Pierwsze tygodnie nocnej prohibicji w Warszawie i już dzieje się to, o czym pisaliśmy od początku - alkohol wciąż jest dostępny, tylko teraz w nowych (w tym również nielegalnych) źródłach.
To pokazuje podstawowy problem nocnej prohibicji: nie eliminuje popytu na alkohol. Ludzie nie przestają chcieć go kupować po 22. Zamiast tego szukają alternatywnych sposobów zdobycia alkoholu – jadą do sąsiednich gmin, korzystają z pośredników albo szukają nieformalnych kanałów sprzedaży.
Historia polityki alkoholowej pokazuje, że gdy legalny dostęp jest sztucznie ograniczany, część popytu przenosi się poza oficjalny rynek. Raport FOR przypomina, że nadmierne restrykcje mogą sprzyjać rozwojowi szarej strefy, a doświadczenia z Polski z przełomu lat 90. i 2000. pokazały, jak łatwo wzrost ograniczeń może prowadzić do wzrostu nielegalnego obrotu alkoholem.
Pytanie brzmi więc nie: „czy ludzie kupią alkohol?”, ale „gdzie go kupią?”. Jeśli odpowiedzią stają się alkotaksówki, wyjazdy do innych gmin czy nieformalna sprzedaż, to trudno mówić o sukcesie polityki publicznej.
Skuteczna polityka alkoholowa powinna ograniczać szkodliwe spożycie, a nie jedynie przesuwać sprzedaż z jednego miejsca do drugiego. Dlatego większy sens mają działania takie jak egzekwowanie zakazu sprzedaży nieletnim, walka z nielegalnym alkoholem, edukacja i leczenie uzależnień, zamiast symbolicznych zakazów, które ludzie obchodzą już w pierwszym tygodniu obowiązywania.