Nazywam się Slovaker. Mam 88 lat. Wierzę w dbanie o siebie, w piwną dietę i opiumowy rygor. Rano, jeśli ręce się mi trzęsą, piję pierwszego harnasia przez słomkę, potem kolejne już normalnie. Potrafię wypić 10 przed śniadaniem.
Następnie zjadam śniadanie. Składa się z 500 gramów boczku, 8 jajek i cebuli. Posypuję to wszystko kreatyną. Następnie palę opium, po spaleniu pierwszej dawki piję 200 mililitrów laudanum. Alkohol wysusza twarz, a ja chcę wyglądać staro. Następnie palę opium a między kolejnymi buchami chodzę do różnych barów i piszę na X, aż się napierdolę i opium mnie kompletnie skuje.
Jest pewna idea Slovakera. Swoista abstrakcja. Nie ma prawdziwego mnie. Tylko emanacja. Coś iluzorycznego. I pomimo iż ukrywam swój zimny wzrok i możecie uścisnąć mi dłoń, wasze ciało może się zetknąć z moim, może nawet możecie pomyśleć nasz styl życia jest podobny, *mnie po prostu tam nie ma*