Od resoraka do prosiaka
Jednym z pierwszych resorków, jakie dostałem od rodziców, mając 2 czy 3 lata było Porsche 911 Turbo, w kultowym kolorze guards red. Było to pod koniec lat 70. Generacja 930, pierwsze w historii Turbo, słynny „The widowmaker”, który był tak niebezpieczny w prowadzeniu, że osierocał dzieci i zabierał żonom ich mężów. Nie znam się na psychologii, ale chyba tak jest, że te wczesne doznania, które wywołają na nas pozytywne wrażenia, zostają z nami na całe życie (negatywne zapewne też). Trudno w to uwierzyć, ale ponad 40 lat później, ten samochód wciąż stoi u mnie na półce i pomimo iż jego stan jest, jak po rallycrossie to jest nadal cudowny.
Jasny wybór
Przez te wszystkie lata nie miałem ani razu wątpliwości, jaki będzie mój samochód, jeśli życie się tak ułoży, że będzie można spełnić swoje dziecięce marzenie. Na 45 urodziny postawiłem więc zrobić sobie prezent (jak to mówi
@sadek, 23 lata pracy, tzw. overnight success) i zamówić 911 w topowej wersji, jaką dzisiaj jest Turbo S. Miałem dodatkową motywację. Po pierwsze, postanowiłem, że poza jednym wyjątkiem (elektrykiem), wszystkie samochody, jakie mamy, będą u nas dożywotnio. Druga rzecz to technika. Aktualne 911 Turbo S generacji 992.1 będzie ostatnim w pełni spalinowym modelem tej serii. Jego następca, który pojawi się pod koniec przyszłego roku, będzie hybrydą z elektronicznymi zegarami znanymi z Tycana i choć na pewno nie będzie mu można odmówić kosmicznych osiągów i innych zalet 911 (które już teraz są na granicy praw fizyki) to jednak będzie reprezentował już inną epokę. Moim celem było mieć tego ostatniego Mohikanina. Pomnik maestrii inżynierów ze Stuttgartu.
Im człowiek starszy, tym bardziej sentymentalny i zupełnie szczerze mówię Wam, że marzy mi się, aby moi młodzi teraz synowie (6 i 9 lat) za 30 lat przejęli to cudo i mogli przemierzać drogi w 99% wypełnione elektrycznymi czy wodorowymi pojazdami ,jadąc ze swoimi dzieciakami takim pomnikiem starej motoryzacji.
Tak więc po roku czekania, tygodniu oklejania wreszcie jest i… niestety przez 3000 km trzeba go docierać, jeżdżąc, jak emeryt 😉. Zajmuje #1 w garażu w kategorii pojazdów dożywotnich. Dlaczego prosiak? Bo tak się po prostu mówi na 911.