Kilka uwag, Panie Wiceministrze.
Po pierwsze, nie krzyczymy - zabieramy głos w ramach debaty publicznej. Debaty, w której uczestniczymy jak "ubogi krewny" stowarzyszenia
@JudgesSsp, które ma nieograniczony dostęp do głównych mediów i olbrzymie środki na swoją propagandę. I niestety skutki tej propagandy, owszem, odczuwamy dzisiaj, bo to lobbing tego stowarzyszenia zaowocował orzeczeniami międzynarodowymi podważającymi KRS.
Po drugie, nie ma orzeczeń sądów międzynarodowych - o czym Pan dobrze wie - które by podważały status sędziów sądów powszechnych powołanych po 2017 roku, lub in gremio podważały orzeczenia wydane z udziałem takich sędziów.
Państwo walczą z chochołem, czyli stosują klasyczny sofizmat rozszerzenia wobec sędziów sądów powszechnych powołanych po 2017 roku.
Wyprzedzając argument, że niektóre składy SN uchylają orzeczenia niektórych sędziów sądów powszechnych, i jednocześnie odnosząc się do Pana wpisu - Pan dobrze wie, że te wyroki są uchylane za to, co teraz robią członkowie stowarzyszeń Iustitia i Themis, czyli np. za jednoczesne spełnienie dwu warunków: zostanie wizytatorem, prezesem, sędzią dyscyplinarnym, egzaminowanie aplikantów, czy podpis na liście poparcia do KRS.
Powtórzmy, za rzeczy, które obecnie znów są całkowicie normalne.
Naprawdę jest Pan w stanie, Panie Wiceministrze, powiedzieć - ale jako sędzia, nie jako osoba piastująca funkcję wiceministra, że bardziej zawisły od jakiegokolwiek polityka jest dowolny sędzia SO czy SA, którego wyroki za najcięższe przestępstwa uchyla SN za to, że podpisał dowolną listę poparcia dla sędziego-kandydata do KRS, awansował i został np. sędzią dyscyplinarnym, niż pani sędzia w st. spoczynku Beata Najjar, która wykonuje urząd czynnego sędziego i pełni funkcję prezesa największego sądu w Polsce tylko dzięki poparciu politycznemu płynącemu z władzy wykonawczej, czyli Ministerstwa Sprawiedliwości?
Co do awansów "1 na 1" - Panie Wiceministrze, Pan dobrze wie, że przed 2018 rokiem w wielu okręgach czy apelacjach były tylko takie konkursy. I to się zmieniło po 2017 roku, bowiem dopiero wtedy w tych okręgach zaczęło się zgłaszać więcej kandydatów na jedno miejsce.
I różnica jest bardzo zasadnicza - przed 2018 rokiem nikt niezaproszony przez prezesa nie startował w tych okręgach, bo to "pałace" były szafarzami urzędów sędziowskich. Po 2017 roku zdarzało się, że akurat na dane miejsce w chwili ogłoszenia konkursu nie było więcej chętnych, np. dlatego, że potencjalni kandydaci uczestniczyli we wcześniejszym, niezakończonym jeszcze konkursie. Ale startować mógł każdy i wygrać mógł każdy, czego przykładem są
m.in. sędziowie skupieni w naszym stowarzyszeniu, z których część podpisywała różne listy otwarte adresowane do polityków czy "stała na schodach" lub "ze świeczkami". I nie twierdzimy, że wszystkie konkursy były bez zarzutu, bo pewnie wiele decyzji konkursowych mogła KRS podjąć lepiej. Było to jednak jej suwerenne prawo, które następnie weryfikował SN w IKNiSP, bardzo często uchylając uchwały KRS - pisaliśmy zresztą o tym nie raz, warto nas czytać.
My domagamy się praworządności - rządów prawa, które stanowi, że sędziowie są nieusuwalni, bo to jest gwarancja ich niezawisłości. A na tę gwarancję nastają - o ironio - sędziowie w aliansie z politykami, żądając złamania art. 180 ust. 1 i ust. 2 Konstytucji RP.