Mistrzostwa Świata Polska&Niemcy 2046
To się niektórym nie spodoba, ale najbardziej realistyczny wariant potencjalnego mundialu to oczywiście opcja Polska Niemcy.
Nowy format mundialu sprawia, że nawet Niemcy (mimo, że mają wymagane stadiony), miałyby logistyczny, regulaminowy (i budżetowy problem), żeby na coś takiego się porwać. Do tego sprawy nie ułatwia fakt, że w 2006 już mundial organizowały. Natomiast dorzucenie Polski poniękąd "zeruje licznik".
Wariant ze Skandynawami, czy z V4, oczywiście ustawia nas w roli lidera projektu, ale też drastycznie podnosi koszty. Musielibyśmy zapewnić 80 tysięcznik, którego nie potrzebujemy (bo żadne z tych małych państw nie będzie chciało go budować) dociągnąć drugi stadion do 60k (zapewne Chorzów). Najpewniej również musielibyśmy zapewnić większość baz (a potrzeba aż 72 baz treningowych!). W opcji omawianej przez
@StadionyNet -komentarz ponizej, wliczonych jest co najmniej kilka stadionów, które w ogóle nie istnieją (prawie wszystkie w CZ,SK,HU).
Nasze szanse o tyle rosną, ze nowy format mundialu to w tym momencie tak potężna piguła, że praktycznie żaden kraj świata w pojedynkę tego nie przełknie bez drastycznych kosztów, oprócz takich którzy kasą palą w piecu (Arabia).
Oczywiście Niemcy chcieliby zapewne, żebyśmy dali ze cztery stadioniki na kilka gier fazy grupowej i basta. Natomiast oczywiście nie powinniśmy się na to godzić. Albo to robić na poważnie, albo wcale. Nasze karty byłby na tyle mocne, że powinniśmy wówczas grać o mundialowy parytet(niemal) - choćby dlatego, że bez nas są małe szanse by Niemcy mundial tak szybko, ponownie dostali.
Potrzeba 14 stadionów, dlatego powinniśmy celować w wariant: 7 7 - 51/53 mecze (no chyba, że DE woleliby więcej stadionów, ale nie więcej meczów). Niemcy mieliby dodatkowo półfinały i finał (potrzeba stadionów 80k). Dla nas mecz otwarcia.
Z naszej strony byłby to najpewniej: Warszawa (gry do ćwierćfinału), Śląski (gry do ćwierćfinału), Gdańsk, Wrocław, Poznań, Łódź (40k dla Widzewa na luźno się kalkuluje), Kraków (przebudowa/nowy stadion o którym mówił Królewski).
Niemcy sobie wybiorą co tam chcą, opcji mają mnóstwo.
I teraz - czy warto?
Moim zdaniem - warto.
Po 1) w takim scenariuszu koszty się pojawią, ale nie będą koszty gargantuiczne i będą w naszym zasięgu. To nie budowa osiemdziesięciotysięcznika za np. za 3mld zł, który potem przez 99% będzie straszył pustkami.
Koszty będą głównie adaptacyjne, organizacyjne i logistyczne. Zapewne przebudowy będą koniecznie, lub nawet budowy nowych stadionów - Kraków i Łódź. Jednak w obu przypadkach ma to fundamenty komercyjne na przyszłość. Poza tym, minie 30 lat(!) odkąd te nasze stadiony powstawały (na euro) - to będzie idealna szansa by tchnąć w nie drugie życie i je odświeżyć.
2) Moja generalna refleksja jest taka, że w dobie AI sport, sztuka, turystyka - wszystkie 'namacalne', tworzone przez ludzi, dla ludzi, dziedziny życia tylko zyskują. Z resztą już to widać np. po naszej ekstraklasie, która bije rekordy popularności. Piłka nożna również cały czas rośnie bo ludzie pragną prawdziwości, rywalizacji, nieprzewidywalności, 'analogowości'. Druga strona tej monety jest taka, że ludzie mają więcej zasobów (a tym samym więcej czasu) szukają innych bodźców/wrażeń - i kierują to np. w stronę piłki nożnej. Ergo mundial nie będzie tracił na znaczeniu, wręcz przeciwnie.
3) Oczywiście ciężko jest 'zważyć' korzyści płynące z takiej imprezy, zważywszy że doraźny bilans netto będzie ujemny. Natomiast nie deprecjonowałbym takich momentów. Euro 2012 to o wiele inna skala, ale nawet i to wydarzenie tchnęło w naród nowy implus, a i reklama/wrażenie dla reszty Europy była wyraźna. Kto wie ile osób, w trakcie takie wydarzenia zmieniło o nas zdanie i np. przyjechało do nas potem 5 razy na wakacje lub zbudowało nowe kontakty biznesowe oceniając PL jako 'ucywilizowane'.
Mundial 2046 może zaznaczyć kolejny etap - wyjście z gospodarek 'wschodzących' i wejście do pierwszej ligi narodów (co parytet organizacyjny z Niemcami poniekąd by pokazywał). Może też budować mosty między narodami (z kilka nowych z Niemcami by nie zaszkodziło) i budować narrację o polsko-niemieckim rdzeniu Europy. Do tego dochodzi oczywiście budowanie naszego 'soft power', które dzisiaj organicznie i tak rośnie, z uwagi choćby na naszą dobrą opinię na świecie.
Oczywiście nie chodzi o propagandę, i za tym musiałaby już wówczas stać realna siła. Natomiast nawet przyjmując obecne trendy w 2046 możemy być na nominalnym poziomie 70/80% PKB per capita niemieckiego, a w PPP nawet 100%.
Dlatego na końcu być może największą korzyścią byłoby przełamywanie słynnych 'map mentalnych' we własnym narodzie. Nie musimy się niczego wstydzić, dajemy radę i możemy organizować MŚ na równi z Niemcami.
Wg mnie lepszy pomysł, niż Igrzyska Olimpijskie.