W dniu dzisiejszym młodzi naukowcy protestowali na podłodze w Ministerstwie Finansów. Wklejam ich manifest poniżej i podpisuję się pod nim oburącz. Gdybyśmy byli "wspólnotą akademicką", nowy rok akademicki nie rozpocząłby się, a środowisko naukowe, po latach degradacji polskiej nauki i w imię ochrony długoterminowych interesów Ojczyzny, wreszcie rozpoczęłoby strajk. Strajk, który w obecnej sytuacji politycznej naprawdę mógłby coś zmienić.
"1. Przyszliśmy do Ministerstwa Finansów, instytucji odpowiedzialnej za głodzenie nauki w Polsce. Stop pensjom niższym od kosztów życia, dość postępującej degradacji polskich uczelni i instytutów badawczych! Stop marnowaniu możliwości polskich studentów! Stop dla drenażu mózgów!
2. Protestujemy dziś w Ministerstwie Finansów, bo jesteśmy patriotami. Bez inwestycji w naukę nie będzie konkurencyjnej gospodarki ani rozwoju społeczno-kulturalnego. Poziom finansowania nauki, który jest prawie dwukrotnie niższy od średniej UE, przekreśla nasze szanse na rozwój. Bez nauki nie ma rozwoju, bez rozwoju nie ma bezpieczeństwa i suwerenności Polski. To kwestia ponad podziałami partyjnymi, ideowymi i odpowiedzialność dla każdego rządu.
3. Czego się domagamy? Domagamy się rzeczy oczywistych! Domagamy się pensji dla młodych naukowców, które pozwolą im założyć rodzinę. Domagamy się pieniędzy dla uczelni, które umożliwią studentom naukę w mniejszych grupach. Domagamy się zwiększenia środków na naukę, by naukowcy nie musieli finansować badań z własnych kieszeni.
4. Czego oczekujemy w pierwszym kroku od władz Ministerstwa? Żądamy, by Minister Finansów zszedł do nas i wyjaśnił opinii publicznej tę przedziwną wizję rozwoju pozbawionego wsparcia nauki. Kto wie, może przekona Pan Polaków, że będziemy bogaci i bezpieczni opierając się na cudzych pomysłach i technologiach".