Dziś miałem sytuację na drodze, która przypomniała mi, że nawet po latach jazdy prywatnie i w elce coś może zaskoczyć. Wracając prywatnie do domu, stałem w korku. Kolumna ruszała, ale auto przede mną stało bez reakcji. Mrugnąłem światłami, lekko zatrąbiłem, potem mocniej, nadal nic. Inni zaczęli już omijać samochód, a ja zauważyłem, że kierowca siedzi z zamkniętymi oczami i nogą na hamulcu. 😱
Wysiadłem, myśląc, że zasłabł. Zapukałem w szybę, a on nagle się zrywa i rusza... Po prostu zasnął w korku.
To pokazuje, jak niebezpieczne jest zmęczenie za kierownicą. Jeśli czujecie, że organizm mówi „stop”, lepiej zrobić przerwę niż ryzykować własnym i cudzym bezpieczeństwem.