Filmik, który w naprawdę przystępny sposób tłumaczy absurd przywiązania do samochodów spalinowych.
One są "wygodniejsze" tylko dlatego, że mamy za sobą 100 lat przyzwyczajeń i budowy infrastruktury pod nie.
Gdyby wiek temu historia potoczyła się inaczej i dzisiaj ktoś próbował przejść z elektrycznych na spalinowe, to ludzie by się pukali w głowę. Stacje ładowania byłyby na każdym parkingu, przy każdy sklepie, kinie, szkole, miejscu pracy i w każdym garażu, a baterie byłyby recyklingowane tak samo jak butelki po piwie.
Teraz największą wadą aut elektrycznych jest właśnie słaba infrastruktura do ładowania, ale to się zmienia dosłownie z każdym miesiącem, gdzie co chwilę powstaje gdzieś nowa ładowarka.
Warto tutaj jeszcze dodać wątek strategiczny - w Polsce, która nie posiada żadnych sensownych złóż ropy, idea, że zamiast korzystac z własnego prądu generowanego na sto różnych sposobów mielibyśmy wydawać dziesiątki miliardów złotych rocznie na import paliwa, którego nie posiadamy, z krajów nam potencjalnie wrogich, oddając tym samym suwerenność w zakresie napędzania transportu, byłaby traktowana wręcz jako zdrada narodowa.
No ale do aut spalinowych się przyzwyczailiśmy, więc logika się nie liczy, a elektryki to zło.