicznie różnice w spoczynkowym tempie metabolizmu (RMR) są zaskakująco niewielkie i zwykle wynoszą zaledwie 5-8%.
W praktyce oznacza to różnice rzędu 100-135 kcal między osobami o tej samej masie mięśniowej. Geny nie dają darmowej licencji na jedzenie dodatkowych kalorii. Duża część tej kalorycznej różnicy ukryta jest w NEAT czyli spontanicznej aktywności fizycznej (non-exercise activity thermogenesis), która potrafi dać róznice w setkach, a skrajnych przypadkach nawet 2000 kalorii dziennie między osobami o tych samych warunkach.
(Mówimy tutaj o osobach zdrowych, bez nieuregulowanych chorób tarczycy (jak Hashimoto) czy poważnych zaburzeń hormonalnych – to osobny temat.)
Rozłóżmy jednak realne całkowite dobowe zapotrzebowanie kaloryczne (TDEE - Total Daily Energy Expenditure).
Co się na nie składa? BMR NEAT trening TEF. Rozłóżmy je na czynniki pierwsze 👇
1⃣ BMR – Twoja baza (i jedyny stabilny element) BMR (Basal Metabolic Rate) to energia, którą Twoje ciało zużywa wyłącznie na podtrzymanie życia (praca serca, mózgu, oddychanie) - tyle potrzebujesz nawet gdybyś cały dzień leżał bezruchu w łóżku. Jak to liczyć?
Możesz to robić za pomocą wielu kalkulatorów online, ale jeden wzór jest lepszy niż pozostałe. Tym złotym standardem walidowanym przez Academy of Nutrition and Dietetics jest wzór Mifflina-St Jeora (1990). Przewiduje on BMR z dokładnością ±10% u 79% zdrowych ludzi.
🙍♂️Wzór dla mężczyzn:
(10x waga w kg) (6,25x wzrost w cm) - (5x wiek) 5
👩🦰Wzór dla kobiet:
(10x kg) (6,25x cm) - (5 wiek) - 161
To jedyny punkt układanki, który jesteś w stanie oszacować z wysoką pewnością. Cała reszta... to niestety ruchome piaski.
2⃣ NEAT - prawdziwy "szybki metabolizm"
NEAT to każda aktywność poza zaplanowanym treningiem: wiercenie się na krześle, podrygiwanie nogą, gestykulacja przy rozmowie, sprzątanie, pójście po zakupy, spacer z psem. Zarówno aktywnośc które planujemy jak i te wykonywane bezwiednie.
Badania prof. Jamesa Levine’a (Mayo Clinic) pokazały, że w skrajnych przypadkach różnice w NEAT mogą sięgać nawet 2000 kcal dziennie. U większości ludzi będą oczywiście znacznie mniejsze, ale nadal wystarczająco duże, by całkowicie przykryć wpływ niewielkich różnic w metabolizmie spoczynkowym.
Osoby o których mówi się, że mają "szybki metabolizm" mają po prostu własnie wyższy NEAT: często wstają z fotela, ruszają nogą czy wybierają spacery do sklepu zamiast podjechania samochodem. Organizm nie trawi jedzenia bardziej lub mniej efektywnie: jedni po prostu więcej się ruszają.
🚨UWAGA! Kiedy wchodzisz na deficyt kaloryczny, Twój organizm zaczyna podświadomie sabotować NEAT, żeby oszczędzać energię. Przestajesz tupać nóżką do muzyki, rzadziej wstajesz, częściej leżysz. Ten niezauważalny spadek NEAT na diecie potrafi zabrać Ci od 200 do 400 kcal dziennie (Levine, 2007). To dlatego waga nagle staje, mimo że "przecież jesz tyle samo".
3⃣ Trening - Największe rozczarowanie i rola EPOC
Trening siłowy potrafi dać wycisk, ale jego rolą nie jest spalanie kalorii. Wbrew temu co mogłoby się wydawać ilość energii jaką zużywasz jest stosunkowo mała.
💪Z badań nad kalorymetrią pośrednią (i danych Harvard Health) wynika, że godzina ostrego treningu siłowego u mężczyzny ważącego około 80 kg oznacza zwykle wydatek rzędu 300-400 kcal ponad spoczynkowe zapotrzebowanie energetyczne. To jest liczba NETTO (czysty koszt wysiłku, po odjęciu BMR za ten czas). To właśnie dlatego zegarki, licząc wartość brutto, bezczelnie pokazują 600-700 kcal. U osób które zaczynają ćwiczyć, robią dłuższe przerwy czy ćwiczą w domu te liczby będą jeszcze mniejsze.
🔥Po intensywnym wysiłku występuje zjawisko EPOC (nadmiernego powysiłkowego zużycia tlenu). Jego długość zależy od rodzaju wysiłku - najczęściej 1-2 godziny, przy bardzo intensywnym wysiłku dłużej. W praktyce większość osób przecenia jednak jego znaczenie, bo ten dodatkowy potreningowy wydatek energetyczny najczęściej wynosi zaledwie kilkadziesiąt kalorii.
Trening jest ważny - szczególnie na redukcji ale nie służy do bezpośredniego wypalania setek kalorii. Jego głównym zadaniem jest wysłanie sygnału anabolicznego: „Hej, te mięśnie są nam potrzebne, spalaj tłuszcz!”.
4⃣ Dobra wiadomość: TEF – niewidzialny sojusznik
TEF (Thermic Effect of Food) czyli termiczny efekt pożywienia. Twoje ciało zużywa energię na strawienie i przyswojenie tego, co zjadłeś. TEF zależy bezpośrednio od makroskładników – najwięcej energii (nawet 20-25%) organizm marnuje na strawienie i przetworzenie białka, podczas gdy dla węglowodanów jest to 5-10%, a dla tłuszczów zaledwie 0-3% (Westerterp, 2004).
🚨 GDZIE UKRYWAJĄ SIĘ BŁĘDY?
💀Oszustwo aplikacji i smartwatchy
Producenci sprzętu chcą, żebyś czuł się dobrze. Kiedy widzisz na ekranie wielki komunikat o spalonych kaloriach, dostajesz strzał dopaminy. Problem w tym, że to często fikcja.
Błąd pomiaru: Słynne już badanie Stanford University (2017) pokazało, że urządzenia potrafią potężnie przestrzelić wydatek energetyczny – w określonych warunkach błąd potrafi wynieść nawet 93%! Choć nowsze modele radzą sobie znacznie lepiej z samym pomiarem tętna, to wyliczanie spalonej energii nadal pozostaje ich ogromnym problemem.
Analizy z 2024 roku potwierdzają, że najnowsze generacje zegarków Apple, Garmin czy Samsung wciąż wykazują istotny błąd systematyczny (bias) przy szacowaniu kalorii, szczególnie u osób z wyższą zawartością tkanki tłuszczowej, a średni błąd w testach aktywności nadal regularnie przekracza 15–20%. Nawet najlepsze algorytmy (jak Fitbit po usunięciu skrajnych odczytów) są dalekie od laboratoryjnej dokładności.
💀Pułapka podwójnego liczenia: Dodatkowym problemem jest sposób prezentowania danych przez oprogramowanie w tym kalkulatory online. Część urządzeń pokazuje całkowity wydatek energetyczny (Total Calories), część wyłącznie dodatkowy wydatek związany z aktywnością (Active Calories), a część oba wyniki jednocześnie.
W efekcie większość popularnych aplikacji domyślnie dolicza BMR czyli energią którą Twój organizm spaliłby i tak w danym czasie, sztucznie zawyżając dzienny limit jedzenia. Warto dokładnie sprawdzić ustawienia aplikacji i jak dokładnie zdefiniowana jest liczba którą pokazują.
Największy błąd popełniasz... na talerzu
Jest jeszcze jeden problem: większość ludzi znacznie lepiej kontroluje szacowanie spalania kalorii niż ich realne spożycie. Kilka dodatkowych łyżek oliwy nalanych "na oko", garść orzechów podjedzona przy biurku, niedokładnie zważona porcja masła czy duża ilośc mleka do kawy - te małe rzeczy potrafią dodać do bilansu więcej energii niż cały, długi spacer po pracy.
Badania konsekwentnie pokazują, że ludzie mają silną tendencję do zaniżania spożycia kalorii i zawyżania poziomu aktywności fizycznej. To właśnie tutaj najczęściej znika deficyt. Dodajmy do tego fakt, że prawo w UE pozwala na 20% błędu na oficjalnych etykietach spożywczych.
Jeśli zebrać razem ukryte kalorie oraz miejsca gdzie wydaje się, że spalasz więcej na koniec dnia może okazać się, że nawet mimo poczucia wyrzeczeń nadal wcale nie jesteś na deficycie
Co zatem robić?
Trzeba się pogodzić z jednym: wyliczenie realnego TDEE co do 100 kcal na papierze jest po prostu niemożliwe. Nie szukaj kalkulatora idealnego, bo taki nie istnieje.
✅Policz BMR z Mifflina (użyj wzoru powyżej). Tu mamy wzór który daje sporą dokładność.
✅Dodaj skrajnie ostrożny, zaniżony mnożnik aktywności pamiętając że NEAT bezwiednie zmniejsza się na redukcji(!)
✅Upewnij się że nie zawyżasz wydatków ze spacerów i treningów
✅Trzymaj się tej liczby przez 4-6 tygodni, sztywno i skrupulatnie ważąc jedzenie na wadze kuchennej oraz licząć KAŻDY dodatek typu cukierek czy mleko do kawy
✅Obserwuj wagę i obwody. Jeśli masz energię, nie masz napadów głodu, a waga ruszyła w dół- masz swój unikalny złoty punkt.
⚖️ Dlaczego 4-6 tygodni skoro większośc diet mówi o utracie wagi w okresach tygodniowych? Patrzenie na wagę co tydzień to ogromny błąd Waga nie spada bowiem liniowo, lecz skokowo (często co 2-4 tygodnie).
Dlaczego? Komórki tłuszczowe, zanim trwale się skurczą, zastępują spalony tłuszcz wodą, by utrzymać swoją objętość.
Dopiero gdy organizm uzna, że tłuszcz nie wróci i nie trzeba trzymać ich w gotowości, gwałtownie uwalnia płyny tzw. efekt whoosh - co prawda dokładny mechanizm jest nadal przedmiotem badań, ale retencja wody napędzana kortyzelem i wahaniami glikogenu regularnie maskuje realną utratę tłuszczu. Wtedy widzisz nagły spadek o 1-2 kg w jedną noc. Tłuszcz znika od początku, ale woda tymczasowo maskuje progres.
Wiem że nie przedstawiłem tu prostego rozwiązania. Wręcz przeciwnie: liczenie swojego zapotrzebowania nie jest łatwe, ale zrobienie tego odpowiednio pozwoli znaleźć punkt który będzie pozwalał na zdrowe tempo redukcji czy robienia masy. Nie ma nic gorszego niż rozczarowanie niezależnie zbyt wolną redukcję bądź zbyt gwałtownym (i niepotrzebnym) nabieraniem masy.
Mam nadzieję, że ten tekst pomoże uniknąć kilku pułapek, w tym zbyt dużego deficytu.