Bardzo zachęcam do zapoznania się z artykułem pana Michała. Nota bene ten wnikliwy i analityczny artykuł składa się z 800 (ośmiuset) słów oraz 5 701 (pięciu tysięcy siedmiuset jeden) znaków. To w sumie mówi wiele i o dziennikarzu i o periodyku, ale nie o tym.
Odrobina polemiki z mojej strony:
1. Relacje Warszawa–Kijów realnie się pogarszają, czego symbolem ma być to, że Zełenski lecąc do Londynu ominął Polskę i Rzeszów.
Ruch Żełeńskiego to foch. Ale te relacje pogarszają się w związku z decyzją podjętą przez prezydenta Ukrainy. Serio nie ma sensu tego głębiej roztrząsać.
2. Eskalacja sporu historycznego może uderzyć w interesy Polski, szczególnie w kontekście przyszłej odbudowy Ukrainy.
Polska nie będzie uczestniczyć w odbudowie Ukrainy. Nawet jeśli przekaże całą swoją broń Ukrainie, zafunduje Żełeńskiemu nowy samolot i opłaci paliwo do samolotu oraz w każdym polskim mieście nazwie jedną z ulic ulicą Bohaterów UPA. Serio.
Co więcej - im więcej Polska da Ukrainie, tym bardziej nie weźmie udziału w odbudowie Ukrainy. Biznes w Polsce już to wie i dawno przeszedł nad tym do porządku dziennego. Polska zarobi na odbudowie Ukrainy, ale jako podwykonawca kontraktów niemieckich, francuskich i brytyjskich. I to jest najlepszy z możliwych układów. Ponieważ niemieckie, francuskie i brytyjskie firmy wywiążą się z zawartych umów.
3. Konferencja odbudowy Ukrainy w Gdańsku może ponieść polityczne fiasko, jeśli Zełenski lub Tusk obniżą rangę udziału albo nie przyjadą.
Bez znaczenie, ponieważ: jak w punkcie 2.
4. Polska może sama osłabić swoją pozycję regionalną, mimo że chciała być jednym z głównych pośredników i beneficjentów odbudowy Ukrainy.
Aktualnie Polska wzmacnia swoją pozycję regionalną, a jak już wspomniałem nie będzie jednym z głównych pośredników i beneficjentów odbudowy Ukrainy. W żadnym scenariuszu.
5. Największym beneficjentem polsko-ukraińskiego sporu mogą zostać Niemcy, bo przejmą więcej inicjatywy w procesie pokojowym i odbudowie.
Niemcy i tak będą największym beneficjentem ukraińsko-rosyjskiej wojny. Bez względu na to, czy i jakie natężenie będzie miał spór polsko-ukraiński.
6. Politycy grają na nastrojach antyukraińskich - krótkoterminowo może dawać punkty, a długoterminowo zaszkodzić interesom państwa.
Politycy nie grają na nastrojach antyukraińskich, tylko nie mogą już ich nie brać pod uwagę, bo ich siła stała się czynnikiem politycznym. Długoterminowo nie ma to wpływu na interesy państwa, ponieważ Ukraina nie zmieni swojej polityki.
Napisałem prawie tak samo dług wpis, jak "artykuł" pana Szułdrzyńskiego. W 10 minut. Jedyną różnicą jest to, że ja:
a) nie kombinuję
b) nie nazywam tego artykułem
c) mam dużo głębszy wgląd w niuanse stosunków polsko-ukraińskich.
Dlatego zachęcam do czytania moich wpisów zamiast artykułów pana Michała. Zwłaszcza, że moje nie są za paywallem.
Wszystkiego dobrego.