Wczoraj mogłem na dłużej przysiąść do
#GothicRemake i jest ok? Nie chcę pisać, że gen Gothica zachowany, bo to w sumie banał i nie wiadomo, o co w nim chodzi, ale... gen Gothica został zachowany. To nieustannie gra, która potrafi od siebie uzależnić. Czasem dobrym tempem/małą mapą, intrygującym światem, a czasem dialogiem.
Tu jednak podtrzymuje pierwsze wrażenie - Bezimiennego słucha się ciężko/najgorzej. Ktoś w komentarzu wspomniał też Thorusa i nie sposób się nie zgodzić - jakoś akceptuje, ale ledwo. Bezi jest po prostu wypruty z emocji. Ma je na poziomie syntezatora mowy. Rozumiem chęci trzymania się oryginału i obawy przed złością fanów, gdyby doszło do podmianki, ale tu chyba wypadało podjąć odważną decyzję dla dobra gry. Po prostu nie brzmi dobrze i nie sądzę, żeby nagle miało dojść do jakiejś przemiany w dalszej fazie gry - jest lepiej niż przy tej abominacji na start gry, ale niewiele lepiej.
Gra bywa brutalna, poniewiera nami na pierwszych metrach, ale dzięki temu zachowuje to poczucie rozwoju i odczuwalnych awansów. Mam jednak problem z walką. Nie pamiętam tej oryginalnej aż tak dobrze (i to pomimo grania w nie tak starą wersję z NSW1), ale tutejszej łatwo zarzucić łopatologie w mechanikach. Szczególnie w pojedynkach z ludźmi, którym najlepiej dać się wyszaleć, a potem ukarać - i to napierając do przodu, bo zawsze (!) zrobi odskok na nasz pierwszy cios, jeśli się damy nabrać na bliską odległość. Schematyczność tego motywu zabija jakąkolwiek przyjemność z niej czerpaną - tzn. przyjemność jest taka, że zabijesz kogoś, z kim jeszcze parę godzin temu nie miałeś szans. I tyle.
Bugi są częste. Za częste, jak na remake, ale nie tak uwłaczające, żeby całkowicie odbierać przyjemność z gry. To trochę casus startowego Cyberpunka, gdzie widziałeś je i nauczyłeś się akceptować. Tu w ogóle nie dziwi, że chłop się spawnuje spadając z powietrza kilka metrów przede mną - to wręcz jego obowiązek! Oczywiście tak być nie powinno Panie
@AlkimiaGameDev, tu nie ma co zasłaniać oczu nostalgią.
Crashe są rzadsze na PC. I to mimo, że nie mam jakiegoś potwora, który łyka wszystkie gry na Ultra. Zdarzyły mi się dwa na około 7h rozgrywki. Oczywiście mowa tu o tych, które przypominają, jak wygląda Twój pulpit.
Podoba mi się glosariusz z twarzami postaci, wygląda schludnie, choć grając na padzie ZAWSZE mam podkreślonego gościa w prawej kolumnie, a ja operuje (i tym samym podświetlam kogoś) po lewej. Głupota, którą zniwelujesz najeżdżając na delikwenta po prawej, ale wciąż... Za to w ogóle nie podoba mi się dziennik zadań. Zrobiony na odwal się, mało czytelny i współczułbym sobie, jakbym miał na nim polegać wracając do gry po X czasu.
O mizernych animacjach, skokach, czy czasami bardzo kaprawych (brzydkich!) twarzach nawet nie wspominam. Akceptuje je tak, jak pogodziłem się z błotnistą wodą - w którym roku wyszedł Bioshock? Rozmowy czasami odsłuchuje z takiej perspektywy, jak na zdjęciu poniżej, ale o wiele bardziej drażni mnie nadpobudliwość Beziego do wspinania się na wszelkie barierki przy biegu. Gram dynamicznie, zawsze jak jest w grze sprint, to mogę mieć go na stałe, a tu bywa to zwodnicze, bo chłop łapie się każdej barierki, wzniesienia i wszystkiego, co w jego zasięgu. Detekcja tych obiektów jest zbyt czuła na moje oko.
Jeśli ten remake miał odkurzyć Gothica i wprowadzić go w dzisiejsze standardy, to... zrobił to tylko teoretycznie. Przeniósł z nowymi bądź tymi samymi problemami, przykrył świeżą kołderką i czekał aż utula wszystkich jak w 2001. Ktoś powie, że tak być powinno, tak ma śmierdzieć "drewnem", ale ja tak jednoznacznie na to nie patrzę. Oddam jednak to, że w to się gra pomimo tych wszystkich niedoskonałości, bo tak zawsze to działało. Jest więc ważny element tego wszystkiego -
@AlkimiaGameDev nie zabiła Gothica. Jeszcze za wcześniej, żeby wyrokować, czy "dowiozła", czy nie, a jest szansa, że nigdy konkretnego stanowiska nie zabiorę. Aczkolwiek zaczynałem z pozycji tego, który wręcz zabraniał grać nowym, którzy nie znają klasyka (szczególnie że on serio jest przystępniejszy na kontrolerach - NSW czy innych konsolach), a teraz stwierdzam - grajcie. To mniej więcej w tym bagnie się zauroczyliśmy -
@LowcyTrofeow (bo kiedyś pewnie napiszę)