14 czerwca 1940 r. do niemieckiego obozu KL Auschwitz przybył pierwszy transport: 728 polskich więźniów politycznych z więzienia w Tarnowie. Otrzymali numery obozowe od 31 do 758. 325 przeżyło wojnę. Byli wśród nich żołnierze kampanii wrześniowej, harcerze, studenci, uczniowie, członkowie rodzącego się podziemia oraz młodzi ludzie próbujący przedostać się do tworzącej się Armii Polskiej na Zachodzie. Było też kilkunastu polskich Żydów.
Auschwitz nie był wtedy jeszcze obozem zagłady. Miał złamać polskie społeczeństwo: zastraszyć, izolować elity, zniszczyć opór wobec niemieckiej okupacji.
Przybyłych powitał zastępca komendanta Karl Fritzsch:
„Nie przyjechaliście do sanatorium, lecz do niemieckiego obozu koncentracyjnego. Wyjście stąd prowadzi tylko przez komin krematorium." Ono wtedy ledwo raczkowało, ale tekst miał zastraszać.
Dopiero od 1942 r. Auschwitz-Birkenau stał się największym ośrodkiem zagłady Żydów europejskich. Droga do tej „fabryki śmierci" zaczęła się od terroru wymierzonego przede wszystkim w Polaków. Dziś, w rocznicę tego transportu, obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady.